To dzieło Polaka kupił rząd francuski w 1925 r.

Kapliczka Jana Szczepkowskiego / polonika.pl

  

Kapliczka Bożego Narodzenia to drewniany ołtarz, którego autorem jest Jan Szczepkowski, polski rzeźbiarz i malarz, w latach 1925–1939 dyrektor Miejskiej Szkoły Sztuk Zdobniczych i Malarstwa w Warszawie. Kapliczka jest jednym z wybitnych przykładów polskiej sztuki lat międzywojennych. Była prezentowana w 1925 r. na Światowej Wystawie Sztuki Dekoracyjnej w Paryżu. Wtedy to kupił je rząd francuski.

Utrzymane w geometrycznych formach stylu art déco dzieło w nowatorski sposób nawiązywało do ludowej sztuki góralskiej – pisze na stronie polonika.pl Instytut Polonika. Na paryskiej wystawie nagrodzono je Grand Prix, zaś autor odznaczony został orderem Legii Honorowej. W 1927 r. ołtarz przekazano, za pośrednictwem Kompanii Górniczej, do wybudowanego dla polskiej kolonii kościoła parafialnego pw. św. Stanisława w Dourges, w północnym regionie górniczym Nord-Pas-de-Calais we Francji.

W miarę upływu lat ten piękny snycerski ołtarz, niewłaściwie przechowywany, zaatakowany przez drewnojady i kilkakrotnie odnawiany wbrew zasadom sztuki konserwatorskiej, ulegał stopniowej degradacji. Pierwotny blask przywrócili mu polscy konserwatorzy pod kierunkiem Andrzeja Kazberuka z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Konserwacja ołtarza, zakończona w 2009 roku, została sfinansowana z funduszy polskiego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Jan Szczepkowski był wybitnym twórcą II RP. Jego dziełem są m.in. fryz na elewacji Sali Plenarnej Sejmu RP, płaskorzeźby na gmachu Banku Gospodarstwa Krajowego w Warszawie, pomniki Moniuszki i Bogusławskiego na Placu Teatralnym w Warszawie. Podczas I w. św. został ranny i nie mogąc brać udziału w czynnej służbie, zaprojektował (wraz z innymi artystami) ponad 25 cmentarzy wojennych. Po II w. św. brał udział w rekonstrukcji zabytków warszawskich.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: polonika.pl, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Opowieść wielkanocna o najlepszych z nas. „Stasiu Suchowolec, Sylwek Zych... Oni się ich bali”. WIDEO

  

Ginęli jeszcze w okolicach „okrągłego stołu”. - Przyjechał po mnie biskup z kanclerzem, pokazali dekret i powiedzieli, że mam półtorej godziny na spakowanie rzeczy. I mnie wywieźli – tak usunięcie z parafii na Łazarzu wspomina ks. Leszek Marciniak. Pośpiech wynikał z obaw, że robotnicy siłą zatrzymają księdza. Być może wtedy ocalił życie, bo wkrótce zaczęli ginąć jego przyjaciele, mówiący podobne kazania. – Ks. Stefan Niedzielak zginał za swoją ideę, próbował pokazać, jak wielu ludzi zginęło na Wschodzie, nie tylko w Katyniu, ale wszyscy, którzy byli tam wywiezieni, przecież to miliony – mówi ks. Leszek Marciniak.  Obejrzyj poniżej rozmowę z legendarnym księdzem w „Wywiadzie z chuliganem”.

Stasiu Suchowolec, cudowny człowiek, wspaniały, przyjaciel księdza Jerzego, opiekun jego rodziców, był bardzo niepokorny. I bardzo niewygodny dla wielu tam, w tym Białostockiem, dlatego zginął

– mówi w rozmowie z Piotrem Lisiewiczem ks. Leszek Marciniak.Ks. Stefan Niedzielak zginął na dwa tygodnie przed „okrągłym stołem”, ks. Stanisław Suchowolec tydzień później, a ks. Sylwester Zych pięć tygodni po wyborach z 4 czerwca 1989.

Tym, co łączyło mordowanych w czasie historycznej zmiany ustrojowej księży, było to, że mówili o historii, o Katyniu, o tym, o czym nawet duża część opozycji nie chciała mówić. Zdaniem księdza Leszka Marciniaka, można było to zrozumieć jako demonstrację, że wykuwająca się „nowa” Polska ma być pokracznym tworem oderwanym od korzeni.

Jesteśmy odcinani od historii, nie przypadkiem historię wyrzucano ze szkół. Jeśli do niej nie powrócimy, będzie tragedia. Bo naród tracąc pamięć, traci życie

– mówi ks. Leszek Marciniak. Wobec tych zbrodni na najodważniejszych polski księżach w tamtych dniach panować miała obojętność.

Sylwka Zycha spotkałem jeszcze na pogrzebie księdza prałata Teofila Boguckiego, proboszcza księdza Jerzego. Wyszedł z tego więzienia, trochę opowiadał o tym. Nie wiedziałem, że za chwilę przeczytam, że nie żyje.

Ks. Leszek Marciniak podkreśla, że nie ma pretensji do śp. arcybiskupa Jerzego Stroby, że go usunął z parafii.

Też miałem pogróżki. Nie wiadomo, jakby się to skończyło. Myślę, że arcybiskup podejmując tą decyzję, wyrzucając mnie z Poznania, uratował mi życie.Ślubowałem biskupowi i posłuszeństwo i uważam, że ono jest w kościele bardzo ważne, mimo wszystko, mimo bólu

– stwierdza.

Obejrzyj rozmowę z niezwykle odważnym polskim księdzem:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl