Media społecznościowe przewidzą... przestępstwo?

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/geralt

  

Już niedługo media społecznościowe mogą przewidywać przestępstwa tylko na podstawie wiedzy o użytkowniku. Techniki śledzenia i profilowania stają się coraz bardziej inwazyjne. Aplikacje sprawdzają lokalizację, na podstawie IP oceniają, z kim dzielimy mieszkanie, jakie są nasze sympatie polityczne i upodobania. Media społecznościowe zbierają wszystkie dane, podsłuchują i manipulują emocjami. To jednak tylko początek. Odgadywanie ludzkich zachowań wykracza daleko poza konsumpcję, a wkracza bardzo mocno w sferę relacji z państwem czy zdolności kredytowej.

Łatwo jest myśleć, że portale społecznościowe i aplikacje wiedzą o nas tyle, ile im powiemy, ale ich wiedza daleko wykracza poza to, co sami udostępniamy. Każda z nich obserwuje bardzo dokładnie nasze zachowanie – gdzie jesteśmy, jak się łączymy z internetem, z kim wchodzimy w interakcje, kogo unikamy, jak ruszamy palcami na klawiaturze, jak poruszamy się po stronach. Z tych ułamków informacji wyciągają najciekawsze wnioski 

– mówi agencji Newseria Innowacje Katarzyna Szymielewicz, prezeska Fundacji Panoptykon.

Przeciętny użytkownik internetu nawet nie wie, ile informacji na jego temat krąży w sieci. Reklamy przedstawiające przedmioty, nad zakupem których się zastanawiamy, nie są przypadkiem. Media społecznościowe i aplikacje zbierają niemal wszystkie dane. Zwracają uwagę, na co klikamy, o jakich porach, sprawdzają odwiedzane strony i miejsce logowania.

„Raport o śledzeniu” Fundacji Panoptykon wskazuje, że przeciętny użytkownik smartfona korzysta aktywnie z około 27 aplikacji miesięcznie. Tylko nieliczni poświęcają czas i uwagę na to, by zapoznać się z ich regulaminami i politykami prywatności. W efekcie sami często zgadzamy się na sprawdzanie naszej lokalizacji czy dajemy dostęp do naszych kontaktów. Algorytmy gromadzą i analizują coraz więcej informacji i na tej podstawie budują profil psychologiczny. Następnie dobierane są wyświetlane reklamy, wyniki wyszukiwarek czy informacje pojawiające się na tablicach w mediach społecznościowych.

Nie możemy mieć gwarancji, tak naprawdę nie wiemy, na jakiej zasadzie to jest robione. Wiemy, że profilowanie istnieje, ale nie wiemy, jak ten profil wygląda, bo tego głębokiego profilu wynikającego z obserwacji nikt nam nie udostępnia. To jest duża część problemu, z którą się mierzymy w internecie, że ta najciekawsza wiedza o człowieku jest przed nami ukryta, mimo że to ona właśnie służy do profilowania treści 

– tłumaczy Katarzyna Szymielewicz.

Najpopularniejsze portale społecznościowe mogą automatycznie uruchamiać mikrofon w komputerze lub smartfonie co jakiś czas, aby sprawdzić, jakie programy użytkownik ogląda w telewizji. Odpowiedni system na podstawie zdjęć i wspólnych numerów IP i identyfikatorów urządzeń ustala, z kim użytkownicy dzielą gospodarstwo domowe. Z kolei opracowana przez Facebook technologia Offline Trajectories przewiduje przyszłe lokalizacje użytkowników.

Popularne gry mobilne można uruchomić tylko wtedy, gdy użytkownik zgodzi się na dostęp do mikrofonu i lokalizacji. Po dokładnym sprawdzeniu ustawień okazuje się jednak, że śledzi nawyki oglądania telewizji w celu serwowania reklam.

Większość komunikatorów, z których korzystamy, nawet jeśli szyfruje nasze dane, jednocześnie ma dostęp do wysyłanych treści. Facebook, Google czy Skype z całą pewnością analizują również treść naszych komunikatów, czasami także głosowych, bo cały czas trwają prace nad sztuczną inteligencją, która analizuje głos właśnie po to, żeby lepiej zrozumieć, jak człowiek myśli, jak mówi, czego dotyczą nasze rozmowy, jakie są nasze problemy. I ta wiedza jak najbardziej również służy profilowaniu pod kątem reklam 

– wskazuje prezeska Panoptykon.

Dostęp do informacji na temat zainteresowań i nawyków klientów dostarczają nie tylko smartfony, smartwatche i zainstalowane aplikacje. W dobie internetu rzeczy, także czujniki gazu, inteligentne lodówki czy zabawki i autonomiczne odkurzacze zbierają informacje na temat przyzwyczajeń, trybu życia i upodobań. To nie tylko zagrożenie prywatności, ale w niektórych sytuacjach także fizycznego bezpieczeństwa. Szymielewicz podkreśla, że choć może się wydawać, że dane służą wyłącznie lepszemu profilowaniu i dobieraniu precyzyjnie reklam, rzeczywistość może być znacznie bardziej groźna.

Wiele rządów prowadzi już eksperymenty z wykorzystaniem profilowania i przewidywania naszych zachowań, np. kto popełni przestępstwo albo gdzie ono będzie popełnione, albo analizę tego, czy przestępca może wyjść wcześniej z więzienia. Ta tendencja do odgadywania ludzkich zachowań wykracza daleko poza konsumpcje, a wkracza w sferę naszej relacji z państwem, relacji społecznych, również rekrutacji do pracy czy analizy ryzyka finansowego. Zanim „Raport mniejszości” stanie się naszą rzeczywistością dobrze byłoby ten proces powstrzymać, a przynajmniej go kontrolować 

– podsumowuje Katarzyna Szymielewicz.

Komisja Europejska szacuje, że wartość rynkowa ogółu danych przetwarzanych online na terenie Unii Europejskiej osiągnie do 2020 roku 739 mld euro.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: newseria.pl, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wiarygodność przede wszystkim. Premier rozlicza się z piątki Morawieckiego. „To nowa jakość, którą wprowadziliśmy do polityki”

Mateusz Morawiecki / twitter.com/PremierRP

  

Polska musi być wszystkich Polaków, to jest motto i motor działania, do tego dążymy, to chcemy osiągnąć, żeby wszyscy Polacy czerpali owoce wzrostu z rozwoju gospodarczego - powiedział dziś premier Mateusz Morawiecki.

Dziś, w 300 dni od zaprezentowania programu tzw. piątki Morawieckiego, szef rządu odwiedzi trzy województwa - mazowieckie, świętokrzyskie i małopolskie. Premier mówił na brefingu prasowym, że jego spotkania mają posłużyć przedstawieniu Polakom "sprawozdania" z wykonanych prac.

"Mi o wiele większą przyjemność sprawia przedstawienie tego, co zrobiliśmy, niż mówienie tego, co obiecujemy na przyszłość"

- podkreślił.

"Wiarygodność jest podstawą polityki. To nowa jakość, którą wprowadziliśmy do polityki, rzetelność, skuteczność, konsekwencja. A więc rozliczmy się z tej piątki, piątki Morawieckiego" - dodał.

Premier wyliczał projekty rządowe składające się na tzw. piątkę Morawieckiego.

"Po pierwsze mały ZUS już został wdrożony od 1 stycznia tego roku, zgodnie z obietnicą. Już ponad 130 tys. małych firm korzysta z małego ZUS-u. Jest to korzyść sięgająca co najmniej kilku miliardów złotych w najbliższych 10 latach, w najbliższych latach możemy dojść powyżej 1 mld rocznie"

- mówił Morawiecki.

Inną zrealizowaną obietnicą - jak mówił szef rządu - było obniżenie CIT dla małych i średnich firm do 9 proc. Zaznaczył, że korzysta z niego od 1 stycznia br. 450 tys. przedsiębiorców.

Kolejnymi programami, o których mówił są: wyprawka w wysokości 300 zł dla uczniów oraz Fundusz Dróg Samorządowych.

Ostatnią częścią tzw. piątki Morawieckiego jest program Dostępność Plus.

"W lipcu zeszłego roku przyjęliśmy program rządowy i pełną parą ten program jest realizowany i będzie realizowany w najbliższych kilku latach"

- mówił premier.

"Polska musi być wszystkich Polaków, to jest motto i motor działania, do tego dążymy, to chcemy osiągnąć, żeby wszyscy Polacy czerpali owoce wzrostu z rozwoju gospodarczego. I ta +piątka+ przybliża nas do tego, cieszę się, że to potwierdza naszą skuteczność i naszą wiarygodność"

- powiedział premier.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl