Twarda krytyka głośnej publikacji o Holocauście. "Uchybienia" oraz "manipulacje źródłami"

Ludność żydowska w transporcie do obozu zagłady; zdjęcie ilustracyjne / By nieznany/unknown - J. Gumkowski, A. Rutkowski, Treblinka, Council for Protection of Fight and Martyrdom Monuments, Warszawa 1962, strony nienumerowane/pages not numbered, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=60427096

  

- O losie Żydów podczas okupacji decydowali nie Polacy, lecz Niemcy - podkreśla dr Tomasz Domański, autor recenzji IPN dotyczącej głośnej książki "Dalej jest noc", opisującej przemoc Polaków wobec Żydów. Historyk zarzucił publikacji "uchybienia" i "manipulacje źródłami".

Recenzja "Korekta obrazu? Refleksje źródłoznawcze wokół książki 'Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski'" dr. Tomasza Domańskiego jest dostępna w nowym "Biuletynie IPN".

To pierwsza z serii recenzji - jak zapowiada IPN - na temat publikacji, której współautorami są prof. Barbara Engelking i prof. Jan Grabowski. W książce, której głównym tematem są strategie przetrwania Żydów w okupowanej Polsce, postawiono m.in. tezę, że "dwóch spośród każdych trzech Żydów poszukujących ratunku zginęło - najczęściej za sprawą swoich sąsiadów, chrześcijan".

Dr Tomasz Domański, który na co dzień zajmuje się badaniami historycznymi w Delegaturze IPN w Kielcach, odnosząc się do sformułowanej we wstępie książki tezy badaczy Holokaustu, że to "nastawienie polskiego otoczenia w ogromnym stopniu warunkowało szanse przeżycia Żydów" przypomniał - jak sam podkreślił - rzecz zasadniczą:

"O życiu i śmierci Żydów na podbitych obszarach decydowali nie Polacy, lecz Niemcy".

Przedstawiając na konkretnych przykładach uchybienia twórców "Dalej jest noc" m.in. w sposobie korzystania ze źródeł historycznych, a nawet - jego zdaniem - ich manipulacje polegające na wybiórczym przywoływaniu faktów dotyczących relacji polsko-żydowskich z okresu okupacji, badacz z IPN zarzucił głównie pomijanie kontekstu historycznego. Tym kontekstem jest wyjęcie przez Niemców - jak przypomniał - "Żydów spod prawa do życia (bezwzględne ściganie do śmierci każdego Żyda znajdującego się poza miejscem wydzielonym) oraz zastosowanie również wobec ludności polskiej totalnego terroru, w tym systemu kar, z karą śmierci włącznie, nie tylko za jakąkolwiek pomoc Żydom, ale nawet za nieujawnienie informacji o przebywaniu Żydów na danym terenie".

- Ten kontekst jest z reguły pomijany, choć wiedza na ten temat to elementarz badacza dziejów okupacji niemieckiej. Zamiast tego autorzy zdają się kreślić obraz, w którym żydowskie istnienie uzależnione było przede wszystkim od woli Polaków, tak jakby władza Niemców ograniczała się do obszaru gett, a poza nimi były obszary zamieszkane przez swobodnie żyjących chłopów. Tego typu koncepcja narracyjna może robić "wrażenie", natomiast stoi w sprzeczności z historycznymi doświadczeniami ziem polskich podczas okupacji

 - ocenił dr Domański.

Bardzo rozbudowana, bo licząca ponad 70 stron, recenzja historyka z IPN, składa się z uwag dotyczących m.in. konstrukcji "Dalej jest noc", poruszanych w książce problemów i doboru wykorzystanych źródeł, a także - jak podkreślił - "kwestii zasadniczej, a więc sposobu wykorzystania źródeł przez autorów i redaktorów publikacji". Badacz zwrócił uwagę, że choć "programowe skupienie się autorów tylko i wyłącznie na losie ofiar żydowskich stworzyło szansę na ukazanie dużej ilości indywidualnych doświadczeń ofiar Holokaustu", to jednak "nie zawsze sprzyja to nakreśleniu pełnego tła wydarzeń i wszystkich losów, o których wspominają źródła, do jakich dotarli".

- Opracowania historyczne powinny bowiem służyć wyświetleniu możliwie pełnego obrazu zdarzeń. Szczególnie ważnym elementem warsztatu każdego historyka jest zderzenie źródeł różnej proweniencji, ukierunkowane na maksymalnie obiektywne przedstawienie wydarzeń

 - zaznaczył dr Domański.

Wśród pierwszych opisywanych przez niego problemów jest - jak to określił - "zamieszanie strukturalne" dotyczące już wybranych obszarów badań (dr Domański zarzucił tutaj dowolność w wyborze obszaru określonego pojęciem "powiat", co nie odpowiada rzeczywistości okupacyjnej), zaś następnym problemem jest np. sam wybór takich, a nie innych powiatów.

- Wybrane "powiaty" nie stanowią przemyślanej egzemplifikacji całości ziem polskich. Jest to raczej pod względem zakresu terytorialnego próbka badawcza. Sądzę, że zbyt mała, żeby ekstrapolować wnioski na całość ziem polskich

 - napisał historyk.

- Dlaczego pojawiły się te, a nie inne powiaty – autorzy nie wyjaśniają. Czy może jest to dziełem przypadku? Trudno bowiem mówić tutaj także o przemyślanym zróżnicowaniu geograficznym i o doborze reprezentatywnym dla całej Polski

 - dodał.

Przywołując używane przez prof. Engelking i prof. Grabowskiego pojęcie "administracji niemiecko-polskiej" w odniesieniu do rzeczywistości okupacyjnej, badacz uznał je nie tylko za błąd rzeczowy, ale wręcz za termin szokujący.

- O jakim polskim państwie obok państwa niemieckiego można mówić w kontekście administracji okupacyjnej pod rządami III Rzeszy? Czyżby autorzy uznawali, że pod tą administracją funkcjonowało państwo polskie w jakiejkolwiek jawnej formie? Czyżby nie rozumieli najbardziej elementarnych różnic między przywoływaną przez nich okupacją np. we Francji po 1940 r. (gdzie istniały jawnie, obok siebie, struktury administracyjne niemiecka i francuska) a okupacją Polski, gdzie żadna z form jawnej działalności polskich służb państwowych nie była możliwa? Czyżby nie mieli wiedzy o tym, że przedwojenny samorząd został faktycznie zlikwidowany, przede wszystkim poprzez pełne podporządkowanie (nawet pozostawionych na dotychczasowych stanowiskach wójtów i burmistrzów) narzuconej administracji państwowej Rzeszy Niemieckiej

 - pyta w recenzji badacz.

- To, że Niemcy ze względów praktycznych sięgnęli po część polskich obywateli (podobnie jak po materialne aktywa polskich urzędów), wykorzystując ich w ramach narzuconych porządków i własnej administracji w GG, nie powodowało wyjęcia żadnego elementu tejże administracji spod władzy państwowej Rzeszy Niemieckiej. Generalne Gubernatorstwo w całości było bowiem przejawem funkcjonowania tylko i wyłącznie niemieckiej administracji państwowej

 - dodał.

Recenzent opisuje w tym kontekście rolę tzw. granatowej policji, która realizowała politykę - jak zaznaczył - okupanta niemieckiego wobec całego społeczeństwa w GG, i to nie tylko wobec Żydów, ale i Polaków.

- Jeśli niemieckie zarządzenia przewidywały dokonywanie zabójstw – to granatowi policjanci takich zabójstw dokonywali, uczestnicząc z upoważnienia Niemców lub na ich rozkaz zarówno w zbrodniach na Żydach, jak i na Polakach. Jednak o tych ostatnich, polskich ofiarach, czytelnik się nie dowie z kart "Dalej jest noc", bo sprawy te leżą poza zainteresowaniem autorów

 - zauważył.

Zdaniem historyka zniekształcanie kontekstu historycznego i realiów okupacyjnych dotyczy również statusu wójtów, sołtysów, Ochotniczych Straży Pożarnych, służby leśnej oraz straży wiejskich.

Recenzja dołączona do nowego "Biuletynu IPN" przedstawia też bardziej szczegółowe uchybienia twórców "Dalej jest noc"; na konkretnych przykładach dr Domański pokazuje, w jaki sposób autorzy publikacji pomijali w swoich analizach rolę Niemców.

- Redaktorzy publikacji z założenia (znajduje to odzwierciedlenie we Wstępie) nie szukają odpowiedzi na podstawowe pytanie, czym w istocie była okupacja dla całego społeczeństwa, dla Polaków i Żydów, jakie generalnie wynikają z tego wnioski dla kontekstu postaw i podejmowanych działań. Jest to zasadniczym uchybieniem w pracy, której istotną częścią składową, według deklaracji autorów, ma być także pokazanie postaw Polaków wobec Holokaustu

 - podkreślił.

Podsumowując, badacz napisał:

"Uchybienia i manipulacje źródłami nie wystawiają 'Dalej jest noc', przedstawianego jako opracowanie naukowe, dobrego świadectwa. Wiele z wymienianych zjawisk i zdarzeń powinno zostać opisanych od nowa z uwzględnieniem realiów okupacyjnych i rzetelnej analizy źródeł".

Artykuł dr. Domańskiego powstał - jak zaznaczył wcześniej Instytut - w wyniku "licznych zapytań osób zainteresowanych tą tematyką skierowanych do Instytutu". Wkrótce pojawi się też kolejna krytyczna analiza "Dalej jest noc", której autorem będzie dr Piotr Gontarczyk z Biura Badań Historycznych IPN w Warszawie.


Głównym tematem książki "Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski" - jak wielokrotnie podkreślali twórcy publikacji wydanej przez działające przy PAN Centrum Badań nad Zagładą Żydów - są różne strategie przetrwania Żydów w okupowanej przez Niemców Polsce. Badacze - poza prof. Engelking i prof. Grabowskim jeszcze siedmiu innych - opisali losy Żydów przekrojowo, łącznie na terenach dziewięciu powiatów w Generalnym Gubernatorstwie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Po brexicie Niemcy wstrzymają ekstradycje. „To zapowiedź nadchodzących problemów”

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com /Creative Commons CC0/3839153

  

Niemcy wstrzymają ekstradycje do W. Brytanii natychmiast po brexicie, nawet jeśli Zjednoczone Królestwo wyjdzie z Unii w sposób uporządkowany - podał w niedzielę brytyjski dziennik "Financial Times", powołując się na unijne źródła.

Berlin wysłał stosowną, formalną notę w tej sprawie do Brukseli, i nie było to dla unijnych urzędników zaskoczeniem - powiedział rozmówca "FT".

Jak podkreślił unijny dyplomata w rozmowie z "FT", decyzja Berlina daje pojęcie o tym, jak trudne będzie utrzymanie niemiecko-brytyjskiej współpracy w kwestiach bezpieczeństwa, ponieważ niemiecka konstytucja zezwala na ekstradycję bardzo rzadko, a wyjątki robi wyłącznie dla krajów unijnych.

"To zapowiedź nadchodzących problemów" - podkreśla rozmówca dziennika. Od 2010 roku Wielka Brytania złożyła w UE wnioski o ekstradycje 1,8 tys. podejrzanych. Wśród nich było 15 Niemców, którym postawiono takie zarzuty, jak wykorzystywanie seksualne dzieci, defraudacje, pranie pieniędzy i handel narkotykami.

Oprócz Niemiec przepisy konstytucyjne mogą uniemożliwić ekstradycję do Wielkiej Brytanii obywateli Francji, Słowenii i Rumunii - prognozuje "FT".

Wielka Brytania powinna opuścić Wspólnotę o północy z 29 na 30 marca; jak dotąd brytyjski parlament nie zaaprobował umowy o brexicie, którą rząd wynegocjował z UE. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl