"Planeta Singli 3": Co nagle, to po diable. RECENZJA

Agnieszka Więdłocha i Maciej Stuhr w "Planecie Singli 3" / fot. mat.pas.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl

Kontakt z autorem

  

Kiedy twórcy serii "Planeta Singli" zadeklarowali, że w zasadzie tuż po drugiej części filmu zostanie zaprezentowana trzecia, z jednej strony wywołało to entuzjazm wśród fanów, z drugiej jednak pojawiły się i obawy - że grzybów w tym barszczu będzie zbyt dużo. Weselna część trylogii Sama Akiny i Michała Chacińskiego potwierdza te wątpliwości, co nie zmienia faktu, że ci, których zauroczyły losy Ani Kwiatkowskiej (Agnieszka Więdłocha) i Tomka Wilczyńskiego (Maciej Stuhr) będą usatysfakcjonowani. Choć na pewno nie zachwyceni. 

Trzecia część "Planety singli" nie jest, rzecz jasna, komedią dla widzów o wysublimowanych gustach. To wciąż - tylko i aż - wesoła opowieść o bohaterach medialnej Warszawy, tym razem jednak okraszona zajrzeniem za kulisy rodzinnych problemów bohaterów: z rodzicami, teściowymi i rodzeństwem na czele. Niewiele w tym jednak emocji i realnych dramatów czy kłopotów; i to największy zarzut; a nawet jeśli one rysują się na horyzoncie, to podane są w sosie uśmiechów i przekonania o "fajności". 

Ale podobnie jak w poprzednich dwóch częściach twórcom udało się przynajmniej kilkukrotnie zerwać z mechanizmami, jakie niszczą niemal każdą polską komedię romantyczną, a więc głupimi, prostackimi żartami, przewidywalnością scenariusza i dziurami w fabule. Akina i Chaciński potrafią zabawić się z widzem - i to dosłownie, po prostu ciesząc się zwrotami akcji i tym, jak płyną losy bohaterów. Tej oryginalności i przełamywania schematów jest jednak o wiele mniej niż w poprzednich dwóch odsłonach "Planety singli". Zaskakująco często jak na tych twórców i tę serię na ekranie pojawiają się role, dialogi i wątki, które nie tylko nie bawią, ale wprawiają widza w jakiegoś rodzaju zakłopotanie. Dorzucenie do obsady Marii Pakulnis, Bogusława Lindy czy Borysa Szyca dodaje nieco pikanterii, ale ich role nie są naładowane choćby cieniem napięcia. Jak zwykle solidnie wypada Piotr Głowacki, ale do tego na szczęście jesteśmy przyzwyczajeni.

Szkoda, ale widać w tym wszystkim wokół "Planety singli 3" jakiś pośpiech, pójście na skróty - zamiast zgrabnej zabawy dowcipem, słowem i mrugnięciem okiem do widza (na co przecież stać autorów serii, bo udowodnili to wcześniej), coraz częściej korzystano z żartów na poziomie rynsztokowych skojarzeń (gag z seksualną "zabawką dla psa" był czymś koszmarnym). Przez pierwszą godzinę filmu na ekranie nie dzieje się przesadnie nic; jest to raczej przeciągane na siłę przedłużanie pierwszych części trylogii, odcinanie kuponów od sukcesu produktu, który był (i w sporej mierze pozostał) niezłą rozrywką. Fabuła rozkręca się, gdy w końcu - po wielu dziwnych perypetiach - udaje się ruszyć z weselem, gdzie wyczuwalny na kilometr jest klimat z filmu Wojciecha Smarzowskiego. Sporo tam absurdów, ale widz, który kupił poetykę "Planety singli" odnajduje się w tej atmosferze, nawet wtedy, gdy w wątku Tomasza Karolaka pojawia się dialog z... dębem. Zjadliwe, tym bardziej, że raz po raz autorzy "Planety singli" dodają gaz do dechy: i ten scenariuszowy, i muzyczny. 

Aktorzy, reżyserzy i scenarzyści "Planety singli" przyzwyczaili nas jednak do czegoś więcej niż tylko niezłych momentów. Trochę szkoda, że ta historia, z tak dużym potencjałem (o czym świadczą choćby kolejne wyniki frekwencji) została sprowadzona do tego poziomu. Odcinanie kuponów niemal nigdy nie jest niczym dobrym, tym bardziej gdy dzieje się to tak szybko. Zbyt jaskrawo widać i czuć, że trzecia część serii została napisana i nakręcona na kolanie. Niemniej jednak zafascynowani losami Ani i Tomka powinni bawić się nieźle, ale trzeba też przygotować się na pewne poczucie niedosytu. 
 

Ocena: 6/10

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Faszyzm, homofobia i ciemnogród. Dramatyczne słowa hierarchy o „fali lewackiego hejtu” WIDEO

abp. Marek Jędraszewski / twitter.com/screenshot/@waldemarkowal

  

Dzisiaj, w Wielki Piątek w Kalwarii Zebrzydowskiej metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski wskazał, że trwa walka z przejawami obecności Jezusa w świecie. Zdaniem hierarchy dowodzi tego m.in. fala lewackiego hejtu. - Jeśli przyznajesz się publicznie do Chrystusa, to znaczy, że należysz do Ciemnogrodu, jesteś fanatykiem, faszystą, jesteś homofobem walczącym z Kartą LGBT, że walczysz z postępem ludzkości - mówił arcybiskup.

Metropolita podkreślił, że tylko prawda, którą jest Chrystus, może wyzwolić człowieka. Prosił, by ludzie nie ulegli kuszeniu współczesnego świata i każdego dnia mogli być prawdziwie wolni.

Duchowny w słowie pasterskim, które wygłosił do rzesz wiernych, wspominał, że zanim Chrystus został skazany na śmierć, arcykapłani walczyli z nim.

- Mówiąc dzisiejszym językiem, w pełni świadomie tworzyli wokół niego czarny pijar. Chodziło o psychologiczne "przygotowanie terenu", (…) by w chwili aresztowania nikt z ludzi, nawet najbardziej mu bliskich, (...) nie stanął w jego obronie

 – mówił.

Arcykapłanów i faryzeuszy niepokoiły cuda dokonywane przez Jezusa, a szczególnie wskrzeszenie Łazarza. Abp Jędraszewski podkreślił, że ich niepokój miał wymiar czysto polityczny. Cuda sprawiane przez Jezusa rodziły poczucie zagrożenia i lęku, że synowie Izraela uwierzą w niego i - w konsekwencji - Rzymianie zniszczą świątynię jerozolimską i naród.

Arcykapłani na sądzie oskarżyli Jezusa także o bluźnierstwo, gdy powiedział, że jest Synem Bożym. Zażądali dla niego kary śmierci. Wyrok zatwierdził rzymski prokurator Poncjusz Piłat.

Abp Marek Jędraszewski podkreślił, że trwające 2 tys. lat dzieje Kościoła są pełne podobnych procesów politycznych, jakie kolejni władcy świata wytaczają chrześcijanom.

- Schemat stosowanego przez nich szantażu pozostaje w swej istocie niezmienny i brzmi zawsze tak samo: jeśli jesteś wyznawcą Chrystusa i jego Ewangelii, to znaczy, że jesteś wrogiem: cesarza, króla, jakiegoś innego władcy czy też jakiegoś wysokiego urzędnika państwowego

- mówił metropolita.

Abp Jędraszewski przypomniał, że w XX w. szantażowano wyznawców Chrystusa, iż są wrogami bolszewickiego I sekretarza partii lub niemieckiego Fuehrera.

- W XXI w. szantaż ten brzmi następująco: jeśli przyznajesz się publicznie do Chrystusa i chcesz wprowadzać do swego życia jego nauczanie na temat powołanego do szczęśliwości wiecznej człowieka, to znaczy, że należysz do Ciemnogrodu, że jesteś wrogiem poprawności politycznej, że nie uznajesz zasady tolerancji, że nie znasz smaku prawdziwej wolności, jesteś fanatykiem, faszystą, przeciwnikiem Światowej Organizacji Zdrowia, zalecającej deprawację dzieci i pozbawianie ich niewinności już w wieku przedszkolnym, jesteś homofobem walczącym z Kartą LGTB, że walczysz z postępem ludzkości

– wskazywał metropolita.

Zdaniem abp. Marka Jędraszewskiego, tak skonstruowany opis współczesnych napięć kulturowych jest pierwszym etapem kuszenia, jakiemu poddawani są chrześcijanie.

[polecam:https://niezalezna.pl/263630-co-naprawde-kryje-sie-za-sporem-o-karte-lgbt-to-nie-tylko-spor-na-linii-prawica-lewica][polecam:https://niezalezna.pl/255928-czy-tak-bedzie-wygladac-warszawa-zastepca-trzaskowskiego-o-kontrowersyjnych-planach]

- Drugi etap polega na zachęcie, abyśmy się wewnętrznie określili, kim naprawdę jesteśmy. Chodzi o to, abyśmy stwierdzili: przecież wcale nie jesteśmy ani fanatykami, ani faszystami, podobnie jak nie jesteśmy homofobami. Wręcz przeciwnie: kochamy wszystkich ludzi i kochamy wolność, dzięki czemu jesteśmy tolerancyjni, przede wszystkim zaś zależy nam na postępie całej ludzkości

– mówił.

Hierarcha powiedział, że chrześcijanie poddawani są także trzeciemu etapowi kuszenia.

- Nakłania on nas do wydania wyroku śmierci na Chrystusa i jego Ewangelię. Sprowadza się to do przyjęcia, z jednej strony, takiego stylu myślenia i postępowania, jakby go w ogóle nie było, a z drugiej strony do walki z wszelkimi zewnętrznymi, także symbolicznymi, przejawami jego obecności we współczesnym świecie

– wyjaśnił.

Abp Jędraszewski podkreślił, iż potwierdzeniem jego diagnozy jest "olbrzymia fala lewackiego hejtu i ogromny potok wprost niegodnych i pełnych pogardy słów".

- Rozlały się one po całym świecie, także w Polsce, w odniesieniu do tych wszystkich osób, które się modlą i które chcą materialnie wspierać w dużej mierze strawioną kilka dni temu pożarem paryską katedrę Notre Dame

– dodał.

[polecam:https://niezalezna.pl/267880-dach-plonie-niech-skursyn-plonie-lewacki-kandydat-do-pe-skomentowal-pozar-notre-dame][polecam:https://niezalezna.pl/268073-bluzgi-i-knajacki-jezyk-swiatla-polska-lewica-walczy-z-mowa-nienawisci-po-tragedii-w-paryzu]

Rozważając w Kalwarii Zebrzydowskiej tajemnicę zła, jakie przed wiekami dotknęło Jezusa, który był Prawdą, abp Jędraszewski podkreślił, że "pozostaje jedno wielkie przeświadczenie: tylko prawda może nas wyzwolić".

- I o tę bezwzględną wierność ewangelicznej prawdzie prosimy dziś Pana, który dla nas umarł i zmartwychwstał. Prosimy go, abyśmy dzięki niemu nie ulegli kuszeniu ze strony współczesnego świata i abyśmy każdego dnia naszego życia mogli być prawdziwie wolnymi ludźmi

– powiedział.


Piątkowa część misterium pasyjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej rozpoczęła się o świcie przed Domem Kajfasza. Ponad 100 tys. wiernych przypatrywało się inscenizacji męki Zbawiciela, przygotowanej przez bernardynów oraz świeckich. Dróżkami Męki Pańskiej przeszli do Ratusza Piłata, gdzie został odczytany "Dekret skazujący Jezusa na śmierć", a abp Jędraszewski wygłosił słowo pasterskie.

Wierni w Drodze Krzyżowej przeszli na Wzgórze Ukrzyżowania, gdzie odprawiona została liturgia Wielkiego Piątku. Ciało Chrystusa w Eucharystii przeniesiono do Kaplicy Grobu na szczycie góry. Do niedzieli będzie trwała jego adoracja.

Sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej zostało ufundowane na początku XVII w. przez rodzinę Zebrzydowskich. Równolegle powstały wokół niego Dróżki Męki Pańskiej, przypominające miejsca święte w Jerozolimie. Kalwaryjskie misteria pasyjne inauguruje Niedziela Palmowa. Zasadnicza część rozpoczyna się w Wielką Środę.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl