W programie "Superwizjer" na antenie TVN wyemitowano materiał, w którym oskarża się wiceministra Adama Andruszkiewicza o fałszowanie podpisów na listach poparcia Młodzieży Wszechpolskiej w wyborach przed pięciu laty. Reporterzy TVN dotarli do rzekomo obciążających Andruszkiewicza dokumentów. W praktyce, to zeznania jednej osoby. Andruszkiewicz zaprzecza, jakoby miał coś wspólnego z tym procederem. W sprawie, którą prowadzi prokuratura, nie ma nawet statusu świadka.

"Oświadczam, że nigdy nie fałszowałem ani nie kazałem fałszować podpisów, a rzekome oskarżenie mnie przez jednego z podejrzanych (!) jest nieprawdziwe, co w razie konieczności udowodnię przed sądem. Warto zwrócić uwagę, że ten sam podejrzany w rozmowie z TVN nie skierował żadnych (!) zarzutów przeciwko mnie, mimo nacisków ze strony dziennikarza, by to uczynił. Nigdy nie wpływałem na przebieg opisanego postępowania prokuratorskiego, nie przedstawiono mi również żadnych zarzutów w tej sprawie. Jestem do pełnej dyspozycji prokuratury, nigdy nie uchylałem się od złożenia zeznań - zależy mi bowiem na szybkim wyjaśnieniu wszelkich spekulacji. Wobec redakcji i osób, które powielają fałszywe oskarżenia wobec mnie jako osoby niewinnej, będę kierował odpowiednie działania prawne. Nie pozwolę, na bezkarne niszczenie mojego dobrego imienia"

- pisze Adam Andruszkiewicz w swoim oświadczeniu.

"Przyzwyczaiłem się już do roli najbardziej atakowanego przez stare układy, polityka młodego pokolenia. Byłem już przedstawiany przez niektóre media i opozycję totalną jako "faszysta", "złodziej", "agent wpływu" (zawsze bezpodstawnie, nigdy nie zostałem za to skazany) zaś teraz trwa kolejne zmanipulowane przedstawienie pt. "fałszerz". To jest cena jaką muszę płacić za otwartą walkę o silną Polskę, mówienie prawdy, publiczne pokazywanie manipulacji mediów oraz rozliczanie poprzednich ekip rządzących"

- dodaje poseł Wolnych i Solidarnych, a od niedawna sekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji.

Mimo oskarżeń, Andruszkiewicz nie zamierza się poddawać w walce o lepszy byt Polaków.

"Zrobię wszystko, byśmy dokończyli zmiany, na które czekają Polacy"

- kończy.