To jest realny problem Biedronia. "Jak przyjdzie prawdziwa wiosna, to już Wiosny nie będzie"

Robert Biedroń / Filip Blażejowski/Gazeta Polska

  

Pomysł Roberta Biedronia na stworzenie nowego ugrupowania nie przypadł do gustu jego kolegom po politycznym fachu. Do PO i SLD, które otwarcie krytykowały założenia partii Wiosna, dołączyło Polskie Stronnictwo Ludowe. Marek Sawicki z PSL wieszczy, że Wiosna może się skończyć, zanim... przyjdzie ta kalendarzowa wiosna.

Robert Biedroń z wielką pompą rozpoczął działalność partii Wiosna. Była wielka konwencja i szumne zapowiedzi, związane głównie ze sprawami ideologicznymi. Jego ugrupowanie krytykowane jest nie tylko przez prawicę, ale również przez partie rywalizujące o głosy w tak zwanym szerokim obozie liberalnym. Leszek Miller i Grzegorz Schetyna nie szczędzili gorzkich słów Biedroniowi. Pytali: komu zabierze on pieniądze, by starczyło mu na populistyczne obietnice?

Dziś okazało się, że Biedronia nie do końca poważnie traktuje też PSL. Głównie przez postulaty ideologiczne.

"Wiosną nadzieje rosną i życzę Wam naprawdę wielkich sukcesów, ale nie widzę się w waszym projekcie. Jestem zdziwiony, że Platforma tak mocno namawia was do współpracy. Jeżeli dla Was głównym celem jest walka z religią, walka z Kościołem, rozliczanie tacy, to Polskiego Stronnictwa Ludowego we współpracy z tą Wiosną nie będzie. Pierwsze notowanie mieliście 14 procent, za tydzień już było tylko 8. Jak przyjdzie prawdziwa wiosna, to już Wiosny nie będzie"

– stwierdził Marek Sawicki w programie „Śniadanie w Polsat News” Dariusza Ociepy.

Wygląda na to, że Biedroniowi wcale nie będzie tak łatwo, jak wskazują na to sondażownie. Na sojuszników - mówiąc wprost - nie ma co liczyć.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Polsat News, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wzięła pigułkę poronną - lekarz uratował dziecko. Teraz grozi mu... więzienie

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/trestletech

  

Czy za uratowanie życia dziecka można iść do więzienia? Ta historia pokazuje, że tak. Argentyńskiemu lekarzowi grożą dwa lata pozbawienia wolności, bo uratował dziecko pacjentki, która wzięła pigułkę poronną. Sąd uznał jednak, że lekarz postępując w ten sposób nie dopełnił obowiązków służbowych.

Historia rozpoczęła się, gdy do szpitala w Cipoletti zgłosiła się kobieta, która twierdziła, że zażyła pigułkę poronną, gdyż jej dziecko jest wynikiem gwałtu. Ordynator szpitala dr Leandro Rodríguez Lastra podjął jednak decyzję o uratowaniu dziecka. Urodziło się ono w 35 tygodniu ciąży i trafiło do adopcji. 

[polecam:https://niezalezna.pl/257163-w-glowie-sie-nie-miesci-demokratka-chce-mozliwosci-aborcji-w-chwili-porodu]

Choć dziewczynka jest zdrowa i ma już dwa lata sprawa ta trafiła przed oblicze sądu, a lekarza oskarżono o niedopełnienie obowiązków służbowych.

Dr Leandro Rodríguez Lastra oświadczył, iż postąpił zgodnie ze składaną przez siebie przysięgą lekarską. Podkreślał ponadto, że zażyte przez pacjentkę tabletki mają zastosowanie tylko na wczesnym etapie ciąży

- podaje dorzeczy.pl.

Te tłumaczenia nie przekonały jednak sądu, który uznał medyka za winnego zarzucanych mu czynów. Nie ogłoszono jeszcze wymiaru kary, ale grożą mu nawet dwa lata więzienia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: dorzeczy.pl, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl