W dzisiejszym programie "7x24" nie dało się nie wspomnieć śp. Jana Olszewskiego - byłego premiera, który odszedł z tego świata zaledwie kilka dni temu.

"Jak się patrzy na jego życiorys, na to co robił, to w wielu przedsięwzięciach wolnościowych, demokratycznych uczestniczył. Był obrońcą więźniów politycznych, był odważnym i wielkim obrońcą. Piękna postać. Jeżeli chodzi o 4 czerwca 1989 roku, to był to przełom na miarę historyczną. Pierwszy raz dobrowolnie komuniści rozmawiają z opozycją, kraj staje się wolny, demokratyczny, zrzuca z siebie komunizm"

- mówił Marcin Święcicki z Platformy Obywatelskiej, wieloletni członek Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Pytany o konkretne decyzje z tamtego czasu, Święcicki... bronił ustaleń Okrągłego Stołu, a nawet samego generała Wojciecha Jaruzelskiego

"Każdy krok był rewolucją. Sejm kontraktowy sam się rozwiązał, generał Jaruzelski sam zrezygnował"

- mówił.

"Cieszył się pan, że wygrała Solidarność, a tkwił pan w szeregach PZPR"

- wypomniał mu Jarosław Porwich z Wolnych i Solidarnych.

Wracamy jednak do śp. Jana Olszewskiego. Agnieszka Ścigaj z ruchu Kukiz'15 podkreślała odwagę byłego premiera, której nie brakowało mu przez całe życie.

"Dla mnie jest to przykład polityka, który jest jednym z ważnych autorytetów i wzorów. Był obserwatorem Okrągłego Stołu i on wiedział, że to co zostało ustalone, to nie do końca zostało utrzymane. Wiedząc o tym, jaki układ został zawarty, nie chciał być utożsamiany z nim. Był człowiekiem bardzo, bardzo odważnym. Stracił swoją pozycję polityczną dlatego, że był zwolennikiem dekomunizacji"

- podkreśliła.

Gabriela Morawska-Stanecka z partii Wiosna przyznała, że Olszewski jest dla niej autorytetem, ale... tylko do 1989 roku. Dlaczego?

"Jestem adwokatem, więc są dwa etapy jego życia: do 1989 roku była to postać wybitna, dla każdego adwokata to był mistrz. Kunszt jego wypowiedzi, obrony... To były czasy, kiedy za obronę opozycjonistów również można było znaleźć się w więzieniu. On tą odwagą się wykazał. Był wybitnym autorytetem dla adwokatów. Jednak po 1989 to co robił pan premier Olszewski, jest na zupełnie innym biegunie. Nie będę tego oceniała"

- powiedziała przedstawicielka partii Roberta Biedronia.

Kolejny raz głos zabrał Jarosław Porwich. Tym razem wspominał śp. Jana Olszewskiego.

"Był to człowiek wielkiej klasy, wielkiej odwagi i wielkiej kultury osobistej. Z pełną odpowiedzialnością pozwalam sobie to powiedzieć. W drugiej połowie lat 90. organizowałem taką konferencję o praworządności, zaprosiłem pana premiera, przyjechał do Gorzowa. Rozwalał mnie tym stoickim spokojem, tą kulturą osobistą i tym nazywaniem rzeczy po imieniu. Podczas tej rozmowy mówił o okresie komuny, Solidarności i mówił jak powinna wyglądać ta praworządność i czemu jej nie ma. Mówił wtedy, że nie będziemy mieli wolnej, sprawiedliwej Polski, jeżeli nie odsuniemy komunistów, pracowników SB i agentów. On to mówił otwartym tekstem i życie pokazało, że tak się stało. Elementem hamulcowym było to, że nie przeprowadziliśmy lustracji i dekomunizacji. Pan mecenas Jan Olszewski miał rację"

- przyznał.

Warto podkreślić, że dla wielu prawników śp. Jan Olszewski jest prawdziwym autorytetem. Mówił o tym też Andrzej Szejna z Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

"Oddaję hołd premierowi Olszewskiemu, przede wszystkim jako prawnikowi, który potrafił zaryzykować swoją karierę i rzeczywiście bronić kogoś, kto był oskarżony o przestępstwa polityczne. Taki życiorys robi wrażenie i jest wzorcem dla wielu prawników"

- zaznaczył.

Krótkie, ale niezwykle celne podsumowanie działalności śp. Jana Olszewskiego, padło z ust przedstawiciela partii obecnie rządzącej.

"Jan Olszewski to symbol naszej wolności. Całym życiem pokazywał etos służby Ojczyźnie i obywatelom"

- powiedział Daniel Milewski, poseł Prawa i Sprawiedliwości.