Kiedy pomnik AK w Krakowie? Majchrowski dostał list od 94-letniej łączniczki. Czas na refleksję!

Jacek Majchrowski / Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

W Krakowie od wielu lat nie mogą poradzić sobie z odpowiednim upamiętnieniem żołnierzy Armii Krajowej. Prezydent Jacek Majchrowski otrzymał ostatnio list od... 94-letniej łączniczki AK. Pisze ona o swoim największym marzeniu - by dożyć odsłonięcia pomnika w jej rodzinnym Krakowie. Tymczasem w tej sprawie wciąż jest dużo kontrowersji.

"Łódź życia dopływa do drugiego brzegu"

"Choć mieszkam w Szczecinie, to urodziłam się w Krakowie i czuję się krakowianką. Chciałabym dożyć chwili, w której w mieście stanie pomnik AK i przylecieć na odsłonięcie, a ma być uruchomiona linia lotnicza na trasie Szczecin-Kraków"

– powiedziała łączniczka Armii Krajowej. Przyznała, że ma nadzieję, że jej list wzruszy niezdecydowanych krakowian i ruszy sprawę do przodu.

W trzystronicowym piśmie "Sarenka" opisuje m.in. historię swojej rodziny i swoją własną. Wyznaje, że jest dumna z tego, że jako 10-latka mogła sypać w Krakowie kopiec Piłsudskiego. Szyksznian-Ossowska za swoją patriotyczną postawę została odznaczona licznymi, najważniejszymi państwowymi medalami.

"Proszę wysłuchać zasłużonego żołnierza AK i pomóc tym moim koleżankom i kolegom, którzy jeszcze mogliby wziąć udział w uroczystości odsłonięcia takiego pomnika"

– pisze kombatantka, która od ośmiu lat porusza się na wózku inwalidzkim. Jak dodaje, jej "łódź życia dopływa już do drugiego brzegu i trzeba się spieszyć". 94-latka wyznaje, że odczuwa przykrość z powodu trudności w postawieniu pomnika w tak polskim mieście, jakim jest Kraków.

Skandal z pomnikiem w tle

Pismo kombatantki jest efektem zamieszania, jakie powstało wokół pomnika "Wstęga pamięci", który miał stanąć pod Wawelem. Sprawa pomnika Armii Krajowej w Krakowie ciągnie się od ok. 10 lat. Monument do dziś nie stanął, a w najbliższych miesiącach miasto, w wyniku decyzji radnych, zamierza przeprowadzić panel obywatelski – krakowianie wypowiedzą się w nim na temat najlepszej wg nich formy upamiętnienia żołnierzy.

30 stycznia Rada Miasta Krakowa przyjęła uchwałę o organizacji panelu obywatelskiego nt. upamiętniania żołnierzy Armii Krajowej. W panelu wypowiedzą się eksperci i krakowianie – podejmą decyzję czy pomnik jest najlepszą formą upamiętnienia żołnierzy, czy też może lepsze byłyby np. stypendia dla najlepszych z historii uczniów.

Panel obywatelski to metoda podejmowania decyzji przy współudziale mieszkańców. Losowo wybrana reprezentacja krakowian – uwzględniająca m.in. kryterium wieku, płci, wykształcenia i dzielnicy zamieszkania - wraz z ekspertami dyskutuje nad rozwiązaniem konkretnego problemu. Realizowane jest to z proponowanych rozwiązań, które uzyska 80 proc. głosów uczestników panelu. W krakowskim panelu ma wziąć udział około 100 osób.

Uchwała z 30 stycznia – wyjaśniła rzeczniczka – ze względu na niekierunkowy charakter jednocześnie anulowała wcześniejsze uchwały dotyczące pomnika AK.

"Teraz, w panelu obywatelskim, nie urzędnicy, nie radni, tylko krakowianie podejmą decyzję"

– powiedziała rzeczniczka.

W 2010 r. radni postanowili o wzniesieniu pomnika Armii Krajowej. Trzy lata później rozstrzygnięto konkurs na projekt, który wygrał zespół Alexandra Smagi i na bulwarze Czerwieńskim, pod Wawelem, wmurowano kamień węgielny. Z powodów finansowych i formalnych, związanych m.in. z gabarytami pomnika, nie był on budowany. Po ich rozwiązaniu w 2017 r. prezydent Krakowa ogłosił przetarg na budowę, ale nie wpłynęła żadna oferta. Do kolejnego przetargu w 2018 r. wpłynęły dwie oferty, jednak kosztorys firm przewyższał budżet przeznaczony na budowę - ok. 1,3 mln zł. Na przełomie 2017 i 2018 r. miasto zorganizowało konsultacje - w ankietach można było się wypowiedzieć nt. lokalizacji pomnika. Okazało się, że ponad 60 proc. ankiet zostało prawdopodobnie sfałszowanych. Sprawą tą zajmuje się prokuratura.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ukraina wprowadza zakaz dystrybucji pięciu filmów. "Są zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego"

/ kadr z filmu "8 pierwszych randek"

  

Ukraińska Państwowa Agencja Kinematografii zakazała w 2019 roku dystrybucji i wyświetlania pięciu filmów; w jednym z nich zagrał obecny prezydent kraju Wołodymyr Zełenski - poinformowała dziś agencja Interfax-Ukraina.

Chodzi o film "8 pierwszych randek", którego jednym z producentów i scenarzystów był Zełenski. Obecny szef państwa, wcześniej aktor i producent filmowy, zagrał w nim jedną z głównych ról.

Film, który miał premierę w 2012 r. Zakazano go, ponieważ wystąpiła w nim rosyjska aktorka Jekaterina Warnawa, znajdująca się na liście artystów rosyjskich uznanych za "zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego" Ukrainy - podkreśla Interfax-Ukraina.

W ubiegłym roku zakazano też wyświetlania amerykańskiego filmu "Maczeta", gdyż zagrał w nim aktor Steven Seagal, oraz "Dzieci z Timpelbach", w którym wystąpił francuski aktor Gerard Depardieu. Obaj znajdują się na wyżej wspomnianej liście.

Dodatkowo zakazano dystrybucji i pokazywania dwóch filmów rosyjskich.

W 2016 r. ówczesny prezydent Petro Poroszenko podpisał ustawę zakazującą rozpowszechniania filmów rosyjskich zrealizowanych po 2013 roku oraz filmów, które propagują działalność rosyjskich organów ścigania. W 2015 roku Państwowa Agencja Kinematografii zakazała dystrybucji kilkuset filmów i seriali wyprodukowanych przez Rosję.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts