Proces ma związek z głośną przed kilku laty korupcyjną propozycją złożoną w 2002 roku Agorze, wydawcy "Gazety Wyborczej". Był to jeden z największych korupcyjnych skandali III RP. Lew R. został skazany w tej sprawie, lecz - zdaniem śledczych - robił wszystko, by do więzienia nie iść.

Jak poinformował Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego Sądu Najwyższego, w sześciu wniesionych kasacjach obrońcy skazanych - w tym Lwa R. - wnioskują o przekazanie ich spraw do ponownego rozpoznania, bądź uniewinnienie. Także prokuratura w kasacjach wniesionych na niekorzyść osób osądzonych w sprawie - wobec jednej osoby uniewinnionej i trzech osób skazanych, w tym producenta filmowego - wnioskuje o ponowne rozpoznanie sprawy przez sąd apelacyjny.

Początek rozprawy w Sądzie Najwyższym wyznaczono 12 lutego na godz. 11.30. Sprawę ma rozpoznać trzech sędziów Izby Karnej, a przewodniczącym będzie sędzia Andrzej Tomczyk.

Sąd Okręgowy w Warszawie w czerwcu 2016 r. skazał na kary od pół roku w zawieszeniu do 5 lat bezwzględnego więzienia oraz na wysokie grzywny 12 osób, w tym Lwa R. oraz kilkoro lekarzy i adwokatów - oskarżonych w głośnej sprawie korupcji i fałszowania dokumentacji medycznej z lat 2002-2007, co umożliwiało odraczanie kar osobom skazanym. W przypadku R. miało mu to pomóc w uniknięciu odbycia kary 2,5 roku więzienia z 2004 r. za pomoc w płatnej protekcji wobec Agory.

W październiku 2017 r. prawomocne orzeczenie w tej sprawie wydał Sąd Apelacyjny w Warszawie. Wówczas sąd ten zmienił wyrok Sądu Okręgowego wobec Lwa R. i orzekł wobec niego prawomocnie karę 8 miesięcy więzienia (niemal sześć miesięcy spędził on w tej sprawie w areszcie - PAP). Pierwotnie sąd w Warszawie w czerwcu 2016 r. wymierzył R. karę 1,5 roku więzienia w zawieszeniu.

Sąd Apelacyjny utrzymał wówczas w większości wyroki wobec pozostałych skazanych przez Sąd Okręgowy. Najwyższy wyrok 5 lat więzienia usłyszał znany adwokat mec. Robert D. - według sądu m.in. przyjął on 120 tys. zł za pośrednictwo w załatwieniu "lewego" zwolnienia lekarskiego dla skazanego przestępcy, aby nie trafił on za kraty. Wobec adwokata orzeczono też 8-letni zakaz wykonywania zawodu. Obniżono zaś z 3,5 roku do 2,5 roku karę więzienia wobec lekarki Marii Ż.-L., która dostała także 10-letni zakaz wykonywania zawodu - to ona wystawiła zaświadczenie, że Lew R. nie może odbywać kary. Kary bezwzględnego więzienia wymierzono wówczas także Andrzejowi P. (2,5 roku), Jarosławowi R. (1,5 roku) oraz Rafałowi K. (1 rok i 2 miesiące). SA uniewinnił natomiast jedną z oskarżonych - mec. Luizę T.

Lwa R. i jego syna (wymierzono mu karę w zawieszeniu) CBA zatrzymało w 2009 r. Przebywali w areszcie pół roku - Lew R. wyszedł po wpłaceniu pół miliona złotych kaucji. Prokuratura oskarżyła obu, że w 2005 r. mieli nakłaniać Konrada T. (skruszonego przestępcę, który miał załatwiać "lewe" zwolnienia, a później mówił o tym jako świadek koronny) do udzielenia korzyści majątkowej i wręczyć 210 tys. zł łapówki za pośrednictwo w organizowaniu fałszywych dokumentów o stanie zdrowia, które miały pomóc producentowi w uniknięciu odbycia kary 2,5 roku więzienia za pomoc w płatnej protekcji wobec Agory.

W Sądzie Okręgowym producent filmowy zapewniał, że "nigdy nie zapłacił lekarzowi, aby sporządził dokumentację niezgodną z prawdą", ani nie nakłaniał Konrada T. do wręczania lekarzom łapówek.

"T. sam zgłosił się do mojego syna, bo chciał na mnie zarobić pieniądze"

- mówił wówczas.

Według Sądu Okręgowego, Lew R. był "w pełni poinformowany o roli Konrada T." i brał czynny udział w badaniach, po których lekarka Maria Ż.-L. wystawiła zaświadczenie, że nie może odbywać kary. Sąd podkreślał, że lekarka - jako lekarz sądowy cieszący się zaufaniem sądu - wystawiała oczekiwane zaświadczenia wszystkim, których polecał jej Konrad T., co czyniła z pobudek finansowych.