Czeczeni skazani za napaść na Straż Graniczną

/ Pixabay

  

Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej (Lubelskie) skazujący trzech Czeczenów na kary roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata za czynną napaść na funkcjonariuszy Straży Granicznej i kierowanie wobec nich gróźb.

Apelację od wyroku Sądu Rejonowego złożyli obrońcy oskarżonych. „Kontrola zaskarżonego wyroku pod kątem zarzutów wskazanych w apelacjach obrońców nie potwierdziła tych błędów w procedowaniu sądu rejonowego, o jakich obrońcy w apelacjach mówią” – powiedziała w uzasadnieniu wyroku sędzia Katarzyna Żmigrodzka.

Jak dodała, sąd rejonowy zapoznał się z całym materiałem dowodowym, a całokształt tego materiału dał podstawy, aby uznać oskarżonych za winnych popełnienia zarzucanych im czynów.

Wyrok sądu w Białej Podlaskiej zapadł w sierpniu ub. roku. Sąd uznał, że Dukvakha T., Turpal-Ali T. i Mokhmad-Ali T. - ojciec i dwóch synów - dopuścili się czynnej napaści na funkcjonariuszy Straży Granicznej - szarpali się z funkcjonariuszami, uderzali ich pięściami, kopali. Ponadto dwóch z oskarżonych Czeczenów groziło funkcjonariuszom pozbawieniem życia. Pokrzywdzonych w tej sprawie było 10 funkcjonariuszy SG.

"Również w ich (oskarżonych) kraju, czy to w Rosji, czy to w Czeczeni, występują i pracują funkcjonariusze państwowi, którzy podlegają szczególnej ochronie, na takich czy innych zasadach, i powinni oni również dostosować się do zasad, które obowiązują w Polsce"

– mówił wtedy w uzasadnieniu orzeczenia sędzia Piotr Pietraszak.

Sprawa dotyczy incydentu, do którego doszło 6 kwietnia 2017 r. w ośrodku dla cudzoziemców w Białej Podlaskiej, podczas wykonywania przez funkcjonariuszy czynności związanych z deportacją z tego ośrodka cudzoziemki z dziećmi. Towarzyszyły temu szczególne środki bezpieczeństwa, m.in. zablokowano drzwi do pokojów pozostałych rodzin mieszkających w ośrodku.

Jak ustalił sąd, oskarżeni Czeczeni usłyszeli krzyk kobiety, która miała być deportowana i usiłowali wydostać się z pokoju. Funkcjonariusze Straży Granicznej wzywali ich do uspokojenia.

Drobiazgowa analiza nagrania z monitoringu wykazała, że pierwszą osobą, która wychodzi z pokoju po otwarciu drzwi, był Dukvakha T. i to on uderzył pierwszy funkcjonariusza, co – jak ustalił sąd - spowodowało reakcję przygotowanych na to pozostałych funkcjonariuszy Straży Granicznej. Ostatni z oskarżonych wyskoczył z pokoju podniesioną nogą w górę na funkcjonariuszy, którzy w tym czasie już obezwładniali jego ojca i brata.

Czeczeni nie przyznali się do winy. Przed prokuratorem i sądem twierdzili, że nie bili i nie kopali funkcjonariuszy Straży Granicznej, nie grozili im. Wyjaśniali, że gdy w nocy usłyszeli krzyk kobiety, myśleli, że ktoś potrzebuje pomocy. Mówili, że kiedy jednego z nich wyciągnięto z pokoju na korytarz, to dwaj następni wyszli za nim i że to strażnicy byli brutalni - przytrzymywali ich i uderzali kolanami, jeden z oskarżonych miał rozcięty łuk brwiowy, u drugiego pojawiła się krew w uchu.

Według ustaleń sądu Czeczeni ci przyjechali do Polski w kwietniu 2016 r. i złożyli wnioski o nadanie im statusu uchodźców, po czym wyjechali do Niemiec. Tam zostali zatrzymani i deportowani do Polski w listopadzie 2016 r. Zostali osadzeni w strzeżonym ośrodku w Białej Podlaskiej.

Mężczyźni, a zwłaszcza Dukvakha T. - jak ustalił sąd - już wcześniej, przed incydentem 6 kwietnia 2017 r., zachowywali się agresywnie, naruszali regulamin ośrodka, nie wykonywali poleceń funkcjonariuszy, grozili im, żądali zwolnienia z ośrodka, a rozmowy z nimi przeprowadzane nie dały efektu.

Prokuratura badała także wątek przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy SG wobec Czeczenów. Sprawdzano m.in. zasadność stosowania środków przymusu bezpośredniego. W sierpniu 2017 r. postępowanie zostało umorzone wobec braku znamion czynu zabronionego. Zażalenie na decyzję prokuratury złożył do sądu obrońca oskarżonych, ale sąd utrzymał decyzję prokuratury w mocy.

Wyrok Sądu Okręgowego w Lublinie jest prawomocny.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Ofiarami obywatele kilkunastu państw

/ Republika

  

Wśród ofiar śmiertelnych niedzielnych ataków na Sri Lance, w których zginęło 290 osób, a ok. 500 zostało rannych, są obywatele kilkunastu krajów, m.in. USA, W. Brytanii, Danii, Hiszpanii, Portugalii, Australii, Indii, Turcji. Większość ofiar to Lankijczycy.

Według władz Sri Lanki w atakach zginęło 39 cudzoziemców, a 28 zostało rannych.

Władze Wielkiej Brytanii wiedzą o ośmiu zabitych obywatelach tego państwa. Wśród ofiar jest Brytyjka wraz synem i córką, którzy zginęli, kiedy jedli śniadanie w hotelu Shangri-La. Sri Lanka to popularne miejsce spędzania wakacji wśród Brytyjczyków.

W atakach zginęło troje dzieci 46-letniego Andersa Holcha Povlsena - duńskiego biznesmena, uznawanego za najbogatszego człowieka kraju. Szwedzka gazeta "Aftonbladet" podała, że Povlsen wraz z małżonką i czwórką dzieci spędzał wakacje na Sri Lance. MSZ Danii potwierdziło, że w atakach zginęło trzech jej obywateli.

W atakach zginęło dwóch obywateli Hiszpanii - w wieku 31 i 32 lat. Para była na wakacjach na Sri Lance. Poinformował o tym agencję EFE burmistrz miejscowości Pontecesures w północnej Hiszpanii. Hiszpańskie MSZ potwierdziło, że zginęło dwóch jej obywateli.

Premier Australii Scott Morrison poinformował, że zginęło dwóch australijskich obywateli, a dwóch zostało rannych. Zabici to członkowie tej samej rodziny.

Również USA potwierdziły, że w wybuchach zginęło "kilku" jej obywateli. Wśród zabitych jest Dieter Kowalski, który przybył na Sri Lankę w celach zawodowych. Mężczyzna zginął zaraz po przybyciu do hotelu.

Wśród ofiar jest pięciu przedstawicieli indyjskiej partii politycznej, Janata Dal Secular - poinformował przedstawiciel rządu. Dwóch członków grupy, która udała się na Sri Lankę w czasie przerwy w trwających w Indiach wyborach, uznaje się za zaginionych. Ofiary przebywały w hotelu Shangri-La w stołecznym Kolombo. Zamachowiec samobójca zdetonował ładunek wybuchowy w hotelu, kiedy goście zgromadzili się na śniadaniu. Według indyjskich władz w atakach zginęło siedmiu lub ośmiu obywateli tego kraju.

Zginęło też dwóch Turków - podała agencja Anatolia. Wśród ofiar są też obywatele Holandii, Bangladeszu i Arabii Saudyjskiej - informują agencje. Zginął też Portugalczyk, który na Sri Lance spędzał miesiąc miodowy z żoną. Chińskie media państwowe informują o dwóch obywatelach Chin, którzy zginęli w wybuchach. Również Japonia potwierdziła, że wśród ofiar śmiertelnych są jej obywatele.

Wśród ofiar zidentyfikowano m.in. znaną lankijską szefową kuchni Shantha Mayadunne wraz z córką. Kilka minut przed atakiem córka zamieściła w internecie zdjęcie ze śniadania w hotelu Shangri-La.

W Niedzielę Wielkanocną zamachowcy samobójcy dokonali serii skoordynowanych ataków na kościoły oraz luksusowe hotele na Sri Lance. Policja poinformowała w poniedziałek o zatrzymaniu w związku z zamachami 24 osób.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl