Minister kierujący kancelarią premiera Węgier Gergely Gulyas w liście do Junckera poprosił, by w miarę możliwości zainicjował wycofanie się Timmermansa z prac KE, zapewniając mu bezpłatny urlop na czas kampanii wyborczej, gdyż – jak ocenił – stanowisko wiceprzewodniczącego KE jest nie do pogodzenia z aktywnym udziałem w kampanii do PE.

Gulyas zwrócił się do Junckera po tym, jak Timmermans reprezentował KE podczas debaty w Parlamencie Europejskim 30 stycznia na temat praworządności na Węgrzech. Gulyas uznał za godne ubolewania, że „dawny krytyk Węgier wykorzystał swe przemówienie w celach własnej kampanii wyborczej, akcentując twierdzenia lewicowej opozycji węgierskiej”.

Minister przypomniał, że członkowie KE powinni wykonywać swoje zadania jako osoby niezależne, uczciwie i godnie. Ocenił, że choć kodeks postępowania dopuszcza, by członkowie KE pełnili swe funkcje także wtedy, gdy – jak Timmermans z ramienia socjalistów – są kandydatami na szefa KE, to w trakcie pełnienia funkcji „nie do zaakceptowania jest zaprezentowana podczas debaty postawa, której stronniczość można wykazać”.

Timmermans podczas debaty powiedział, ze KE podziela znaczną część niepokojów dotyczących sytuacji na Węgrzech w sferze praworządności, praw człowieka i korupcji. Wyraził m.in. żal, że parlament węgierski zdecydował się na przyjęcie w grudniu ustawy o utworzeniu sądów administracyjnych, nie czekając na opinię Komisji Weneckiej.

O zorganizowanie dyskusji wystąpiła frakcja Zielonych w reakcji na najnowsze wydarzenia na Węgrzech, w tym nowelizację kodeksu pracy, ustawę o sądach administracyjnych i serię protestów antyrządowych.

Lewicowi eurodeputowani apelowali w jej trakcie, by państwa UE rozpoczęły działania w ramach uruchomionej w 2018 roku procedury z art. 7 unijnego traktatu wobec Węgier. Procedura toczy się od września minionego roku. Do tej pory w Radzie UE, w której zasiadają państwa członkowskie, niewiele wydarzyło się w tej sprawie. W odróżnieniu od Polski Węgry nie były wysłuchiwane, a jedynie odnosiły się do zarzutów z raportu holenderskiej europosłanki Judith Sargentini.