Nawet Leszek Miller nie traktuje poważnie partii Biedronia. "To marny żart"

Leszek Miller / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Były premier Leszek Miller chyba nie do końca poważnie traktuje Roberta Biedronia i jego nowe ugrupowanie Wiosna. Dziś w RMF FM sugerował, że nazwa wskazuje na sezonowość tej partii. Miller podkreślił też, że nie podjął decyzji ws. ewentualnego powrotu do polityki i startu w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

W niedzielę w Warszawie Biedroń zainaugurował działalność swej partii o nazwie "Wiosna". Zapowiedział m.in. powołanie komisji sprawiedliwości i pojednania do rozliczenia tych, którzy łamali konstytucję, odpartyjnienie spółek skarbu państwa, likwidację Rady Mediów Narodowych, przygotowanie ustawy o jawności i zasadach wynagrodzeń w sektorze publicznych oraz wprowadzenie prawa do aborcji na żądanie do 12. tygodnia, likwidację Funduszu Kościelnego, wycofanie religii ze szkół, renegocjację konkordatu, a także zamknięcie kopalni węgla do 2035 r. Według Biedronia wszystkie przedstawione przez niego propozycje będą kosztowały ok. 35 mld zł.

Miller ocenił w poniedziałek w radiu RMF FM, że... Wiosna to partia niekompletna.

"Podczas wystąpienia Biedronia nic nie było o Unii Europejskiej, co jest tym bardziej dziwne, że przecież za chwilę będziemy mieli wybory do Parlamentu Europejskiego. Nic nie było o systemie podatkowym, nic o prawach pracowniczych"

- zauważył polityk.

Miller podkreślił też, że jeśli Robert Biedroń chce być wiarygodny, to szybko powinien podać koszty swojego programu.

"Te 35 mld zł, to marny żart"

- dodał.

Według byłego premiera, Biedroń łatwo wejdzie do Sejmu z wynikiem 10-procentowym.

"Niewiadomą może być wynik do europarlamentu"

- zaznaczył.

Pytany, czy sam będzie startował w wyborach do Parlamentu Europejskiego, Leszek Miller podkreślił, że nie podjął żadnych decyzji.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ponad 300 ofiar protestów w Iranie od połowy listopada

/ twitter.com / @Sainaraha

  

304 osoby zginęły w antyrządowych protestach w Iranie, które rozpoczęły się w połowie listopada - wynika z najnowszego, opublikowanego w poniedziałek raportu Amnesty International (AI), międzynarodowej organizacji pozarządowej broniącej praw człowieka.

Według AI irańskie władze przy użyciu "śmiercionośnej siły" tłumiły protesty w całym kraju. Irańskie siły bezpieczeństwa - jak twierdzi AI - kontynuują represje wobec uczestników protestów. Raport Amnesty International wspomina także o tysiącach rannych i aresztowanych.

Trwające od połowy listopada demonstracje w Iranie przeciwko reglamentacji paliwa i podwyżce jego cen przerodziły się w antyrządowe protesty, w których spłonęło co najmniej 100 banków i kilkadziesiąt innych obiektów. Władze w Iranie obwiniły za rozruchy "chuliganów" związanych z żyjącymi na emigracji Irańczykami i "zagranicznymi wrogami" - Stanami Zjednoczonymi, Izraelem i Arabią Saudyjską.

Władze w Teheranie odrzucają doniesienia o liczbie ofiar, publikowane za granicą i twierdzą, że są one "absolutnie fałszywe". Do tej pory potwierdziły śmierć jedynie pięciu osób: czterech funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, zabitych przez "uczestników zamieszek", i jednego cywila.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl