Czterech Polaków w czołowej "szóstce", dwóch biało-czerwonych na podium... Ten konkurs przeszedł do historii pod względem wyniku sportowego.

Dla Kamila Stocha organizatorzy konkursu w Oberstdorfie musieli zagrać polski hymn, jednak problem w tym, że zagrano go... w bardzo powolnym tempie.

"Członkowie orkiestry chyba nie zjedli obiadu, a ten przedłużający się konkurs sprawił, że za wolno zagrali nasz hymn"

- podsumował Stanisław Snopek, komentator Telewizji Polskiej.

Taka sytuacja zdarza się nie pierwszy raz. Rok temu Kamilowi Stochowi taką wersję hymnu zagrano w Garmisch-Partenkirchen, a po tym incydencie interweniował sam Adam Małysz. Niewłaściwą tonację hymnu zauważał też premier Mateusz Morawiecki. Po interwencji wszystko wróciło do normy, ale - jak widać - nie na stałe.

To, że Niemcy nie do końca byli przygotowani na żwawe wykonanie Mazurka Dąbrowskiego, zauważyli też internauci:

Patrząc na postawę naszych skoczków, to ktoś powinien przypomnieć naszym zachodnim sąsiadom jak się gra polski hymn. Jeżeli biało-czerwoni utrzymają formę, to mogą go wykonywać jeszcze nie raz!