Kolejna afera w otoczeniu Macrona! Jego ochroniarze dorabiali u... przyjaciela Putina

Emmanuel Macron / Fot. Aleksiej Witwicki

  

Emmanuel Macron ostatnio nie ma dobrej passy. Wokół francuskiego prezydenta rozciąga się aura kolejnych skandali, a czarę goryczy dopełnia wielotygodniowy protest "żółtych kamizelek". Teraz okazało się, że dwaj jego zaufani współpracownicy odpowiedzialni za bezpieczeństwo pracowali "na lewo" dla rosyjskiego oligarchy z bliskiego otoczenia Władimira Putina.

Francuskie media poinformowały, że Alexandre Benalla, wiceszef kancelarii prezydenta Macrona, który odszedł niedawno w atmosferze skandalu po tym, jak w przebraniu policjanta brutalnie pobił dwóch policjantów, pracował dla rosyjskiego miliardera Iskandera Machmudowa.

Benalla wraz z innym pracownikiem kancelarii, również odpowiedzialnym za bezpieczeństwo Macrona, zainkasowali od oligarchy 300 tysięcy euro.

Benalla przebywa obecnie w Wielkiej Brytanii. Posiada dwa paszporty dyplomatyczne. Francuskie media sugerują, że miał je wykorzystywać podczas podróży w prywatnych celach. 

Alexandre Benalla wraz ze swoim współpracownikiem w tajemnicy mieli ochraniać Iskandera Machmudowa, który pochodzi z bliskiego otoczenia Władimira Putina i jest podejrzewany o związki ze zorganizowaną przestępczością. 

Kolejny skandal w otoczeniu francuskiego prezydenta wywołał falę alarmistycznych komentarzy w mediach. Paryska prasa jest zgodna w ocenie zaistniałej sytuacji podkreślając, że narazili oni na niebezpieczeństwo francuskie państwo.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, fakty.interia.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nie milkną echa po skandalicznej wypowiedzi Hartmana. „Powinien stracić miejsce pracy!”

"Studio Prasowe" / screenshot/ Telewizja Republika

  

W programie Adriana Stankowskiego, emitowanym na antenie Polskiego Radia 24 i Telewizji Republika, dyskutowano m.in. na temat niedawnej wypowiedzi Jana Hartmana, który stwierdził, że "w 1920 roku to Polska napadła na Rosję". - Człowiek, który głosi tego typu tezy powinien być otoczony powszechnym ostracyzmem i powinien stracić miejsce pracy, w którym w tej chwili pracuje - mówił Jacek Łęski w "Studiu Prasowym".

Profesor Jan Hartman, znany lewicowy ideolog, słynący z kontrowersyjnych wypowiedzi, w Święto Wojska Polskiego, postanowił być pierwszoplanową postacią w mediach społecznościowych. Naukowiec stwierdził, że... w 1920 roku to Polska napadła na Rosję. Ten temat najbardziej rozgrzewał emocje w dzisiejszym programie "Studio Prasowe".

[polecam:https://niezalezna.pl/283849-kolejna-prowokacja-skandaliczny-wpis-hartmana-zasugerowal-ze-polacy-napadli-na-rosje]

"Jan Hartman jest, jeśli się nie mylę, kierownikiem katedry etyki w Uniwersytecie Jagiellońskim jednej z największych i najbardziej szacownych instytucji polskiej nauki i człowiek, który ma tego rodzaju funkcję, który publicznie występuje, który publicznie jest na tych salonach opozycyjnych fetowany – on wygłasza tezę bolszewicką, sto lat po bitwie warszawskiej"

- podkreślił Jacek Łęski.

"To nie jest kuriozum, tylko to świadczy o jakiejś patologii polskiego życia publicznego. Człowiek, który głosi tego typu tezy powinien być otoczony powszechnym ostracyzmem i powinien stracić miejsce pracy, w którym w tej chwili pracuje. Tak uważam"

- dodał dziennikarz TVP.Info.

Łęski dodał, że jego zdaniem powinno się eliminować z życia publicznego ludzi, którzy propagują ideologię nazistowską i faszystowską. – Mamy to w polskim prawie – mówił.

"Przez to, że taki Hartman potrafi takie rzeczy publicznie opowiadać i się na to nie reaguje, to potem tego typu rzeczy [o tym, że to Polacy zaatakowali Rosję – red.] są powtarzane przez ludzi, którzy nie znają historii"

- wskazał dziennikarz, dodając, że w taki właśnie sposób szerzy się bolszewicka propaganda. - Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego powinien w trybie dyscyplinarnym zająć się ta sprawą - ocenił Łęski.


Skandaliczna wypowiedź ws. polskiej napaści na Rosję, nie jest pierwszą wypowiedzią Hartmana, która budzi ogromne kontrowersje. W przeszłości "zasłynął" on m.in. stwierdzeniem, że należy rozważyć dyskusję o legalizacji związków kazirodczych, szerokim echem odbiły się też jego wypowiedzi o "zdradzie Żydów". A w ostatnim czasie? Prof. Hartman stanął w obronie dziennikarza Kamila Durczoka, który pod wpływem alkoholu (2,6 promila) spowodował kolizję na autostradzie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl