Chcą zakazu ciągnięcia dorożek przez konie

dorożka w Krakowie / pixabay.com/SNBM

  

Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt po raz kolejny domaga się wprowadzenia w Krakowie całkowitego zakazu wykorzystywania koni do ciągnięcia dorożek z turystami. Urzędnicy zapewniają, że zwierzęta są regularnie badane, a miasto stara się, aby warunki, w których one pracują, były dla niech bezpieczne.

Z żalem przyjęliśmy informację o uśpieniu konia dorożkarskiego, który upadł na ulicy św. Jana 24 stycznia. Jesteśmy przekonani, że tej tragedii można było uniknąć 

– mówiła przewodnicząca Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt Agnieszka Wypych.

Podkreśliła, że Stowarzyszenie od ponad roku domaga się wprowadzenia całkowitego zakazu wykorzystywania koni do ciągnięcia dorożek z turystami.

Mamy XXI wiek. Nie ma woli mieszkańców ani żadnych racji przemawiających za tym, żeby konie były wykorzystywane jako środek transportu. Zatłoczone krakowskie ulice to nie jest miejsce dla tych zwierząt 

– podkreśliła Wypych.

Obrońcy zwierząt w opublikowanym w mediach społecznościowych i przekazanym mediom stanowisku podkreślili, że nie akceptują tego, że konie narażone są na utratę życia i zdrowia z powodu ekstremalnych warunków atmosferycznych, w jakich przychodzi im pracować, z powodu smogu czy coraz częstszych wypadków komunikacyjnych.

Według KSOZ dotychczasowe regulacje Urzędu Miasta Krakowa, który wydaje koncesje na działalność dorożkarską, nie sprawdzają się, także wtedy, gdy trzeba reagować na zdarzenia nagłe, takie jak zasłabnięcie konia.

Mimo naszych interwencji w Urzędzie Miasta: petycji i przekazanych urzędnikom nagrań prezydent Jacek Majchrowski nadal nie robi nic, by rozwiązać ten problem 

– mówiła Wypych. Dodała, że zaprzestanie wykorzystywania koni do ciągnięcia dorożek poparło w mediach społecznościowych już kilkanaście tysięcy osób.

Stowarzyszenie przywołuje europejskie miasta, które kierując się zdrowiem i dobrem zwierząt zrezygnowały z biznesu dorożkarskiego jak władze Rzymu czy Barcelony. Zdaniem obrońców zwierząt Kraków powinien pójść właśnie tą drogą.

Kraków dba o konie dorożkarskie i stara się, aby warunki, w których pracują były dla niech bezpieczne i nieuciążliwe. Konie są regularnie badane i znajdują się pod stałym nadzorem lekarzy weterynarii. Niestety, zdarzają się wypadki - bardzo rzadko - dlatego staramy się maksymalnie uczulać dorożkarzy, by minimalizowali ryzyko wystąpienia kontuzji u koni. W tej ostatniej sprawie poprosiliśmy o materiały z policji, a także wyjaśnienia dorożkarza 

– powiedział zastępca dyrektora Wydziału Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Krakowa Maciej Grzyb.

W październiku zeszłego roku – po złożeniu zawiadomienia przez KSOZ krakowska prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie niedopełnienia obowiązków przez urzędników Urzędu Miasta Krakowa oraz znęcania się nad końmi dorożkarskimi poprzez zmuszanie ich do pracy w upały, które zagrażają życiu i zdrowiu. Jednym z wątków tego śledztwa upadek konia pod Wawelem 10 października 2018 r. Stowarzyszenie zwróciło się do prokuratury z wnioskiem, aby śledztwem tym objąć także okoliczności ostatniego tragicznego wypadku konia przy ul. św. Jana.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Asad znowu użył broni chemicznej? Amerykanie grożą "szybką i odpowiednią odpowiedzią"

Zdjęcie ilustracyjne / By Kremlin.ru, CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=64231888

  

Stany Zjednoczone dostrzegły oznaki świadczące, że wojska rządowe w Syrii ponownie zaczęły stosować broń chemiczną - oświadczył dzisaj Departament Stanu USA, który zagroził "szybką i odpowiednią odpowiedzią".

Według opublikowanego komunikatu wojska Asada mogły użyć tej broni w ub. niedzielę w północno zachodniej Syrii podczas ataku na siły rebeliantów.

"Wciąż zbieramy informacje na temat tego ataku, ale powtarzamy ostrzeżenie: jeśli reżim Asada użyje broni chemicznej to Stany Zjednoczone i ich sojusznicy udzielą szybkiej i odpowiedniej odpowiedzi"

- głosi oświadczenie.

Prezydent USA Donald Trump już dwukrotnie zarządzał ataki lotnicze na siły Asada: w kwietniu 2017 r. w odwecie za atak z użyciem gazu bojowego sarin oraz rok później w odpowiedzi na atak chemiczny na ludność cywilną w mieście Duma.

Według rzecznika Departamentu Stanu Morgana Ortagusa podejrzewany nowy atak "jest częścią kampanii przemocy prowadzonej przez reżim Asada, stanowiącej naruszenie porozumienie o przerwaniu ognia chroniącego miliony cywilów w prowincji Idlib". Dodał on, że ataki te, "które grożą destabilizacją całego regionu, muszą być przerwane".

Od końca kwietnia br. wojska rządowe, wspierane przez rosyjskich sojuszników, nasiliły ataki na prowincję Idlib, ogłoszoną we wrześniu ub. roku tzw. "strefą deeskalacji". Prowincja jest ostatnią enklawą ugrupowań dżihadystów, w tym z organizacji Hajat Tahrir al-Cham, kiedyś będącą syryjska filią Al Kaidy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl