Mandaryna: Wróciłam dla fanów. WYWIAD

Marta Wiśniewska "Mandaryna" po latach przerwy powraca na scenę / fot. mat.prom. artystyki

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl

Kontakt z autorem

  

Choć jej twarz widywaliśmy na pierwszych stronach gazet, to na kilka lat usunęła się w cień, poświęcając się swojej największej pasji, czyli tańcowi. Dziś Mandaryna powraca i w nowym singlu przekonuje: „Nie musimy być idealni”. Z Martą Wiśniewską rozmawia Magdalena Fijołek.

Czy powrót na scenę po latach przerwy był dla Pani trudny? A może przeciwnie - przyszło to Pani bardzo łatwo?

Powrót był dla mnie zaskakujący. Już jakiś czas temu pożegnałam się ze sceną i raczej w tamtą stronę nie spoglądałam. Może tylko czasami, z wielkim sentymentem, ale i nieśmiałością, brakiem odwagi, by jeszcze coś zrobić w tym kierunku. Natomiast uwielbiam występować, kocham scenę, robię to od dziecka - miałam kilka lat, gdy zaczynałam na scenie, tańcząc, i kocham to robię. Cieszę się, że to wróciło.

A co skłoniło Panią do powrotu? Tęsknota za sceną?

To oczywiście też, ale przede wszystkim ludzie, którzy o mnie nie zapomnieli. To szalenie miłe, że były i są osoby, które chcą się ze mną bawić. Sama kojarzę te osoby z koncertów sprzed 15 czy 20 lat - oni mieli wówczas po 10 czy 12 lat, a dziś są już dorosłymi ludźmi, mają swoje rodziny... To poruszające.

A hejterzy? Dziś od ich ataków nie jest wolny chyba żaden artysta, a pewnie znaleźli się tacy, którzy krytykują Pani powrót do showbusinessu. Jak sobie Pani radzi z negatywnymi komentarzami?

Po prostu ich nie czytam. Oduczyłam się tego - kiedyś przejmowałam się każdym komentarzem, dotykało mnie to, a teraz powiem szczerze - cudowne jest odkrycie, że świat nie musi istnieć z tymi wszystkimi portalami, które hejtują znanych ludzi. Nie czytając tych serwisów, niczego nie tracę. Świat dalej biegnie, nawet powiedziałabym: w sposób o wiele bardziej przyjemny, miły. I jest mi z tym dobrze. Oczywiście, że anonimowo jest łatwiej na kimś wyładować swoje frustracje, ale to mali bohaterowie. Szkoda na nich czasu i sił.

W swoim najnowszym singlu pt. „Not Perfect” śpiewa Pani o nowym początku i akceptacji tego, że ludzie nie są perfekcyjni. Czy można to potraktować jako refleksję, przesłanie na Nowy Rok?

Trochę tak. Nie jesteśmy idealni - gdyby tak było, stalibyśmy się zaprogramowanymi robotami. Mamy prawo do tego, by się mylić, by mieć na swoim koncie porażkę, z której się podnosimy. Fajnie jest tylko leżeć i pachnieć, ale tak po prostu się nie da. Nawet te osoby, którym wystarcza pieniędzy do tego, by leżeć i pachnieć, mają swoje, inne problemy.

A czy singiel jest zapowiedzią nowej płyty?

To tylko singiel. Może w przyszłości wydamy jeszcze jedną piosenkę, ale na razie nie siłujemy się na całą płytę.

Co prawda kobiet o wiek się nie pyta, ale może mi Pani wybaczy… Niedawno przekroczyła Pani czterdziestkę. Wiele gwiazd podkreśla, że to dla nich „magiczna” liczba, że to czas nie tylko podsumowań i rozliczania się z przeszłością, ale i nowy rozdział w karierze, być może w bardziej dojrzałej formie. Czy zgadza się Pani z tym? Jak Pani postrzega ten „przełom” w swoim życiu i karierze?

Staram się tego nie robić. Czas podsumowań brzmi jakoś bardzo dojrzale, sugeruje, że jestem już z górki... (śmiech). Chcę być jeszcze na fali wznoszącej. Oczywiście pewne etapy w życiu trzeba podsumowywać, ale nie uważam, że czterdziestka jest jakimś momentem przełomowym. Sama dużo przebywam z młodzieżą, czerpię od nich sporo inspiracji i może dzięki temu czuję się też młodsza. Może gdy zacznie mi coś dolegać, to zacznę przejmować się wiekiem i liczbami. (śmiech)

Czy występowała Pani kiedyś w Wilnie?

To moje wielkie marzenie. Nigdy nie byłam w Wilnie, ale jestem otwarta na zaproszenie i pierwsza będę biec, jeśli taka oferta się pojawi.

Czego życzyłaby Pani czytelnikom „Kuriera Wileńskiego Magazynu” w Nowym Roku?

Życzę przede wszystkim zdrowia, bo tego sobie nie kupimy. Ale oprócz tego życzę radości z przebywania ze sobą, życzę uśmiechu do innych ludzi, bo to naprawdę działa. No i mam takie małe życzenie - byśmy próbowali polubić siebie. Wstać rano, spojrzeć w lustro i uśmiechnąć się do siebie. Tego nieco nam wszystkim brakuje.

Mandaryna (ur. 12 marca 1978 r. w Łodzi)
Właściwie nazywa się Marta Wiśniewska, z domu Mandrykiewicz (stąd wziął się jej artystyczny pseudonim). Jest tancerką, choreografką, wokalistką, aktorką i prezenterką telewizyjną. Jej taneczna kariera nabrała tempa w zespole Ich Troje. W 2004 r. Mandaryna zadebiutowała jako wokalistka. Jej dwa pierwsze krążki - Mandaryna.com (2004) i Mandarynkowy sen (2005) odniosły sukces, a promujący drugą płytę utwór "Ev'ry Night" stał się przebojem. W 2009 r. ukazał się trzeci album Mandaryny pt. "AOK". Jednym z największych hitów Mandaryny jest "Ev'ry Night". Piosenka doczekała się ponad pięciu milionów odsłon na YouTube

 

 

Wywiad z Mandaryną ukazał się w "Kurierze Wileńskim Magazynie" z 26 stycznia 2019 r. Publikujemy go dzięki uprzejmości magazynu.

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Kurier Wileński Magazyn
Tagi

Wczytuję komentarze...

Prezydent na marszu "Tak dla transplantacji"

prezydent Andrzej Duda / Jakub Szymczuk/KPRP

  

Chcę popularyzować idę transplantacji. Uważam, że jest to bardzo ważne, żeby rodziny decydowały się, aby w odpowiednim momencie powiedzieć "tak, tak możecie pobrać" – mówił prezydent Andrzej Duda, otwierając marsz nordic walking "Tak dla transplantacji", mający na celu promocję idei transplantacji w Polsce.

Prezydent osobiście wziął udział w marszu z kijkami, startując ulicami Zakopanego z numerem jeden.

Jestem zdecydowanym zwolennikiem transplantacji jako sposobu na, de facto, przywracanie życia człowiekowi, bo brak transplantacji, brak organu do przeszczepienia w efekcie oznacza śmierć osoby, która jest chora. Spotykamy się pod hasłem "Tak dla transplantacji", nie dla nas, tylko od nas, dlatego, że to my dajemy możliwość, gdyby coś nam się zdarzyło, w razie nieszczęścia, żeby można było od nas pobrać organy i dać je potrzebującemu 

– mówił w Zakopanem Duda.

Prezydent zaznaczył, że decydowanie o oddaniu narządów do transplantacji to wielka odpowiedzialność. Dodał także, że lekarze transplantolodzy są szczególną grupą wśród lekarzy dlatego, że są to osoby o szczególnie wysokich walorach moralnych i etycznych.

Ta sprawa wymaga niesłychanej delikatności. To nie jest kwestia tylko wiedzy medycznej, to także kwestia psychologii. Często transplantacja wiąże się z trudnymi rozmowami, ale oznacza także łzy radości tych, którzy zostali uratowani

– mówił prezydent.

Prezydent podziękował wszystkim polskim transplantologom. Przypomniał, że warto być w dobrej kondycji fizycznej i dbać o swoje zdrowie.

Inicjator i organizator sobotniego marszu w Zakopanem, prof. Piotr Przybyłowski powiedział, że „transplantologia nie może rozwijać się bez najważniejszego daru, jakim są komórki krwiotwórcze, tkanki czy narządy".

„Żadne pieniądze żadne nakłady nie zapewniają rozwoju tej dziedziny medycyny bez tego daru” – mówił prof. Przybyłowski.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl