Schilling właśnie wybierała się na urlop do Indii, gdy doręczono jej scenariusz filmu.

Natychmiast zdecydowałam, że w to wchodzę

– wspominała.

Pomyślałam, że to będzie niezła zabawa. Połknęłam tekst w jakieś czterdzieści pięć minut. Był ekscytujący. 

- dodała aktorka.

Producent Tripp Vinson („Egzorcyzmy Emily Rose”) dodawał, że scenariusz jest naprawdę zaskakujący i daje wielkie pole do popisu wykonawcom czołowych ról:

Bardzo dobrze się stało, że udało się nam pozyskać Taylor. Potrzebowaliśmy kogoś, kto wzbudzi empatię widowni i sprawi, że podąży ona za bohaterką, która uda się w naprawdę dziwne miejsca. Producentowi bardzo podobała się doskonale zobrazowana w scenariuszu silna więź pomiędzy matką i jej synem Milesem.

- mówi.

Każdy rodzic przeżywa lęk o zdrowie, także psychiczne, dziecka

– zauważał Vinson.

Czy na pewno z nim wszystko w porządku? Nawet jeśli dzieciak jest zupełnie zdrowy, ciągle odczuwa się ten niepokój. Jednym z naszych celów było wzbudzenie lęku u publiczności, a potem poprowadzenie naszej opowieści w niespodziewanym kierunku. 

- dodaje.

Sarah (Taylor Schilling) niepokoi się dziwnym zachowaniem swego ośmioletniego syna. Pozornie Miles (Jackson Robert Scott) nie różni się od innych chłopców w tym wieku, a jednak może stanowić poważne zagrożenie dla całej rodziny. Sarah podejrzewa, że za tą mroczną przemianą stoją nadprzyrodzone siły. Pragnąc za wszelką cenę chronić syna, postanawia rozwikłać zagadkę jego opętania. Okazuje się, że wyjaśnienie tkwi w przeszłości, a wyprawa w minione lata to rajd po świecie nieznającym granicy między wyobraźnią a rzeczywistością. Czego dowie się Sarah i czy uda jej się ocalić Milesa? „Prodigy. Opętany” w kinach od 15 lutego.