Tak przemycali do Polski imigrantów. Straż Graniczna ujawnia szlak przerzutowy!

zdjęcie ilustracyjne / strazgraniczna.pl

  

Straż Graniczna w ramach podsumowania ubiegłego roku ujawniła, że w samym tylko 2018 roku przeprowadzono kilka dużych realizacji, zakończonych rozbiciem zorganizowanych grup przestępczych, również o charakterze międzynarodowym, zajmujących się nielegalną migracją. Jak się okazuje, zakończono 50 śledztw, z czego w 40 przypadkach prokurator sporządził akty oskarżenia, a zarzuty usłyszało 331 podejrzanych.

Z informacji przekazanych przez Komendę Główną Straży Granicznej wynika, że wśród rozbitych grup przestępczych, które trudniły się przemytem cudzoziemców, były także grupy o charakterze międzynarodowym. W pierwszej połowie ubiegłego roku funkcjonariusze Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymali dwóch obywateli Bułgarii, którzy - jak zaznacza Straż Graniczna - stanowili trzon międzynarodowej grupy przestępczej organizującej nielegalną migrację.

Migranci przerzucani byli przez granice poszczególnych państw z narażeniem ich zdrowia i życia w przestrzeniach ładunkowych samochodów ciężarowych, a przez granicę polsko-niemiecką w pojazdach typu kombi - po 10 osób.
- zaznacza rzecznik prasowy Straży Granicznej por. Agnieszka Golias.

Jak ustalono, szlak przerzutowy do Polski wiódł z Turcji przez kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Z Polski cudzoziemcy byli transportowani przez Niemcy do krajów Europy Zachodniej.

W trakcie dalszych czynności dokonano zatrzymania kolejnych dwóch członków grupy przestępczej. W sprawie nawiązano ścisłą współpracę ze stroną niemiecką. Sąd uznał winę zatrzymanych, wymierzając im kary bezwzględnego pozbawienia wolności. Łącznie udokumentowano przerzut 187 cudzoziemców.
- poinformowała Straż Graniczna.

W drugiej połowie ubiegłego roku funkcjonariusze Straży Granicznej rozbili zorganizowaną grupę przestępczą o charakterze międzynarodowym. W trakcie działań zatrzymano w Warszawie obywatela Rosji narodowości czeczeńskiej i dwóch obywateli Ukrainy, którzy byli głównymi organizatorami przerzutu przez polską granicę obywateli Wietnamu. Krajami docelowymi miały być dla nich inne kraje Unii Europejskiej.

Jak ustalono grupa ta dokonała wcześniej co najmniej 40 przerzutów z Polski do Niemiec, w trakcie których przemycono nie mniej niż 120 Wietnamczyków. Zatrzymani przemytnicy zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące.

Zgromadzono również materiał dowodowy wskazujący na kierowanie gróźb karalnych przy użyciu broni palnej przez głównego organizatora w stosunku do kierowców, którzy odmawiali dalszej współpracy polegającej na przewozie nielegalnych migrantów.
 - podkreśliła por. Agnieszka Golias.

Pod koniec ubiegłego roku funkcjonariusze Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej, we współpracy z oddziałem Nadodrzańskim i Komendą Główną Straży Granicznej w działaniach prowadzonych na terenie całego kraju zatrzymali pięciu Wietnamczyków oraz trzech Polaków. Jak zaznaczono wszyscy byli członkami międzynarodowej grupy przestępczej zajmującej się przerzutem obywateli Wietnamu.

W tym wypadku szlak przerzutowy wiódł przez Rosję, Białoruś, Ukrainę lub Słowację do Polski, a stąd do Niemiec, Francji, Belgi oraz innych krajów UE.

Jak ustalono, grupie, którą kierowało dwóch Wietnamczyków, a w jej skład wchodzili zarówno Wietnamczycy jak i Polacy, udało się przerzucić w ten sposób ponad 100 obywateli Wietnamu. Osiem osób zostało tymczasowo aresztowanych.

W ubiegłym roku funkcjonariusze Straży Granicznej ujawnili także 61 ofiar handlu ludźmi. Znaleźli się wśród nich obywatele Ukrainy, Białorusi, Polski, a także Filipin, Wietnamu, Gambii i Gwinei. Osoby te były wykorzystywane do pracy lub usług o charakterze przymusowym.

Jak poinformowała por. Agnieszka Golias, w największej ubiegłorocznej sprawie Morskiego Oddziału Straży Granicznej ujawniono 38 ofiar handlu ludźmi - 18 z nich to obywatele Ukrainy, 8 to obywatele Białorusi, zaś 12 to Polacy. Byli wykorzystywani do pracy przymusowej w Polsce i w Szwecji. Grupę rozbito zatrzymując trzech Polaków - głównych sprawców.

Szacuje się, że mogli wykorzystać do pracy przymusowej przeszło 540 osób pochodzących z Ukrainy, Polski, Białorusi, ale także Mołdawii, Gruzji, Rosji czy Armenii.
- zaznacza Golias.

Z ustaleń Straży Granicznej wynika, że sprawcy mogli w ten sposób zarobić ok. 4,5 mln zł.

Golias dodała, że pod koniec ubiegłego roku warszawski Sąd Okręgowy zajął się sprawą prowadzoną przez Nadwiślański Oddział Straży Granicznej, w której udało się zidentyfikować 28 potencjalnych ofiar handlu ludźmi.

Obywatele Ukrainy i Białorusi wykorzystywani byli do pracy przymusowej m.in. jako pomoc kuchenna w ponad 60 restauracjach na terenie Warszawy.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP, strazgraniczna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Prawdziwy horror holenderskiej rodziny. Były członek sekty Moona więził ich przez 9 lat!

/ pasja1000

  

Holenderski sąd przedłużył o dwa tygodnie areszt mężczyźnie, który przez 9 lat przetrzymywał w zamknięciu na farmie w Holandii siedem osób. Jak podaje holenderska prasa, zatrzymany to 58-letni Austriak Josef B., prawdopodobnie były członek sekty Moona. Sześcioro rodzeństwa w wieku od 18 do 25 lat oraz ich schorowany ojciec, mieszkało w całkowitej izolacji. Młodzi ludzie zostali odnalezieni zamknięci w ukrytym pokoju w domu na farmie. Ojciec rodzeństwa najprawdopodobniej przeszedł udar.

Josef B. podejrzany jest o bezprawne pozbawienie wolności oraz szkodzenie zdrowiu swych ofiar. Agencja dpa poinformowała, że aresztowany także został 67-letni ojciec przetrzymywanej rodziny.

Według telewizji RTV Drenthe Josef B., z wykształcenia cieśla, mieszkał samotnie w Austrii do 2010 roku. Potem przeprowadził się do Holandii i osiadł w wiosce Ruinerwold, gdzie wydzierżawił farmę. To tam przez 9 lat przetrzymywał siedem osób - sześcioro rodzeństwa i ich schorowanego ojca.

Holenderska prasa podała, że Josef B. prawdopodobnie był członkiem tzw. Kościoła Zjednoczeniowego, powstałego w Korei Południowej, znanego też jako sekta Moona. Informacje te potwierdził w austriackiej gazecie "Kronen Zeitung" jego brat Franz B., który przyznał, że Josef B. należał do sekty, nie wymienił jednak jej nazwy.

Wiele wskazuje na to, że Josef B. i przetrzymywana przez niego rodzina znali się od pewnego czasu. Niektóre źródła twierdzą, że byli sąsiadami w pobliskim Hasselt i że najstarszy syn w rodzinie w przeszłości był pracownikiem Josefa B.

Holenderska agencja ANP przytacza słowa Wima Koetsiera, rzecznika Federacji Uniwersalnego Pokoju (UPF), który powiedział, że ojciec przetrzymywanej rodziny w latach 80. był członkiem sekty Moona, a następnie założył własną "grupę" z kimś innym.

Policja otrzymała informację w sprawie sytuacji na farmie w miniony weekend. Według lokalnych mediów jeden z synów z przetrzymywanej rodziny uciekł i poprosił o pomoc w pobliskiej kawiarni. Jej pracownik powiedział RTV Drenthe, że zaniedbany, zdezorientowany 25-latek przyszedł do kawiarni i powiedział, że nie był na zewnątrz od dziewięciu lat.

Widać było, że nie miał pojęcia, gdzie jest, ani co robić

- opowiadał szef lokalu Chris Westerbeek. 

Powiedział, że uciekł i pilnie potrzebuje pomocy.

Następnie wyszło na jaw, że sześcioro rodzeństwa w wieku od 18 do 25 lat oraz ich schorowany ojciec, mieszkało w całkowitej izolacji. Młodzi ludzie zostali odnalezieni zamknięci w ukrytym pokoju w domu na farmie. Ojciec rodzeństwa najprawdopodobniej przeszedł udar.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl