„Jurny Stefan” i trzech biznesmenów. Kłopoty Stefana Niesiołowskiego

Stefan Niesiołowski / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Jacek Liziniewicz

Dziennikarz „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”. W \"GP\" kieruje działem dotyczącym tematyki środowiska.

Kontakt z autorem

  

Wczoraj funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali trzech biznesmenów – Bogdana W., Wojciecha K. i Krzysztofa K. Mieli oni wręczać łapówki Stefanowi Niesiołowskiemu (PSL-UED) i załatwiać również politykowi prostytutki – 29 razy w okresie od 2013 do 2015 r. Nadali mu nawet pseudonim „Jurny Stefan”. Wczoraj Prokuratura Krajowa złożyła do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu posłowi Niesiołowskiemu.

O tym, że Stefan Niesiołowski jest rozpracowywany przez służby, pisaliśmy już na łamach „Codziennej” w 2016 r. Wtedy już ujawniliśmy, że są nagrania, na których widać polityka PSL-UED, a w przeszłości wicemarszałka Sejmu z ramienia PO, odbierającego od biznesmena reklamówkę. Ustalono wtedy, że tego dnia księgowa zarejestrowała wypłaty z firmowego konta dwa razy po 20 tys. zł. Wtedy jednak brakowało dowodów, aby połączyć oba wątki. Te cały czas były jednak zbierane. Wczoraj Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało trzech biznesmenów Bogdana W., Wojciecha K. i Krzysztofa K.

„Do zatrzymań doszło w Łodzi i Konstantynowie Łódzkim. Śledztwo prowadzone przez CBA wykryło, że zatrzymani wręczali korzyści posłowi na Sejm RP. W zamian otrzymywali intratne kontrakty w spółkach skarbu państwa. To niejedyne profity, jakie osiągnęli. Na ich rzecz zapadały także korzystne decyzje podejmowane w samorządzie łódzkim i innych instytucjach publicznych. Funkcjonariusze CBA przeszukali mieszkania przedsiębiorców, tam zabezpieczyli materiały, które będą dowodem w sprawie”.
- napisało w komunikacie Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Szybko wyjaśniło się, o którego polityka chodzi. Ustalono również, że w sprawie pojawia się wątek obyczajowy.

Portal TVP.Info podał, że biznesmeni urządzali Stefanowi Niesiołowskiemu schadzki z prostytutkami. Polityk mający dziś 75 lat miał korzystać z takich usług 29 razy.

Proceder odbywał się w mieszkaniu w Łodzi, należącym do biznesmenów. Do spotkań z kobietami dochodziło od stycznia 2013 do końca 2015 r.
- mówił TVP.info jeden ze śledczych.

Według dziennikarzy Wirtualnej Polski Stefan Niesiołowski miał mieć ksywę „Jurny Stefan”, a podczas jednej ze schadzek miał nawet zarwać łóżko.

Ciekawe informacje ujawnił również portal wPolityce.pl.

„Parlamentarzysta podczas wizyt w garsonierze życzył sobie również… fasolki po bretońsku. Jak podaje nasze źródło zbliżone do organów zajmujących się sprawą, usługi prostytutek nie były jedyną formą wdzięczności okazywaną politykowi”.
- napisał portal.

Stefan Niesiołowski wczoraj wszystkiemu zaprzeczył, twierdząc, że nie zna żadnych biznesmenów, a wszystko jest wymysłem CBA, a przede wszystkim Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego.

Prokuratura Krajowa postanowiła złożyć do Sejmu wniosek o uchylenie Niesiołowskiemu immunitetu.

„Działania operacyjne były prowadzone w tej sprawie od 2013 r. W ich wyniku ustalono, że Bogdan W. i Wojciech K. regularnie udzielali Stefanowi Niesiołowskiemu korzyści osobistych. Polegały one na organizowaniu i opłacaniu usług seksualnych świadczonych przez kobiety trudniące się zawodowo lub okazjonalnie prostytucją. Bogdan W. i Wojciech K. umawiali kobiety na spotkania ze Stefanem Niesiołowskim, organizowali miejsca, w których dochodziło do zbliżeń, organizowali transport dla kobiet i wypłacali im wynagrodzenie za usługi seksualne na rzecz posła. Do takich zdarzeń doszło co najmniej trzydziestokrotnie”.
- napisała w komunikacie prokuratura.

Co w zamian?

„Rezultatem było zawarcie przez te spółki korzystnych dla nich umów handlowych z Grupą Azoty Zakłady Chemiczne Police SA: w lutym 2014 r., w sierpniu 2015 r. i we wrześniu 2015 r. Ich łączna wartość sięgała 13 mln zł. Z ustaleń śledztwa wynika, że zawarcie umów było możliwe z uwagi na fakt, iż ówczesny prezes Grupy, będąc protegowanym posła, czuł się wobec niego zobowiązany”.
- wyjaśnia prokuratura.

Stefan Niesiołowski miał również podejmować próby załatwienia stanowisk dla osób wytypowanych przez biznesmenów.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Środowiska lewicowe atakują Donalda Trumpa. Ich zdaniem prezydent USA nie broni... LGBT

Donald Tusk / Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Podczas gdy w Polsce trwa dyskusja wokół środowisk LGBT, "Gazeta Wyborcza" postanowiła zagrać inną kartą. Na łamach jej portalu czytamy zatem: "Choć amerykański prezydent pozuje w świecie na obrońcę praw LGBT, zabronił amerykańskim ambasadom wciągania na maszt tęczowej flagi".

Po tym, jak "Gazeta Polska" ujawniła, że dodatkiem do najbliższego wydania będzie naklejka sprzeciwiająca się ideologii LGBT, w mediach zapanowała burza. Lewaccy publicyści i politycy (także ci z pierwszych stron gazet) ruszyli do zmasowanego ataku na pismo i redaktora naczelnego Tomasza Sakiewicza.

[polecam:https://niezalezna.pl/281117-tego-wlasnie-dotycza-naklejki-gp-jan-hartman-wyjasnil-czym-jest-ideologia-lgbt]

Wielu z nich twierdziło, że nie istnieje coś takiego, jak ideologia LGBT. Tymczasem "Gazeta Wyborcza" wzięła sprawę w swoje ręce i postanowiła pochylić się nad dyskryminacją środowisk LGBT przez prezydenta USA.

Sprawa dotyczy placówki USA w Niemczech, której ambasadorem jest Richard Grenell. Zdeklarowany gej i - jak piszą media - "najwyższej rangi homoseksualistą w całej administracji Trumpa".

To właśnie on, podaje portal "Gazety Wyborczej", "aktywnie udziela się w kampanii USA o zerwanie z penalizacją homoseksualizmu w 70 krajach, gdzie nadal jest on przestępstwem, w czym popierają go Trump i wiceprezydent Mike Pence".

Redaktorzy z Czerskiej zwietrzyli sensację, gdy okazało się, że placówka w Berlinie poprosiła Waszyngton o zgodę na wywieszenie na maszcie przed ambasadą USA tęczowej flagi. I spotkała się ze zdecydowaną odmową.

Odpowiedź przyszła bezpośrednio z biura podsekretarza ds. zarządzania w Departamencie Stanu Briana Bulatao. To wieloletni współpracownik sekretarza stanu Mike’a Pompeo, który pracował z nim jeszcze w CIA

- czytamy.

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, wyborcza.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl