Co robią w godzinach pracy stołeczni urzędnicy? Obsługują sprzedaż... ławeczki Trzaskowskiego!

Ławka Trzaskowskiego / Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska

  

Rafał Trzaskowski w trakcie kampanii wyborczej na prezydenta Warszawy zapraszał mieszkańców do rozmów na słynnej niebieskiej ławce. Gdy już został prezydentem Warszawy, wystawił ją na aukcję na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zdziwienie budzi fakt, kto zajmuje się obsługą tej aukcji.

Obecnie cena za ławkę Trzaskowskiego przekroczyła już 1700 zł, a aukcja kończy się dziś.

Przedmiotem licytacji jest ławka, na której spotykałem się z warszawiakami jeszcze jako poseł na Sejm RP. W maju i czerwcu 2018 r., w związku z licznymi zgłoszeniami na dyżury poselskie, postanowiłem zorganizować cykl dodatkowych spotkań na ulicach Warszawy. Dzięki tej bliższej formie komunikacji miałem okazję porozmawiać bezpośrednio z mieszkańcami stolicy. Ławka ma niebieski kolor, a na oparciu znajduje się napis: „Rafał Trzaskowski Porozmawiajmy o Warszawie".

- napisał Rafał Trzaskowski w opisie aukcji.

Nie zapomniał także dodać, kto zajmuje się jej obsługą. To Marta Plasota z Wydziału Prasowego Urzędu Miasta Warszawy. Podany jest też adres mailowy do urzędniczki, oczywiście służbowy. Wiele więc wskazuje na to, że w godzinach pracy może ona zajmować się tematami dotyczącymi sprzedaży ławki Trzaskowskiego.

Być może w stolicy urzędnicy nie mają nic ważniejszego do roboty. Mają jednak wiele problemów związanych z ostatnimi wyczynami swojego szefa i jego podwładnych. Rafał Trzaskowski obiecał podwyżki dla nauczycieli, po czym ich nie wprowadził... na prośbę ZNP.

. Z kolei rzecznik Trzaskowskiego nie za bardzo kojarzy dzielnice Warszawy i potrafi napisać ich nazwy... z błędami ortograficznymi.
Rzecznik Trzaskowskiego zbłaźnił się w internecie. Wyszło na jaw, jak zna Warszawę i... język polski!


Rzecznik Trzaskowskiego zbłaźnił się w internecie. Wyszło na jaw, jak zna Warszawę i... język polski!

Cóż, może chociaż sprzedaż ławki będzie można zapisać na plus.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Prawdziwy horror holenderskiej rodziny. Były członek sekty Moona więził ich przez 9 lat!

/ pasja1000

  

Holenderski sąd przedłużył o dwa tygodnie areszt mężczyźnie, który przez 9 lat przetrzymywał w zamknięciu na farmie w Holandii siedem osób. Jak podaje holenderska prasa, zatrzymany to 58-letni Austriak Josef B., prawdopodobnie były członek sekty Moona. Sześcioro rodzeństwa w wieku od 18 do 25 lat oraz ich schorowany ojciec, mieszkało w całkowitej izolacji. Młodzi ludzie zostali odnalezieni zamknięci w ukrytym pokoju w domu na farmie. Ojciec rodzeństwa najprawdopodobniej przeszedł udar.

Josef B. podejrzany jest o bezprawne pozbawienie wolności oraz szkodzenie zdrowiu swych ofiar. Agencja dpa poinformowała, że aresztowany także został 67-letni ojciec przetrzymywanej rodziny.

Według telewizji RTV Drenthe Josef B., z wykształcenia cieśla, mieszkał samotnie w Austrii do 2010 roku. Potem przeprowadził się do Holandii i osiadł w wiosce Ruinerwold, gdzie wydzierżawił farmę. To tam przez 9 lat przetrzymywał siedem osób - sześcioro rodzeństwa i ich schorowanego ojca.

Holenderska prasa podała, że Josef B. prawdopodobnie był członkiem tzw. Kościoła Zjednoczeniowego, powstałego w Korei Południowej, znanego też jako sekta Moona. Informacje te potwierdził w austriackiej gazecie "Kronen Zeitung" jego brat Franz B., który przyznał, że Josef B. należał do sekty, nie wymienił jednak jej nazwy.

Wiele wskazuje na to, że Josef B. i przetrzymywana przez niego rodzina znali się od pewnego czasu. Niektóre źródła twierdzą, że byli sąsiadami w pobliskim Hasselt i że najstarszy syn w rodzinie w przeszłości był pracownikiem Josefa B.

Holenderska agencja ANP przytacza słowa Wima Koetsiera, rzecznika Federacji Uniwersalnego Pokoju (UPF), który powiedział, że ojciec przetrzymywanej rodziny w latach 80. był członkiem sekty Moona, a następnie założył własną "grupę" z kimś innym.

Policja otrzymała informację w sprawie sytuacji na farmie w miniony weekend. Według lokalnych mediów jeden z synów z przetrzymywanej rodziny uciekł i poprosił o pomoc w pobliskiej kawiarni. Jej pracownik powiedział RTV Drenthe, że zaniedbany, zdezorientowany 25-latek przyszedł do kawiarni i powiedział, że nie był na zewnątrz od dziewięciu lat.

Widać było, że nie miał pojęcia, gdzie jest, ani co robić

- opowiadał szef lokalu Chris Westerbeek. 

Powiedział, że uciekł i pilnie potrzebuje pomocy.

Następnie wyszło na jaw, że sześcioro rodzeństwa w wieku od 18 do 25 lat oraz ich schorowany ojciec, mieszkało w całkowitej izolacji. Młodzi ludzie zostali odnalezieni zamknięci w ukrytym pokoju w domu na farmie. Ojciec rodzeństwa najprawdopodobniej przeszedł udar.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl