Podczas gdy lewica i prawnicy popierają koncepcję sądzenia tych obywateli francuskich we Francji, prawica uważa, że ponieważ „zdradzili ojczyznę”, powinni być pozbawieni obywatelstwa oraz sądzeni w Syrii i Iraku. Jeden z deputowanych zaproponował nawet ich “selektywną eliminację”.

Uważa się, że ok. 130 obywateli francuskich przetrzymywanych jest pod strażą Kurdów w obozach w Syrii. Na ćwierć tysiąca szacuje się natomiast liczbę obywateli francuskich wciąż walczących w szeregach tzw. państwa islamskiego.

Castaner zapewniał podczas wczorajszego wystąpienia w Zgromadzeniu Narodowym, że wszyscy repatriowani przekazani zostaną sądom i jeśli sędzia uzna, że trzeba ich uwięzić – zostaną uwięzieni. Minister podkreślił, że ci, o których mowa, najpierw są Francuzami, a potem dopiero dżihadystami.

 „Ponieważ to dżihadyści, nie powinni już być Francuzami”

- odpowiedziała Marine Le Pen, przewodnicząca Zjednoczenia Narodowego.

We Francji od czasów Rewolucji z 1789 r. obowiązuje koncepcja „państwa-narodu”, w której naród pojmowany jest nie jako wspólnota pochodzenia, ale jako wspólnota przeznaczenia i oficjalnie nie ma tam różnicy między narodowością a obywatelstwem.

„Nie ma mowy, by ich tu przyjmować. Po co mamy wydawać środki na pilnowanie, kontrolowanie, trzymanie w więzieniu osób, które mają tylko jeden cel: zniszczyć nas i prowadzić przeciw nam wojnę

- podsumował deputowany Erik Ciotti.