"Ruszamy z Rafałem Trzaskowskim z Warszawy Wileńskiej na Wschód! Przejazd testowy budowanym odcinkiem 2 linii metra. Kończymy na ulicy Trockiej na Brudnie! Niech żyją budowniczowie metra!!! Niech żyją!!!"

- emocjonował się Kamil Dąbrowa we wczorajszym wpisie na Twitterze.

Jednak jak się okazało, popełnił dwa poważne błędy. Jeden z nich... ortograficzny, co nie powinno się zdarzać osobie na takim stanowisku. Dzielnica Warszawy to "Bródno" a nie "Brudno". Błąd wypomniała mu dziennikarka "Dziennika Gazety Prawnej". Jak słusznie zauważyła, brudne to mogą być skarpetki...

Ale to nie koniec. Internauci wyłapali jeszcze jeden błąd. Zaczęli pisać: "Przecież Trocka jest na Targówku". Trudno się nie zgodzić, więc Dąbrowa dla niepoznaki usunął kompromitującego Tweeta i zamieścił nowego. Tym razem z Targówkiem, a nazwę tej dzielnicy - o dziwo - napisał poprawnie. Jednak nie uważał przy odmianie nazw i powstał z tego taki hit jak "Dworca Wileńska".

To, jak Dąbrowa zna Warszawę, do złudzenia przypomina działania Rafała Trzaskowskiego w kampanii wyborczej. Podczas jednego ze spotkań, pytany o znajomość dzielnic, stwierdził...

"Ja nie znam dzielnic, jako warszawiak nie znam. Miałem dziewczynę w Rembertowie. Ale Wesoła? Ursus?"

Teraz można zrozumieć wybór Dąbrowy na rzecznika Trzaskowskiego. Po prostu obaj mają ze sobą wiele wspólnego, a we dwóch to przyjemniej jest się nawet zgubić!