W trakcie programu Dorota Kania przypomniała, że reporterzy programu „Alarm” TVP 1 dotarli do informacji, że wśród ochroniarzy agencji „Tajfun”, którzy zabezpieczali Finał WOŚP byli uczniowie trzech gdańskich liceów. Niektórzy z nich nie mieli nawet 18 lat.  Z kolei z informacji przekazanych przez obrońcę aresztowanego ochroniarza Dariusza S. wynika, że S. pracę w policji rozpoczął w 2003 roku. Był m.in. detektywem w wydziale kryminalnym, a także pracował w wydziałach ds. przestępczości narkotykowej, samochodowej, a także ubezpieczeniowej Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
 
Mamy dwie sprawy karne. Jedna sprawa dotyczy zabójstwa, a druga to niedopełnienie obowiązków służbowych. […] Fakt, że główna odpowiedzialność spoczywa na organizatorze nie wyklucza tego, że agencja ma formalnie żądać wskazania obszaru chronionego.  [...] Policja żąda od agencji ochrony raport z przewidywanych zagrożeń. Wtedy policjant, który jest teoretykiem mówi – ty nie przewidziałeś tego i tego. Najprawdopodobniej agencja "Tajfun" nie przewidziała pewnych rzeczy, które mogą wystąpić. Myślę, że to wynikało z takiej rzeczy, że jeśli my jako ochrona nie będziemy za dużo wymyślać i robić kłopotów organizatorom, to oni dadzą na kolejne, dobre zlecenie. Takie dobre zlecenie polega na tym, że mamy pełnowartościowych ochroniarzy, a dajemy ludzi za ¼ stawki.
- mówił Dariusz Loranty.

Były policyjny negocjator rzuca też nowe światło na kulisy ataku na Pawła Adamowicza i zachowanie jego zabójcy.

Pierwszym mitem jest genialny plan zabójstwa! To nie był genialny plan. To było przestępstwo, które określa się jako manifestacyjne. Takie przestępstwo posiada trzy etapy: dokonanie czynu, manifestacja, trzeci etap nastąpi na sali sądowej po włączeniu kamer. Mitem jest, że sprawca wybrał najdogodniejszy moment. Myślę, że zaatakował w tym momencie, bo był największy chaos na scenie. [...] Proszę mieć świadomość, że ten człowiek był w więzieniu. Jego pewien etap umysłowego rozwoju zatrzymał się pięć i pół roku temu. Wydaje mi się, że był jakiś powód jego personalizacji. Może on sobie ubzdurał, że Adamowicz powinien za niego poręczyć. Nie chciałbym oczywiście rzucać cienia na śp. Adamowicza, ale była jakaś personalizacja, ponieważ on szedł do więzienia, kiedy Paweł Adamowicz był dla niego symbolem pełni władzy.
- zwraca uwagę Loranty.