Co dalej z protestującymi rolnikami? Związki mówią „nie” dla manifestacji ulicznych 

zdjęcie ilustracyjne / Jan Środa/Gazeta Polska

  

Protest na ulicy jest niebezpieczny dla rolników m.in. ze względu na odbiór społeczny takiej akcji - ocenił szef Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych Marian Sikora. Część związków rolniczych daje jednak wolną rękę swoim członkom w planowanym na 6 lutego proteście AGROunii.

W kilkudziesięciu miejscach w Polsce odbywały się blokady dróg zorganizowane przez rolników zrzeszonych w AGROunii. Jak zapowiadał w sobotę lider AGROunii Michał Kołodziejczak to preludium do właściwej akcji protestacyjnej, która ma odbyć się 6 lutego w Warszawie.

Po południu odbyła się konferencja prasowa przedstawicieli Krajowej Rady Izb Rolniczych oraz związków rolniczych – członków Copa Cogeca nt. bieżącej sytuacji w rolnictwie. Pytani byli oni przez dziennikarzy, czy przyłączą się do planowanego na 6 lutego protestu.

- Protest na ulicy jest niebezpieczny dla rolników, bo konsumenci, kierowcy są na nas obrażeni, bo utrudnia im się np. dojazd do pracy 

- ocenił przewodniczący Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych Marian Sikora.

Dodał, że część protestujących na drogach rolników była wcześniej oszukana przez zakłady przetwórcze. Jego zdaniem w takich przypadkach, manifestacje powinny się odbywać właśnie pod takimi zakładami.

- Jeśli jest to wina zakładu, idziemy pod zakład, ale kierunek jest jeden, idziemy tam gdzie dzieje się krzywda rolnikowi, a nie tylko na ulice - 

- dodał Sikora.

Uczestniczący w konferencji przedstawiciele rolniczych związków zawodowych zwrócili uwagę, że członkowie reprezentowanych przez nich organizacji mają jednak "wolną rękę" co do ewentualnego przyłączenia się do protestu.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Były partner biznesowy Poroszenki zatrzymany

Siedziba NABU / Автор: Mr.Rosewater - Власна робота, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=56810094

  

Na Ukrainie zatrzymano dzisiaj byłego zastępcę sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ołeha Hładkowskiego, który w przeszłości był partnerem biznesowym poprzedniego prezydenta kraju Petra Poroszenki.

Hładkowski został zatrzymany przez funkcjonariuszy Narodowego Biura Antykorupcyjnego (NABU) przy próbie opuszczenia Ukrainy na jednym z kijowskich lotnisk - podały media z powołaniem na źródła.

Informację tę potwierdziło następnie samo NABU; jego biuro prasowe poinformowało, iż Hładkowskiego zatrzymano w związku z podejrzeniem o nadużycie stanowiska służbowego.

Hładkowski był bohaterem skandalu korupcyjnego, który wybuchł na Ukrainie w trakcie kampanii przed wiosennymi wyborami prezydenckimi, w których Poroszenko ubiegał się o reelekcję.

Sprawa związana była z przemytem części zamiennych do sprzętu wojskowego z Rosji oraz ich sprzedaży po zawyżonych cenach państwowemu koncernowi zbrojeniowemu Ukroboronprom. Według mediów w aferę zamieszany był m.in. Hładkowski, który w tym czasie był zastępcą sekretarza RBNiO. W wyniku skandalu Hładkowski stracił to stanowisko.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl