Podczas rozmowy nie mogło zabraknąć tematów związanych z ostatnimi wydarzeniami w Polsce, które doprowadziły do ogólnokrajowej dyskusji o tzw. mowie nienawiści.

"Jest klimat psychozy podsycany przez totalną opozycję i z tym trzeba walczyć. Jeśli opozycja by zechciała, w imię dobrze pojętego interesu, bo politycy z różnych stron mogą być celem i obiektem ataku wariatów, współpracować w tej materii, to byłoby znakomicie"

- powiedział europoseł Jacek Saryusz-Wolski.

Ostatnie spotkanie szefów klubów parlamentarnych u premiera określił ważną i cenną inicjatywą.

"Oby opozycja zechciała ją na poważnie potraktować, żeby potraktować tę tragedię gdańską, która jest w swojej esencji aktem kryminalnym psychopaty, tak, jak na to zasługuje i żeby jako takie, to wydarzenie nie mogło się powtórzyć. To nie jest tylko kwestia osoby psychicznie chorej, ale to również jest kwestia zabezpieczenia, którego tutaj nie było i tym też należałoby się zająć"

- mówił.

Saryusz-Wolski odniósł się też do ewentualnego powrotu Donalda Tuska do polskiej polityki. Byłemu premierowi nie szczędził krytyki, mówiąc wprost o tym, jakie ma zdanie o jego popieraniu nagonki na nasz kraj.

"On się sprzeniewierzył polskim interesom. Popierając publicznie i politycznie tę nagonkę na Polskę, artykuł 7 i wszystko co potem i również dyskretnie, i mniej dyskretnie popierając w tej materii totalną opozycję, nie zasługuje na wysokie urzędy ani tamten urząd, w którym, w zasadzie trudno mi powiedzieć, w czym Polska mogłaby mu być wdzięczna, ale również na urzędy polskie"

- stwierdził rozmówca Ewy Bugały.

Europoseł skomentował też ostatnie wyróżnienie dla Donalda Tuska przez magazyn „Foreign Policy”.

"To, co sobie cenię w tej opinii, to jest szczerość w pierwszej części stwierdzenia, że w zasadzie funkcjonował w kontrze wobec polskiego państwa i polskiego narodu. Dzięki niemu i innym osobom, mamy opinię kraju, który gwałci europejskie wartości, co jest nieprawdą. Zszargano naszą opinię akcją donosów i akcją polityczną "zagranica" wymierzoną przeciwko dobremu imieniu Polski. Tu nie chodzi o aktualną władzę, bo władza się zmienia, ale kraj pozostaje. Natomiast ta część sceny politycznej przedłożyła własny interes polityczny nad dobre imię i interes Polski, to jest niewybaczalne"

- podkreślił Saryusz-Wolski.

Europoseł stwierdził, że jego zdaniem jest rosnąca szansa na drugie referendum ws. Brexitu. Saryusz-Wolski twierdzi, że pierwsze referendum było zmanipulowane, m.in. przez rosyjską dezinformację.

"Kibicuję cały czas drugiemu referendum. Uważam, że pierwsze było zmanipulowane. Również przez ośrodki zewnętrzne, w tym Rosję, co jest dowiedzione. Społeczeństwo brytyjskie wypowiadało się w stanie ogromnej niewiedzy i dezinformacji. (…) Jeśli politycy nie potrafią sobie z tym problemem poradzić, to powinni oddać głos ludziom, a ludzie to jest referendum"

- powiedział.

Z kolei zapytany o wysuwane przez opozycję oskarżenia o Polexit, odpowiedział:

"To wielka manipulacja i mistyfikacja. (…) Polska zarówno jeśli chodzi o stan opinii publicznej, jak i przekonanie elit dzisiaj rządzących, jest i chyba będzie ostatnim, jeśli w ogóle, nie daj Boże, miałaby się kończyć Unia Europejska, będzie ostatnim broniącym Unii, bo taki ma fundamentalny interes i ostatnim, też nie daj Boże, gaszącym światło Unia Europejska wymaga reformy i wymaga zmian. Powiem nawet więcej, Europa też zasługuje na dobrą zmianę"

Na koniec coś, co nie ucieszy Grzegorza Schetyny. Jacek Saryusz-Wolski skomentował swoje rozstanie z Platformą Obywatelską, której członkiem nie jest już od prawie dwóch lat. Jak się okazuje, tej decyzji nie ma zamiaru żałować.

"Bilans bardzo pozytywnie odbieram. Wprawdzie wylała się na mnie wielka fala hejtu i nawet ktoś z wysokich pięter polityki powiedział mi, że większy hejt, nie chcę się porównywać, broń Boże, dostał tylko Lech Kaczyński. To było bolesne, ale drugi raz zrobiłbym dokładnie to samo i bilans bycia w zgodzie z samym sobą i z tym w co wierzę, jest absolutnie pozytywny. Zrobiłbym drugi raz to samo, niezależnie od ceny jaką należy za to płacić"

- zakończył.