Protest rozpoczął się o godz. 6 rano. Według relacji Csaloganya niemal całkowicie stanęła produkcja silników i samochodów.

AHFSZ ogłosił strajk na całym terytorium zakładu do godz. 6 rano 31 stycznia, gdyż nie powiodły się trwające od września negocjacje płacowe.

Związkowcy domagają się m.in. rocznego porozumienia płacowego przewidującego wzrost pensji zasadniczej o 18 proc., ale nie mniej niż 75 tys. ft (235 euro), jeden pełny wolny weekend w miesiącu dla każdego pracownika, dodatkowe urlopy na opiekę nad dzieckiem oraz dla osób starszych, a także premie jubileuszowe.

Kierownictwo Audi proponowało podwyżkę o 20 proc. w ciągu dwóch lat, ale oferta ta została odrzucona przez związkowców. W ubiegły piątek pracownicy Audi przeprowadzili już dwugodzinny strajk ostrzegawczy.

Dział fabryki ds. komunikacji powiadomił w czwartek węgierską agencję prasową MTI, że zakład przyjął strajk do wiadomości.

W fabryce w Gyoer pracuje ok. 13 tys. osób. AHFSZ liczy ok. 9 tys. członków.

Dziennik „Nepszava” pisał wcześniej, że choć pracownicy Audi w Gyoer nie zarabiają źle jak na węgierskie warunki – przeciętna pensja brutto wynosi 444 tys. ft (1392 euro) i przekracza o połowę średnie wynagrodzenie w kraju – to w fabrykach koncernu w innych państwach Europy Środkowej pensje są znacznie wyższe, np. na Słowacji o 28 proc., w Czechach o 25 proc., a w Polsce o 39 proc.

Przemysł motoryzacyjny jest na Węgrzech istotnym segmentem gospodarki. Przypada nań 28,8 proc. węgierskiej produkcji przemysłowej, a jego wartość produkcji przekroczyła w 2017 roku 8,1 bln ft (25 mld euro), z czego 91,7 proc. zostało sprzedane za granicę.