Obrzydliwa manipulacja niemieckiego tabloidu. Atak na "Gazetę Polską"

/ screen Fakt24.pl

  

„Tak szerzyli nienawiść w dwa dni po śmierci Adamowicza” – napisał o „Gazecie Polskiej” niemiecki tabloid „Fakt”. Tytuł dotyczył krzyżówki z numeru „GP”, który został oddany do drukarni… dwa dni przed zabójstwem Pawła Adamowicza. Celowa manipulacja czy pomyłka? – Nawet, gdyby założyć, że dziennikarz nie zna cyklu wydawniczego tygodników, to miał egzemplarz „GP” w rękach. Na okładce i w środku nie było ani słowa o prezydencie Adamowiczu. Dziecko z podstawówki domyśliłoby się, że tygodnik nie pomija tematu, o którym mówi cała Polska, tylko trafił do drukarni przed tragedią – mówi portalowi Niezależna.pl autor krzyżówki Piotr Lisiewicz.

Dowodem na to, że autor tekstu nie kierował się opisami z internetu, tylko miał tygodnik w rękach jest to, że w artykule na stronie Fakt.pl zamieścił zdjęcie rozwiązanej przez siebie krzyżówki. Nie udało mu się tylko odgadnąć hasła dotyczącego… przekopu Mierzei Wiślanej.

Oburzyło go m. in. hasło krzyżówki. „Trudno udawać, że hasło >>Totalne świnie<< to oczywiście nawiązanie do opozycji, którą politycy PiS konsekwentnie nazywają >>totalną opozycją<< czy >>totalnymi<<” – napisał Radosław Gruca. Dziennikarzowi umknął jakoś oczywisty kontekst owego hasła. Przy krzyżówce znalazła się grafika przedstawiająca dzika, której trudno nie zauważyć.

– Dziki były wówczas tematem numer jeden w mediach i do nich odnosiła się gra słów „totalne świnie”. Ona oczywiście jednym będzie się podobać, a innym wręcz przeciwnie. Mi podoba się bardzo, a Grucy ani trochę. I to jest OK. Natomiast od owej gry słów do wyzywania opozycji od świń dwa dni po tragedii różni się to o lata świetlne

– mówi Piotr Lisiewicz.

Mimo wszystko autor krzyżówki widzi w dziennikarzu „Faktu” spory potencjał.

– Trafnie wskazał, że polityk co „jeszcze nie siedzi za podpalenie budki, ale za to już atakuje Andruszkiewicza” to Sienkiewicz, „pasożyt ludzki, co po dodaniu jednej samogłoski staje się nudziarzem w czerwonych okularach” to Owsiak, a nawet to, że „niemiecka stacja telewizyjna, która musi przeprosić za antypolski serial” to ZDF! W pełni zgadzam się z radykalnymi poglądami redaktora Grucy, które zademonstrował wypełniając krzyżówkę, ja przecież nikomu nie narzucam odpowiedzi. Jak przyśle rozwiązanie, ma szansę na nagrodę

– mówi Lisiewicz.

Lisiewicz: Warzecha z Wirtualnej Polski robi tam za koncesjonowaną prawicę

Publicystę zapytaliśmy też o wpis Łukasza Warzechy, który po ataku na jego krzyżówkę napisał na twitterze o Lisiewiczu: „Już to pisałem wielokrotnie, ale ten pan jest wyjątkowym szkodnikiem”.

- A co tu komentować? Jaki typek jest, każdy widzi. Łukasz Warzecha jest publicystą Wirtualnej Polski. Bez jaj – czy jakikolwiek normalny antykomunista czy prawicowiec zostałby komentatorem tego portalu? Przecież jego manipulacje są o wiele bardziej bezczelne od portalu Gazeta.pl. Warzecha robi tam, i nie tylko tam, za prawicę koncesjonowaną, jak Bolesław Piasecki i jego PAX za komuny, albo Aleksander Hall w latach 90., w czasach monopolu „michnikowszczyzny”

– ocenia Lisiewicz.

Jego zdaniem Warzecha bierze udział w medialnym teatrzyku przeciwnika.

- Oprócz wydmuszek medialnych jest realny świat. Widzicie możliwość, żeby Sakiewicza, Gójską, Rachonia, Kanię, Targalskiego albo sławnego Lisiewicza Wirtualna Polska zaprosiła do komentowania, a my byśmy się zgodzili? Oczywiście kosmos. Uznalibyśmy, że to jakiś aktor podszywa się pod dzwoniącego do nas Tomasza Machałę. No więc to jest właśnie różnica między tymi, co są na serio, a prymitywną ściemą w rodzaju Warzechy.

Po co Warzecha Wirtualnej Polsce?

- Czasem podliże się naszym Czytelnikom w sprawach trzeciorzędnych, ale w kluczowych momentach zawsze jest po stronie przeciwnej. Każde pismo, które zamieszcza jego efekciarskie teksty, demonstruje swój stosunek do własnych czytelników. Że tak naprawdę robimy was w bambuko, przyciągamy efekciarstwem, a w decydującym momencie jak zawsze skrewimy – mówi Lisiewicz.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Estonia: Ambasador Rosji wezwany do MSZ. Chodzi o jego wypowiedź o "wyzwoleniu" Tallina

/ flickr.com/Heikki Siltala/CC BY 2.0; https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

  

Rosyjski ambasador Aleksandr Pietrow został w piątek wezwany do estońskiego MSZ w związku z wypowiedziami o wyzwoleniu Tallina przez Armię Czerwoną 22 czerwca 1944 roku, przy okazji 75. rocznicy tego wydarzenia.

Jak poinformowało estońskie radio publiczne ERR, Pietrow spotkał się z szefem departamentu politycznego w MSZ Lembitem Uibo; na spotkaniu omówione zostały - jak podano - kwestie historyczne dotyczące wydarzeń z 22 września 1944 r.

Wezwanie rosyjskiego ambasadora do MSZ zapowiedział w czwartek szef tego resortu Urmas Reinsalu. Miało to związek z wypowiedzią Pietrowa dla agencji TASS opublikowaną na początku tygodnia, która odnosiła się do 75. rocznicy wyzwolenia republiki bałtyckiej spod okupacji niemieckiej.

Według Reinsalu, ambasador w swojej wypowiedzi podkreślił, że mieszkańcy Estonii "szanują bohaterskie czyny żołnierzy ZSRR, które doprowadziły do wyzwolenia Estonii". Przypomniał też, że w szeregach Armii Czerwonej walczyli przedstawiciele wielu narodowości, w tym również "bohaterscy" estońscy żołnierze. Zdaniem ministra sposób przedstawienia tych wydarzeń mija się z prawdą i jest niezgodny z konstytucyjnymi podstawami estońskiej republiki.

Minister podkreślił, że na skutek tych wydarzeń Estonia została zajęta, a stanowisko władz kraju do obu okupacji jest w takich historycznych okolicznościach "wyraźnie negatywne".

Szef MSZ przypomniał, że kiedy jednostki Armii Czerwonej zajęły Tallin w 1944 r., oddziałów niemieckich nie było już w mieście, a powracający z Finlandii estońscy ochotnicy stawiali opór. Ostatecznie na baszcie "Długi Herman" na tallińskiej starówce trójkolorową niebiesko-czarno-białą flagę narodową zastąpiono flagą czerwoną.

Rosyjski ambasador podkreślił w wywiadzie, że w związku z wyzwoleniem spod okupacji niemieckiej w wielu estońskich miastach odbywają się uroczystości upamiętniające te wydarzenia organizowane wspólnie z weteranami czy stowarzyszeniami.

Przypomniał też, że dla uczczenia 75. rocznicy wyzwolenia Tallina 22 września odbędzie się pokaz fajerwerków, któremu towarzyszyć będą artyleryjskie salwy honorowe. Jest to część organizowanego w 2019 r. i 2020 r. przez rosyjskie ministerstwo obrony programu "Pamięć Zwycięstwa", tj. obchodów jubileuszu wyzwolenia radzieckich miast oraz wschodnio-europejskich stolic od nazistowskich najeźdźców.

W lipcu estońskie MSZ w związku ogłoszeniem przez Moskwę takiego sposobu upamiętnienia wojennych wydarzeń wystosowało protest, w którym inicjatywę Rosji uznało za niedopuszczalną. "Ponowne zajęcie Tallina nie przyniosło Estonii wolności, zamiast tego przyniosło sowiecką okupację, która trwała pół wieku" - oświadczył wtedy Reinsalu.

Estońska Socjalistyczna Republika Radziecka powstała w 1940 r. po aneksji przez ZSRR (w latach 1941-44 pod okupacją niemiecką) i funkcjonowała do 20 sierpnia 1991 r., kiedy to ogłoszono niepodległość kraju.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl