Eksgwiazda TVN "matką chrzestną hejtu"? Internauci nie mają wątpliwości

Karolina Korwin-Piotrowska / fot. YouTube/mat.pras.

  

Karolina Korwin Piotrowska została mianowana na "matkę chrzestną hejtu", a internauci wytykają jej hipokryzję. Podczas gdy eksgwiazda TVN pozuje na bohaterkę walczącą z tzw. mową nienawiści, internauci i dziennikarze przypominają słowa, jakie padały z jej ust, jeszcze zanim akcje typu "stop hejt" zaczęły być modne. Najwięcej zarzutów pada pod kątem emitowanego w TVN programu "Magiel towarzyski", w którym Korwin-Piotrowska obśmiewała innych celebrytów.

Karolina Korwin-Piotrowska, która niedawno pożegnała się ze stacją TVN, przoduje w internecie jako naczelna przeciwniczka hejtu i dyskryminacji. Po tym jednak, jak internauci zaczęli przypominać jej wyśmiewanie innych celebrytów, a nierzadko kolegów i koleżanek Korwin-Piotrowskiej z branży, dziennikarka obraziła się i zablokowała możliwość komentowania swoich postów na Instagramie. Ciekawa rzecz wydarzyła się również z jej Facebookiem - na kilka tygodni Piotrowska straciła swoje konto. Jeszcze parę dni temu pisała o tym w ten sposób:

Jeśli odzyskam Facebooka, to nawet nie wiem czy go nie zlikwiduje. Jeśli odzyskam. Na razie siedem lat pracy, 135 tys super aktywnych fanów leci w kosmos. Dzizas €&#}$#%!?¥>{, ze tak powiem. Ale życie póki co toczy się dalej, róbmy swoje, jak mawiał genialny Wojciech Młynarski💪

- odgrażała się. I choć dziennikarka odzyskała facebookowy profil (swoją drogą polecamy zapoznać się z "regulaminem" obowiązującym na jej nowym koncie - internauci już nazwali go "czystym złotem"), a negatywne komentarze blokowane na Instagramie już nie burzą jej harmonii, to internet pewnych rzeczy nie zapomina. 

W jednym z wpisów dziennikarka została nazwana "matką chrzestną hejtu". Wszystko za sprawą jej własnych słów, które padły w emitowanym w latach 2006-2007 w TVN programie "Magiel towarzyski". Choć formuła programu opierała się na kąśliwym komentowaniu życia celebrytów, Korwin-Piotrowska wiodła w tej sztuce prawdziwy prym. Najbardziej "soczyste" wypowiedzi (które dziś nazwalibyśmy po prostu "hejtem") przypomniał Piotr Grabarczyk w artykule pt. "Kto wymyślił hejt w Polsce?"

Popełniłabym samobójstwo, gdybym musiała którąś się zajmować.

- odparła Korwin-Piotrowska na pytanie, czy zajęłaby się karierą Dody i Edyty Górniak.

Wiem jedno, gdy widzę go w „Kocham Cię Polsko” mój patriotyzm wysycha jak rzeka Wisła i czuję się niemal jak Hitler po wysłuchaniu opery Wagnera – mam ochotę natychmiast napaść na Polskę.

- miała powiedzieć prezenterka o Macieju Kurzajewskim.

Wiecie do kogo należą [te cytaty - przyp. red.] ? Nie do anonimowego internauty, który chowa się za klawiaturą i daje upust swojej nienawiści w domowym zaciszu. To słowa znanej polskiej dziennikarki. Udowadnia, że można obrażać, wyzywać i wyzłośliwiać się, a wszystko to pod przykrywką „własnego zdania”, „prawa do opinii”, bo przecież „każdy ma prawo wyrazić swoje oburzenie.” Powyższe cytaty to tylko szybkie googlowanie, jakieś 10 minut. Jest tego dużo, dużo więcej. Ba, podobne teksty zostały nawet wydane w formie książki. Zastanówmy się, kto wymyślił hejt w Polsce. Kto dał przyzwolenie na atakowanie osób publicznych – nie anonimowo, ale dając swoją twarz, imię i nazwisko oraz numer konta, bo wyczuwając koniunkturę, nienawiść została szybko przekuta na dobrze prosperujący biznes. 

- zastanawia się Piotr Grabarczyk.  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, www.grabari.pl, Vogule Poland

Tagi

Wczytuję komentarze...

Uniewinnił Najsztuba, a wcześniej Frasyniuka. „Sędzia Wolności” Piotr Bojarczuk i jego słynne wyroki

Zdjęcie ilustracyjne / fot. Zbyszek Kaczmarek,Maciej Luczniewski/Gazeta Polska; By Sławek - Najsztub Piotr, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=3019683

  

Piotr Najsztub, który potrącił na przejściu dla pieszych starszą kobietę, jadąc bez prawa jazdy i do tego autem bez ważnych badań technicznych i ubezpieczenia, jest niewinny - tak orzekł dziś warszawski sąd w osobie sędziego Piotra Bojarczuka. Sędziego, którego portal oko.press wpisał na listę... "Sędziów Wolności". Według tego serwisu, Bojarczuk zasłużył się m.in. uniewinnieniem Władysława Frasyniuka.

Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił dziś znanego dziennikarza Piotra Najsztuba i utrzymał tym samym w mocy zaskarżony wyrok Sądu Rejonowego w Piasecznie w sprawie wypadku, który spowodował w październiku 2017 roku. Najsztub potrącił wtedy przechodzącą przez pasy 77-letnią kobietę. Nie miał prawa jazdy, a jego samochód nie miał ubezpieczenia i ważnych badań technicznych.

Sędzia Piotr Bojarczuk w uzasadnieniu podkreślił, że ten wyrok jest... jedyną słuszną decyzją, jaka mogła w tej sprawie zapaść. Podkreślił jednocześnie, że rolą sądu jest ocena konkretnego zdarzenia drogowego, a biegli stwierdzili, że nie ma dowodów obiektywnych, które pozwoliłyby na jego rekonstrukcję. W uzasadnieniu wyjaśnił, że śladów nie zabezpieczono tak, jak trzeba. Zatem biegli musieli się opierać na pewnych założeniach.

- W każdej sprawie o wypadek drogowy zabezpiecza się wszystkie dowody. I zaznacza je na tzw. szkicach powypadkowych (...). Biegli stwierdzili, że nie ma dowodów obiektywnych, które pozwoliłyby na rekonstrukcję zdarzenia

- powiedział w uzasadnieniu sędzia.

- Nie została zabezpieczona droga hamowania. Nie zostało określone położenie ciała pokrzywdzonej względem samochodu oskarżonego, nie zostało ustalone położenie samochodu na przejściu dla pieszych

- dodał sędzia.

Sędzia dodał, że w momencie wypadku było ciemno i była ograniczona widoczność, a pokrzywdzona, patrząc w lewą stronę nie miała żadnej pewności, że samochód się zatrzymał.

- To nie jest tak, że bycie osobą pieszą zwalnia wszystkich pieszych od zachowania również szczególnej ostrożności

- powiedział sędzia Piotr Bojarczuk.

Okazuje się, że nazwisko sędziego Piotra Bojarczuka pojawiało się już wcześniej w mediach. Portal OkoPress wpisał go nawet na listę "Sędziów Wolności", czyli sędziów, którzy... "wydali wyroki w zgodzie z prawem i sumieniem, ale wbrew oczekiwaniu władzy".

Podano nawet przykłady tych wyroków.

„11 września 2018 roku utrzymał w mocy postanowienie o umorzeniu postępowania wobec obwinionego o zakłócanie niezakazanego zgromadzenia (XI W 4168/17), a 3 grudnia 2018 roku prawomocnie uniewinnił Władysława Frasyniuka od zarzutu wprowadzenia policjanta w błąd przy legitymowaniu. Uznał, że jest niewinny, bo nie został uprzednio przez policjanta poinformowany, że jest poddawany czynności legitymowania, i że za podanie nieprawdziwych informacji grozi mu odpowiedzialność (X Ka 1218/18)”

- pisze oko.press.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, oko.press, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl