"Rympałek" posiedzi 25 lat

zdjęcie ilustracyjne / / Chris Hitchcock/sxc

  

Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał w mocy wyrok 25 lat więzienia dla Marka Cz., "Rympałka", m.in. za kierowanie gangiem i zlecenie zabójstwa. Prawomocnie skazał także 15 innych oskarżonych. Tym samym odrzucił apelacje obrońców i prokuratora.

Wyrok dla "Rympałka" i członków jego grupy uprawomocnił się w środę po południu.

"Apelacje złożone przez obrońców oskarżonych, a także prokuratora, nie zasługiwały na uwzględnienie"

– powiedziała sędzia Anna Zdziarska z Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Przypomniała, że adwokaci podsądnych nazywali proces "poszlakowym", podważali wiarygodność "dowodu z pomówienia", czyli zeznań tzw. małych świadków koronnych. W większości obrona podważała w ogóle istnienie zorganizowanej grupy przestępczej, do której mieliby należeć oskarżeni.

"Sąd odwoławczy nie podzielił wątpliwości obrońców co do tych źródeł dowodowych. Chociaż mieliśmy do czynienia z dowodem z tak zwanego pomówienia, to jednak dowód ten zasługiwał na uwzględnienie. Nie był to przecież dowód jedyny, ale cały ich szereg. W toku postępowania zostały one zweryfikowane. Drobne nieścisłości były efektem upływu czasu, a także skali popełnionych przestępstw" – tłumaczyła sędzia Zdziarska.

Sędzia dodała, że "mali świadkowie koronni" byli członkami grupy "Rympałka", a opisując przestępstwa, nie umniejszali swojej roli w tych zdarzeniach. Zaznaczyła, że ustalenia Sądu Okręgowego w Warszawie, który w pierwszej instancji skazał oskarżonych, są "niesporne", a "zgromadzone dowody pozwalają na przypisanie sprawstwa i winy" w zakresie przynależności do grupy przestępczej, handlu narkotykami, papierosami czy bronią.

Sąd stwierdził na podstawie zgromadzonych dowodów, że Marek Cz. był "niekwestionowanym przywódcą" grupy i decydował o najważniejszych kwestiach, nawet będąc pozbawionym wolności. Sędzia Zdziarska podkreśliła, że nie ma wątpliwości także w zakresie najcięższego zarzutu, jaki ciąży na "Rympałku".

Marek Cz. został skazany na 25 lat pozbawienia wolności za zlecenie zabójstwa nielojalnego członka gangu – Witolda K., ps."Witek". Zbrodni mieli dokonać oskarżeni Marek R. i Jerzy B., także skazani na dwudziestopięcioletnie odsiadki. Pozostałym podsądnym sąd wymierzył kary pozbawienia wolności od kilku do kilkunastu lat. Takie kary sędzia Zdziarska określiła jako "adekwatne do zawinienia i społecznej szkodliwości czynu".

Środowy wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie jest prawomocny.

Proces odwoławczy "Rympałków" toczył się od października. Oskarżeni domagali się uniewinnienia bądź skierowania sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd okręgowy.

Prokurator chciał, aby sąd apelacyjny skazał oskarżonych za wszystkie czyny, poza zabójstwem. Żądał, by proces w sprawie zbrodni został przeprowadzony jeszcze raz tak, by mógł walczyć o skazanie Marka Cz., Jerzego B. i Marka R. na dożywotnie pozbawienie wolności, bo "25 lat za zabójstwo z premedytacją, w ramach zorganizowanej grup przestępczej, to kara rażąco niewspółmierna i nie daje gwarancji zabezpieczenia społeczeństwa przed zdemoralizowanymi oskarżonymi" – mówił prokurator. "Rympałka" nazwał jednostką aspołeczną, która jest "zdolna poświęcić ludzkie życie w imię własnych interesów".

Grupa "Rympałka" powstała w 1994 r. po aresztowaniu Andrzeja Kolikowskiego, "Pershinga" – zastrzelonego kilka lat później w Zakopanem szefa gangu pruszkowskiego. "Rympałek" miał być szefem jego "żołnierzy".

Najgłośniejszym przestępstwem grupy był tzw. napad stulecia na konwój na warszawskim Ursynowie w 1995 r., kiedy zrabowano ponad 1,2 mln zł.

56-letni dziś "Rympałek" został w 1998 r. skazany przez sąd pod przewodnictwem Barbary Piwnik na 10 lat więzienia za przywództwo zorganizowanej grupie przestępczej. Po odbyciu wyroku zniknął. Według policji, ukrywając się, odbudowywał struktury swej grupy. Został ponownie zatrzymany i aresztowany w 2010 r.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Samolot pasażerski uderzył w ścianę budynku. Przyczyna wypadku nie jest znana

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere/CC0 Public Domain

  

Dwie osoby zginęły w sobotę (czasu miejscowego) w stanie Nowy Jork na północnym wschodzie USA, gdy niewielki samolot pasażerski z niewyjaśnionych przyczyn uderzył w ścianę piętrowego domu. Trzy osoby zostały ranne, a jedna uważana jest za zaginioną.

Do wypadku doszło po południu w niewielkiej miejscowości Union Vale, położonej ok. 100 km na północ od miasta Nowy Jork.

Policja poinformowała, że na pokładzie Cessny 303 znajdowało się trzech mężczyzn, z których jeden na skutek wypadku zginął, a dwaj pozostali odnieśli obrażenia. W domu, na który spadła maszyna, również znajdowały się trzy osoby; jedna z nich zginęła, druga została poważnie ranna, a trzecia uważana jest za zaginioną.

Na skutek zderzenia w domu wybuchł duży pożar. Jak informuje agencja AP, z płonącego budynku zdołały uratować się trzy psy, w tym dwa szczeniaki.

Przyczyna wypadku nie jest znana; dochodzenie mające ją ustalić zostało już wszczęte przez Federalny Urząd ds. Bezpieczeństwa Transportu (NTSB).

Stanowa policja podała, że Cessna wystartowała z lotniska w Montgomery w stanie Nowy Jork, po ok. 60 km miała międzylądowanie w celu zatankowania paliwa, po czym udała się w dalszą podróż na południe, na lotnisko położone na Long Island.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl