PGE: nowoczesny blok energetyczny w Elektrowni Opole zaczął produkować energię elektryczną

/ pgegiek.pl

  

Prace na budowie bloków 5 i 6 o łącznej mocy 1800 MW w Elektrowni Opole wchodzą w finalną fazę realizacji. Po udanej próbie ciśnieniowej kotła i jego rozpaleniu w listopadzie minionego roku, 15 stycznia o godz. 14:09 blok nr 5 po raz pierwszy został zsynchronizowany z Krajowym Systemem Elektroenergetycznym (KSE). Tym samym rozpoczął się proces prowadzenia ruchu regulacyjnego układów technologicznych i ich optymalizacja oraz produkcja energii elektrycznej.

Zakończoną sukcesem synchronizację bloku nr 5 o mocy 900 MW poprzedziły wielomiesięczne prace polegające na uruchomieniu wszystkich układów technologicznych nowej jednostki. Przed oddaniem bloku do eksploatacji – do 15 czerwca 2019 roku – przeprowadzona zostanie jeszcze optymalizacja pracy bloku, próby odbiorcze, pomiary gwarancyjne oraz 30-dniowy test nieprzerwanej pracy.

Po zakończeniu realizacji inwestycji dwóch bloków energetycznych, opolska elektrownia wejdzie do czołówki najnowocześniejszych elektrowni na świecie. Zwiększy się także jej rola w gwarantowaniu bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Inwestycje PGE w nowoczesną energetykę węglową wzmacniają bezpieczeństwo energetyczne kraju i umożliwiają stopniową wymianę starych mocy w systemie na jednostki o niemal 1/3 bardziej efektywne. Dwa nowe bloki w Elektrowni Opole oznaczają obniżenie emisji o 2,5 miliona ton dwutlenku węgla rocznie w skali kraju – mówi Henryk Baranowski, prezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej.  

Dzisiejszy sukces to efekt ciężkiej pracy wszystkich osób zaangażowanych w realizację największej inwestycji infrastrukturalnej w Polsce po 1989 roku. To także potwierdzenie poprawności wykonywania tej inwestycji – dodaje Henryk Baranowski.   

Po przekazaniu do eksploatacji nowych jednostek Elektrownia PGE w Opolu zaspokajać będzie 8 proc. obecnego krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną i będzie trzecią co do wielkości polską elektrownią, po Bełchatowie z Grupy PGE i Kozienicach. Do produkcji energii wykorzystywać będzie węgiel kamienny w ilości około 4 mln ton rocznie, pochodzący z kopalń Polskiej Grupy Górniczej.

Realizacja inwestycji odbywa się z zastosowaniem najnowszych technologii. Dzięki temu uzyskana zostanie sprawność netto w produkcji energii elektrycznej na poziomie ok. 46 proc. – o około 10 punktów proc. wyższej od obecnie uzyskiwanej w polskiej energetyce, a także umożliwi znaczące ograniczenie oddziaływania elektrowni na środowisko – mówi Norbert Grudzień, p.o. prezesa zarządu, wiceprezes zarządu ds. inwestycji i zarządzania majątkiem PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, spółki, która w Grupie PGE prowadzi działalność wydobywczą i odpowiada za wytwarzanie energii elektrycznej w elektrowniach konwencjonalnych.

Liczymy, że nowy blok w Elektrowni Opole zostanie oddany do eksploatacji w terminie. Ze względu na rosnące w naszym kraju zapotrzebowanie na moc i energię elektryczną, jest on niezbędny dla zapewnienia poprawnego bilansu mocy w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym – mówi Jerzy Dudzik, dyrektor departamentu zarządzania systemem w Polskich Sieciach Elektroenergetycznych.

Dzień synchronizacji jest dowodem na to, że wszystkie zespoły, również nasi partnerzy konsorcjum, wykonali bardzo dobrą pracę, szczególnie, że projekty takie jak ten w Opolu są zawsze złożone – mówi Sławomir Żygowski, prezes GE Power w Polsce.

GE Power ponad 70 proc. sprzętu dostarczyło przy wsparciu lokalnego łańcucha dostaw, na który składa się ponad 5000 polskich certyfikowanych dostawców i podwykonawców, a najważniejsze elementy elektrowni, tj. turbiny parowe i generatory, wyprodukowano w fabrykach GE w Elblągu i Wrocławiu

Zastosowanie technologii ultra nadkrytycznej (USC) pozwala na zwiększenie produkcji energii przy mniejszym zużyciu węgla, a tym samym zapewnia większe bezpieczeństwo energetyczne i znacząco ogranicza wpływ na środowisko, spełniając najbardziej rygorystyczne normy emisji – dodaje Sławomir Żygowski.

Flagowe inwestycje Grupy PGE, czyli budowa dwóch bloków 900 MW w Opolu oraz 490 MW w Turowie, dzięki wykorzystaniu najnowocześniejszych technologii, przyczynią się do lepszej efektywności wykorzystania paliwa, co umożliwi zmniejszenie średniego poziomu emisyjności Grupy. Szacowana emisyjność tych instalacji będzie 25 proc. niższa niż dotychczas działających bloków w tych elektrowniach.

Konsekwentne inwestycje Grupy PGE w aktywa wytwórcze sprawiają, że ich uciążliwość dla środowiska naturalnego jest ograniczana. Wykorzystanie najlepszych dostępnych technologii umożliwia dalszą poprawę. W latach 1989-2017 elektrownie Grupy: Bełchatów, Opole, Turów i Dolna Odra zredukowały emisje: tlenków siarki (SOX) o 93 proc., tlenków azotu (NOX) o 59 proc., oraz pyłu o 99 proc.

Inwestycja o wartości 11,6 mld zł realizowana jest przez konsorcjum w składzie: Rafako, Polimex-Mostostal, Mostostal Warszawa oraz GE Power, który jest generalnym projektantem, dostawcą kluczowych urządzeń oraz pełnomocnikiem konsorcjum. Skala opolskiej inwestycji to ogromne wyzwanie zarówno dla zamawiającego, jak i konsorcjum. To ogromne przedsięwzięcie projektowe, organizacyjne, szkoleniowe, logistyczne i budowlano-montażowe. W ramach realizacji inwestycji podpisano już ponad 3000 zamówień, z czego 2500 z polskimi firmami. W szczytowych momentach na placu budowy pracowało około 5500 osób. 

Przekazanie bloku nr 5 do eksploatacji, zgodnie z harmonogramem, nastąpi do 15 czerwca 2019 roku. Zakończenie budowy bloku nr 6 nastąpi cztery miesiące później, tj. 30 września 2019 roku.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: pgegiek.pl

Wczytuję komentarze...

Prof. Legutko o skandalu na uczelni w USA. "Coraz mniej wolności słowa"

Prof. Ryszard Legutko / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

"Na amerykańskich uczelniach jest coraz mniej wolności słowa" - mówi prof. Ryszard Legutko, komentując działanie uczelni Middlebury College, która robiła wszystko, by europoseł PiS nie wygłosił zaplanowanego wykładu. Mimo oficjalnego odwołania prelekcji przez władze uczelni, Legutko i tak spotkał się ze studentami. Pomogli mu... oni sami, wprowadzając go na uczelnię tylnymi drzwiami.

Legutko jest w Parlamencie Europejskim szefem frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Obecnie przebywa w USA, gdzie wczoraj miał wygłosić wykład na Middlebury College w stanie Vermont w związku z wydaniem w Stanach Zjednoczonych jego książki "The Demon in Democracy".

Na wykład zaprosiły go władze uczelni. Przyleciał na spotkanie do Vermont, ale okazało się, że podjęto decyzję o odwołaniu wykładu. Pomimo tego wykład ostatecznie odbył się dzięki wsparciu części profesorów i studentów. [polecam:https://niezalezna.pl/268209-prof-legutko-ocenzurowany-uczelnia-odwolala-wyklad-bo-poglady-niewlasciwe]

"Dzień przed moim przyjazdem dostałem informację, że na uczelni w związku z moim wykładem szykuje się jakiś protest. Dwa lata temu doszło tu do głośnego wydarzenia. Jeden ze znanych autorów piszących na tematy społeczne został zaatakowany. Ludzie z jego otoczenia nawet zostali pobici. W rezultacie jego wykład został zerwany"

– zaznaczył.

Dlatego pojawiły się obawy, że w tym przypadku może być podobnie. Dziwi jednak zachowanie władz Middlebury College. Legutko dopiero na miejscu dowiedział się, że jego wykład został odwołany.

"Kiedy dotarłem wczoraj do Middlebury, dotarła do mnie informacja, że wykład został odwołany. Rektor uczelni nie była uprzejma mnie o tym powiadomić. Pomimo tego część studentów, około czterdziestu osób, postanowiła jednak, że wykład wygłoszę. Jeden z profesorów, prof. Dickinson, zaprosił mnie na swoje seminarium. Ci młodzi ludzie przewieźli mnie na to spotkanie, a na uczelnię dostałem się tylnymi drzwiami. Zostałem, nazwijmy tak, przeszmuglowany na salę wykładu, co uznałem nawet za dość zabawne. Wykład wygłosiłem"

– relacjonował Legutko.

Wykład odbył się wbrew oficjalnej decyzji uczelni. Teraz niektórzy jego organizatorzy mają sporo nieprzyjemności.

"Władze uczelni dowiedziały się o tym jednak i wiem, że prof. Dickinson i niektórzy studenci są obecnie wzywani do rektora, żeby wytłumaczyli się z tej sprawy"

– zaznaczył. Dodał, że widział też pismo rozesłane przez rektor uczelni do studentów, w którym odwołanie wykładu tłumaczy m.in. kwestiami bezpieczeństwa. [polecam:https://niezalezna.pl/268264-halicki-bluznal-hejtem-nie-wytrzymal-dziennikarz-czy-nie-bral-pan-od-syna-czegos-do-palenia]

"To kuriozalny dokument. Rektor powołuje się m.in. na względy bezpieczeństwa. Napisała też, że bardzo żałuje, że ci, którzy chcieli wejść ze mną w krytyczny dialog, nie mieli tej okazji. Nie było żadnego słowa w tym piśmie, że była grupa studentów i naukowców, która chciała posłuchać mojego wykładu. Nie było słowa o tym, że przecież zostałem poszkodowany tą sytuacją"

– wskazał Legutko.

Jak powiedział, ta sytuacja jest dowodem na to, że na amerykańskich uczelniach jest coraz mniej wolności słowa.

"Oczywiście jestem przekonany, że nikt z protestujących nie czytał mojej książki. Na Facebooku pojawiały się obraźliwe informacje w związku z wykładem, że jestem homofobem i seksistą. To standardowe litanie lewicowych bojówkarzy"

– zaznaczył. Jego zdaniem na uczelni wobec jego wykładu opór się pojawił, bo w książce zawarł krytykę politycznej poprawności, którą zestawił z komunizmem. Jak mówił, znajduje się w niej też m.in. krytyczne spojrzenie na ruchy feministyczne.

Zdaniem Legutki władze uczelni zachowały się "tchórzliwie", decydując się pod presją części studentów na odwołanie wykładu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl