Atom wyzwoli czystą energię

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com; WikimediaImages

  

O konieczności budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce przesądzają względy ekonomiczne (mimo wysokich kosztów budowy stosunkowo tania eksploatacja), zeroemisyjność i narzucona przez UE polityka odchodzenia od węgla na rzecz OZE.

Budowę pierwszego bloku polskiej elektrowni jądrowej o mocy 1–1,5 GW zaplanowanej na 2033 r. przewiduje listopadowy projekt „Polityki Energetycznej Państwa do 2040 r.” (PEP). Sześć bloków jądrowych ma zostać wybudowanych do 2043 r. Będą oddawane do użytku co dwa lata. Dysponować będą łączną mocą ok. 6–9 GW.

Jak uważa Ministerstwo Energii (ME) odpowiedzialne za projekt wybudowania elektrowni atomowej, jest to „inwestycja strategiczna dla zrównoważonego rozwoju całego kraju. Energetyka jądrowa to stabilne źródło energii elektrycznej, a możliwość zmagazynowania paliwa jądrowego na długi czas poprawia niezależność energetyczną kraju. Energetyka węglowa pozostanie filarem polskiej gospodarki, natomiast elektrownia jądrowa, która nie emituje CO2, pozwoli Polsce osiągnąć cele klimatyczne Unii Europejskiej”.

Resort wymienia siedem oczekiwanych rezultatów realizacji tej inwestycji. Wśród nich na pierwszych miejscach stawiana jest dywersyfikacja źródeł energii elektrycznej oraz ustabilizowanie cen energii. ME podkreśla, że ceny paliwa jądrowego wahają się znacznie mniej niż ropy, gazu czy węgla. Ponadto mają niewielki wpływ na koszt produkcji prądu. Realizacja polskiej elektrowni jądrowej pozwoli także na uniknięcie opłat za emisję CO2 wprowadzonych przez Unię Europejską, zmniejszenie emisji zanieczyszczeń atmosferycznych przez polską elektroenergetykę, stanowić także będzie stabilne źródło zasilania, niezależnie od warunków atmosferycznych. Dzięki planowej inwestycji zwiększy się również – i to o co najmniej 10 proc. – udział OZE w polskim miksie energetycznym.

W ostatnich miesiącach zwiększyły się szanse na rozpoczęcie fazy realizacyjnej tej tak ważnej inwestycji. Co prawda, jak zaznaczył minister Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, ze względu na wysokie koszty jej budowy nie wchodzi w grę finansowanie kredytami z banków komercyjnych. Jednak w jednej z rozmów z portalem WNP.PL minister energii, Krzysztof Tchórzewski, poinformował, że budową naszej elektrowni jądrowej od strony kapitałowej zainteresowali się Amerykanie. Co więcej, stwierdził, że amerykańska oferta spełnia polskie oczekiwania.

– Ze strony USA jest deklaracja spełnienia naszego głównego warunku, czyli nie tylko sprzedaży technologii i budowy elektrowni, ale także wejścia kapitałowego, czyli uczestniczenia w kosztach

– stwierdził.

Oznacza to według Tchórzewskiego, że jest to nowe otwarcie i zupełnie inna perspektywa niż budowanie wszystkiego za własne pieniądze.

Wiele więc wskazuje na to, że to obecny rząd rozpocznie budowę tej inwestycji.

PGE EJ 1 sp. z o.o. to spółka Grupy Kapitałowej PGE, odpowiadająca za bezpośrednie przygotowanie procesu inwestycyjnego, przeprowadzenie badań lokalizacyjnych oraz uzyskanie wszelkich niezbędnych decyzji warunkujących budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Spółka ta odpowiada także za przeprowadzenie postępowania na wybór technologii przyszłej elektrowni jądrowej, a w przyszłości ma pełnić rolę jej operatora.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Prof. Legutko o skandalu na uczelni w USA. "Coraz mniej wolności słowa"

Prof. Ryszard Legutko / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

"Na amerykańskich uczelniach jest coraz mniej wolności słowa" - mówi prof. Ryszard Legutko, komentując działanie uczelni Middlebury College, która robiła wszystko, by europoseł PiS nie wygłosił zaplanowanego wykładu. Mimo oficjalnego odwołania prelekcji przez władze uczelni, Legutko i tak spotkał się ze studentami. Pomogli mu... oni sami, wprowadzając go na uczelnię tylnymi drzwiami.

Legutko jest w Parlamencie Europejskim szefem frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Obecnie przebywa w USA, gdzie wczoraj miał wygłosić wykład na Middlebury College w stanie Vermont w związku z wydaniem w Stanach Zjednoczonych jego książki "The Demon in Democracy".

Na wykład zaprosiły go władze uczelni. Przyleciał na spotkanie do Vermont, ale okazało się, że podjęto decyzję o odwołaniu wykładu. Pomimo tego wykład ostatecznie odbył się dzięki wsparciu części profesorów i studentów. [polecam:https://niezalezna.pl/268209-prof-legutko-ocenzurowany-uczelnia-odwolala-wyklad-bo-poglady-niewlasciwe]

"Dzień przed moim przyjazdem dostałem informację, że na uczelni w związku z moim wykładem szykuje się jakiś protest. Dwa lata temu doszło tu do głośnego wydarzenia. Jeden ze znanych autorów piszących na tematy społeczne został zaatakowany. Ludzie z jego otoczenia nawet zostali pobici. W rezultacie jego wykład został zerwany"

– zaznaczył.

Dlatego pojawiły się obawy, że w tym przypadku może być podobnie. Dziwi jednak zachowanie władz Middlebury College. Legutko dopiero na miejscu dowiedział się, że jego wykład został odwołany.

"Kiedy dotarłem wczoraj do Middlebury, dotarła do mnie informacja, że wykład został odwołany. Rektor uczelni nie była uprzejma mnie o tym powiadomić. Pomimo tego część studentów, około czterdziestu osób, postanowiła jednak, że wykład wygłoszę. Jeden z profesorów, prof. Dickinson, zaprosił mnie na swoje seminarium. Ci młodzi ludzie przewieźli mnie na to spotkanie, a na uczelnię dostałem się tylnymi drzwiami. Zostałem, nazwijmy tak, przeszmuglowany na salę wykładu, co uznałem nawet za dość zabawne. Wykład wygłosiłem"

– relacjonował Legutko.

Wykład odbył się wbrew oficjalnej decyzji uczelni. Teraz niektórzy jego organizatorzy mają sporo nieprzyjemności.

"Władze uczelni dowiedziały się o tym jednak i wiem, że prof. Dickinson i niektórzy studenci są obecnie wzywani do rektora, żeby wytłumaczyli się z tej sprawy"

– zaznaczył. Dodał, że widział też pismo rozesłane przez rektor uczelni do studentów, w którym odwołanie wykładu tłumaczy m.in. kwestiami bezpieczeństwa. [polecam:https://niezalezna.pl/268264-halicki-bluznal-hejtem-nie-wytrzymal-dziennikarz-czy-nie-bral-pan-od-syna-czegos-do-palenia]

"To kuriozalny dokument. Rektor powołuje się m.in. na względy bezpieczeństwa. Napisała też, że bardzo żałuje, że ci, którzy chcieli wejść ze mną w krytyczny dialog, nie mieli tej okazji. Nie było żadnego słowa w tym piśmie, że była grupa studentów i naukowców, która chciała posłuchać mojego wykładu. Nie było słowa o tym, że przecież zostałem poszkodowany tą sytuacją"

– wskazał Legutko.

Jak powiedział, ta sytuacja jest dowodem na to, że na amerykańskich uczelniach jest coraz mniej wolności słowa.

"Oczywiście jestem przekonany, że nikt z protestujących nie czytał mojej książki. Na Facebooku pojawiały się obraźliwe informacje w związku z wykładem, że jestem homofobem i seksistą. To standardowe litanie lewicowych bojówkarzy"

– zaznaczył. Jego zdaniem na uczelni wobec jego wykładu opór się pojawił, bo w książce zawarł krytykę politycznej poprawności, którą zestawił z komunizmem. Jak mówił, znajduje się w niej też m.in. krytyczne spojrzenie na ruchy feministyczne.

Zdaniem Legutki władze uczelni zachowały się "tchórzliwie", decydując się pod presją części studentów na odwołanie wykładu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl