Wstępem do trwającego już ponad dwa lata śledztwa były wydarzenia z początku 2016 r. Warszawski sędzia Wojciech Łączewski (wtedy orzekający w sprawach karnych), sądząc, że na portalu społecznościowym rozmawia z Tomaszem Lisem, wygłaszał komentarze o jednoznacznie politycznym charakterze. Nawoływał do powstrzymania PiS. Gdy upubliczniono jego wpisy, wybuchł skandal.

Sędzia zapewniał, że nie jest autorem komentarzy, bo ktoś rzekomo... włamał się na jego konto. Łączewski złożył nawet zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Wyjaśnianiem sprawy najpierw zajmowała się prokuratura w Warszawie, później w Legnicy, a na koniec akta trafiły do Prokuratury Regionalnej w Krakowie. Sędzia Łączewski był przesłuchiwany wielokrotnie i podtrzymywał swoją wersję wydarzeń.

Wyjaśnianie sprawy trwało długo, bo pojawiły się dwa problemy. Wymiana korespondencji z centralą Twittera w USA trwała miesiącami. Poza tym niezbędna była opinia biegłych informatyków, na którą także trzeba było poczekać.

Przełom nastąpił, gdy w grudniu 2016 r. prokuratura wyłączyła do odrębnego postępowania wątek podejrzenia złożenia fałszywego zawiadomienia o przestępstwie i skłania fałszywych zeznań przez Łączewskiego.

– Chodzi o przesłuchania zarówno w prokuraturze w Warszawie, jak w Legnicy i w Krakowie

– tłumaczył wówczas „Codziennej” prokuratur Zbigniew Gabryś.

A w marcu 2018 r. umorzono postępowanie z zawiadomienia Łączewskiego. Na podstawie opinii biegłych stwierdzono, że nie było żadnej ingerencji w sprzęt sędziego czy włamania na jego twitterowe konto.
„Tym samym nie stwierdzono, aby doszło do przestępstwa” – mówił wtedy „Codziennej” prokurator Włodzimierz Krzywicki.

Równocześnie przedłużono badanie wątku fałszywych zeznań. Reporter „Codziennej” w ostatnich miesiącach wielokrotnie pytał krakowskich prokuratorów, czy będą składać wniosek o uchylenie immunitetu Łączewskiego, co oznaczałoby chęć stawiania zarzutów. Dotychczas odpowiedzi były wymijające. Do wczoraj!

Prokuratura Regionalna w Krakowie skierowała do Sądu Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Krakowie wniosek o zezwolenie na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego Wojciecha Łączewskiego. Wniosek dotyczy złożenia przez tegoż sędziego doniesienia o przestępstwie, którego nie było i składania przez niego fałszywych zeznań”

– podała prokurator Elżbieta Potoczek-Bara.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"