Jakubowi M. grozi mu kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Oskarżono go także o fałszowanie dokumentów i próbę wyłudzenia pieniędzy. Na dzisiejszą rozprawę przed Sądem Okręgowym w Krakowie oskarżony początkowo się nie stawił. Jego obrona poprosiła o krótką przerwę, po której Jakub M. wszedł na salę. Przyznał się do zarzucanych mu czynów i składał wyjaśnienia.

Jakub M. zobowiązał się do naprawienia szkody w całości.

"Do końca marca jestem w stanie w całości naprawić szkodę. Wpłaciłem obecnie na rzecz pokrzywdzonego 190 tys. zł. Pozostała mi do zapłaty jeszcze kwota ponad 100 tys. zł"

– oświadczył Jakub M.

Wskazywał, że jego prośba o wyznaczenie tak odległego terminu wykonania zobowiązania wynika z faktu, że nie chce już uzyskiwać pieniędzy w przestępczy sposób, a kwota jest duża.

"Dlatego też pożyczam pieniądze od rodziny i przyjaciół oraz oszczędzam z moich dochodów"

– tłumaczył.

Prokuratura przedstawiona Jakubowi M. zarzuty przywłaszczenia powierzonego mu, jako prezesowi zarządu klubu, mienia znacznej wartości w postaci kwoty ponad 490 tys. zł. Dokonał tego, zlecając wykonanie przelewu na rzecz określonej spółki, choć klub nie miał wobec niej jakiegokolwiek zobowiązania.

Obrona Jakuba M. wniosła dziś m.in. o nałożenie na oskarżonego obowiązku naprawienia szkody oraz nałożenie na niego kary grzywny – łącznie 40 tys. zł.

"Jakiekolwiek rozmowy dotyczące ewentualnego dobrowolnego poddania się karze i wszelkich profitów, jakie są z tym związane, jakie może osiągnąć oskarżony (...), są uzależnione od jednej kwestii – naprawienia szkody w całości, co do ostatniej złotówki".

- powiedział po rozprawie prokurator Aleksander Lipner

"Ponieważ to nie nastąpiło, nie mogliśmy dzisiaj wyrazić zgody na jakiekolwiek stanowisko, nawet gdyby było to stanowisko opiewające wokół górnych granic ustawowego zagrożenia, to i tak bym się na to nie zgodził"

– tłumaczył prokurator Lipner.

Kolejna rozprawa w tej sprawie odbędzie się 1 kwietnia.