Wybuch samochodu pułapki w Irlandii Północnej

Londonderry / twitter.com/NicRobertsonCNN screen

  

W Londonderry, drugim co do wielkości mieście Irlandii Północnej doszło wczoraj wieczorem do eksplozji samochodu. Nikt nie ucierpiał i nie odnotowano strat materialnych - podała policja. Incydent spotkał się z potępieniem polityków brytyjskich i irlandzkich.

Do wybuchu doszło na Bishop Street, w centrum 84-tysięcznego Londonderry. O incydencie poinformowała lokalna policja, która opublikowała na Twitterze zdjęcia. Widać na nich płonący pojazd. Mieszkańców wezwano, by nie udawali się w ten rejon miasta.

Przedstawiciel Partii Demokratycznych Unionistów (DUP), Garry Middleton poinformował w sobotę wieczór, że policja potwierdziła w rozmowie z nim, iż nie było żadnych ofiar, ani zniszczeń. Według informacji uzyskanych przez niego, samochód, który spłonął na Bishop Street został uprzednio skradziony.

Policja, która już wszczęła dochodzenie, nie chce na razie udzielać więcej informacji.

Incydent został potępiony przez przedstawicieli głównych partii politycznych w Irlandii Północnej - unionistów i partię Sinn Fein ("My sami), czyli polityczne skrzydło Tymczasowej Irlandzkiej Armii Republikańskiej. Skrytykowały go też władze Wielkiej Brytanii oraz Irlandii - wskazuje Reuters.

"Nie ma miejsca, ani przyzwolenia dla takich aktów terroru, których celem jest ponowne wciągnięcie Irlandii Północnej w okres przemocy i konfliktu"

- napisał na Twitterze, minister spraw zagranicznych Irlandii, Simon Coveney.

Reuters przypomina w tym kontekście, że rządy W. Brytanii i Irlandii były gwarantami tzw. porozumienia z Wielkiego Piątku z kwietnia 1998 r., które położyło kres trwającemu ponad trzy dekady krwawemu konfliktowi. Pociągnął on za sobą 3,6 tys. ofiar śmiertelnych.

"Na całe szczęście nikt zdaje się nie ucierpiał" - napisała na Twitterze Elisha McCallion, deputowana Sinn Fein w Zgromadzeniu Irlandii Północnej (parlamencie). "Derry jest miastem szybko się rozwijającym i doprawdy nikt nie życzy sobie tego rodzaju incydentów; w żaden sposób nie oddaje to tego, co się obecnie dzieje w mieście" - zaznaczyła deputowana.

Stojąca na czele Partii Demokratycznych Unionistów (DUP) Arlene Foster napisała po podaniu informacji o wybuchu, że "taki pozbawiony sensu akt terroru musi być potępiony przy użyciu najmocniejszych słów". "Jestem wdzięczna naszym służbom ratunkowym i porządkowym za działania, które sprawiły, że nie było żadnych ofiar i rannych" - zaznaczyła w swym sobotnim tweecie.

Dziennikarz lokalnego, północnoirlandzkiego wydania "Sunday Times" twierdzi, że atak został przeprowadzony przez grupę tzw. Nowej IRA (Irlandzkiej Armii Republikańskiej), która nie uznaje porozumienia z 1998 r. To samo ugrupowanie - przypominają media - stało za atakiem bombowym w Belfaście w 2016 r., kiedy to został wysadzony w powietrze samochód, w którym znajdował się jeden ze strażników więziennych. Mężczyzna odniósł poważne rany, w następstwie których zmarł w szpitalu.

Reuters pisze w komentarzu, że mimo obowiązywania porozumienia z Wielkiego Piątku w Irlandii Płn. dochodzi do incydentów i zamieszek na małą skalę. W lipcu ub.r. policja i straż pożarna w Londonderry były przedmiotem ataków z wykorzystaniem koktajli Mołotowa oraz broni palnej. Do zamieszek doszło w dzielnicy Bogside. Za atakami stała młodzież katolicka, która wcześniej wzięła udział w tradycyjnej paradzie, po której zazwyczaj dochodzi do bijatyk i burd.

Informacja o ataku bombowym pojawia się w specyficznym kontekście - pisze w komentarzu agencja Reutera. Trwają przygotowania do opuszczenia Unii Europejskiej przez Zjednoczone Królestwo. Brak porozumienia ws. ram prawnych wyjścia Wielkiej Brytanii z UE zwiększa zaś prawdopodobieństwo przywrócenia regularnej granicy pomiędzy Irlandią i kontrolowaną przez władze w Londynie Irlandią Północną. "Granica, na której przywrócono by kontrolę paszportową i celną, stałaby się wymarzonym celem ataków grup militarnych" - zaznacza.

W sobotę wieczorem weekendowy "The Sunday Times" opublikował artykuł, z którego wynika, że premier Theresa May rozważa podpisanie odrębnego porozumienia z rządem Irlandii, które uregulowałoby problemy ruchu granicznego na granicy lądowej między Irlandią i Zjednoczonym Królestwem.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Handlował zagrożonymi wyginięciem gadami. ZDJĘCIA

/ malopolska.policja.gov.pl

  

Kryminalni z Wydziału do zwalczania Przestępczości Gospodarczej Komendy Miejskiej Policji w Krakowie wpadli na trop 40-letniego mieszkańca Katowic, który zajmował się hodowlą oraz handlem zagrożonymi wyginięciem gadami. Według ustaleń śledczych, mężczyzna sprowadzał z zagranicy zabronione prawnie gatunki dzikich zwierząt, a następnie oferował je do sprzedaży na portalach internetowych oraz podczas tematycznych pokazów. Ceny zwierząt oscylowały od 150 do 300 zł.

W wyniku intensywnej pracy operacyjnej funkcjonariusze ustalili, że mężczyzna w połowie kwietnia br. zamierza uczestniczyć w targach terrarystycznych, odbywających się w Nowej Hucie. Tego dnia policjanci od samego rana bacznie obserwowali miejsce, w którym gromadzili się koneserzy egzotycznych zwierząt. Gdy na wystawie pojawił się 40-letni mężczyzna wraz ze swoimi nielegalnymi okazami, policjanci zatrzymali go. Natomiast gady, które chciał sprzedać zostały w obecności biegłego zarekwirowane. Wśród zabezpieczonych zwierząt były: kameleon jemeński, legwan oraz zielony pyton birmański. Natomiast w chorzowskim mieszkaniu zatrzymanego - podczas przeszukania dokonanego wspólnie z miejscowymi policjantami - kryminalni znaleźli jeszcze węże boa, żabki dendrobates, a także żółwie stepowe, które również miały trafić na rynek.

Mężczyzna usłyszał zarzuty naruszenia przepisów Ustawy o ochronie przyrody, tj. art. 128 ust. 2 pkt. d - za co grozi mu od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Przepis ten mówi o naruszeniu prawa Unii Europejskiej w zakresie  obrotu chronionymi  gatunkami dziko żyjących zwierząt i roślin poprzez oferowanie zbycia lub nabycia, przewożenie w celu zbycia, nabywanie, wystawianie publicznie w celach zarobkowych okazów określonych gatunków roślin lub zwierząt.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl