Groził politykom Platformy Obywatelskiej. Usłyszał zarzuty

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/Pixies/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

Wobec 47-letniego Arkadiusza M., który na portalu społecznościowym groził śmiercią politykom PO i przewodniczącemu Rady Europejskiej, a także z aprobatą wyrażał się o zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, zastosowano dozór policyjny i poręczenie majątkowe.

Jak poinformował rzecznik opolskiej prokuratury okręgowej Stanisław Bar, zatrzymany w Nysie Arkadiusz M. ma przedstawiony zarzut kierowania gróźb karalnych wobec polityków Platformy Obywatelskiej, przewodniczącego Rady Europejskiej oraz wyrażania publicznie pochwały dla zbrodni dokonanej na prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu, który zmarł w wyniku ataku nożownika podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

"Groźby karalne, jakie podejrzany zamieścił na jednym z portali społecznościowych, miały związek z poglądami politycznymi osób, pod adresem których je kierował. Wobec podejrzanego zastosowano dozór policyjny i wydano zakaz opuszczania kraju. Został także zobowiązany do usunięcia wpisów, które stały się przedmiotem śledztwa"

- powiedział prokurator Bar. Arkadiusz M. odpowie także za posiadanie ponad 40 gram marihuany. "Za zarzucane czyny podejrzanemu grozi do pięciu lat pozbawienia wolności" - wskazał.

Na ślad wpisów Arkadiusza M. wpadli opolscy policjanci zajmujący się zwalczaniem cyberprzestępczości. Podczas przeglądania stron zobaczyli kontrowersyjne wpisy podejrzanego. W ciągu kilku godzin funkcjonariuszom udało się ustalić jego miejsce zamieszkania i dokonać zatrzymania. Jak informowała Komenda Wojewódzka Policji w Opolu, w chwili aresztowania Arkadiusz M. był nietrzeźwy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Upadła na chodniku. Po 17 latach zapadł wyrok

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Włoski Sąd Najwyższy orzekł, że kobiecie, która przewróciła się na nierównym chodniku w Rzymie, nie przysługuje odszkodowanie, o jakie wystąpiła. Kobieta powinna była bardziej uważać - uznał sąd zamykając sprawę po 17 latach od jej upadku na Placu Weneckim.

Mieszkanka Wiecznego Miasta domagała się odszkodowania od jego władz.

W lutym 2002 roku rzymianka potknęła się i przewróciła. Jak twierdziła - z powodu wyrwy między nierówno ułożonymi płytami trotuaru.

Sąd pierwszej instancji przyznał jej rację w sprawie, którą wytoczyła zarządowi włoskiej stolicy, domagając się odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu.

Następnie jednak wyrok nakazujący władzom miejskim wypłatę odszkodowania uchylił sąd apelacyjny, bo na podstawie fotografii i zeznań świadka zdarzenia stwierdził, że w chodniku nie było żadnej dziury, ale zwykłe, dobrze widoczne pęknięcia płyty. Ponieważ zaś plac był dobrze oświetlony, kobieta nie upadłaby, gdyby bardziej uważała i patrzyła pod nogi - orzekł sąd.

Ten wyrok kobieta zaskarżyła w Sądzie Najwyższym wskazując, że zarząd miasta ma ustawowy obowiązek zagwarantować dobry stan i konserwację ulic oraz chodników. Sędziowie odrzucili jednak jej odwołanie i uznali za przekonujące konkluzje sądu apelacyjnego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl