Barcelona: wielki strajk taksówkarzy

/ Feelgoodpics

  

Taksówkarze z Barcelony rozpoczęli strajk w centrum stolicy Katalonii przeciwko, ich zdaniem, uprzywilejowanej pozycji tanich platform taksówkarskich, takich jak Uber i Cabify.

Protest rozpoczął się od zablokowania przez taksówkarzy głównej arterii Barcelony - Gran Via. Następnie zaczął się powolny przejazd taksówek w kierunku lotniska El Prat. Z powodu strajku w śródmieściu powstały korki mające w niektórych miejscach długość około 5 km.

Jak poinformował komitet strajkowy, rozpoczęta akcja będzie prowadzona do skutku. Organizatorzy protestu spodziewają się, że podobnie jak to miało miejsce latem ub.r., do akcji przyłączą się w geście solidarności także taksówkarze z innych regionów Hiszpanii.

Głównym powodem strajku jest przyjęty w piątek rano przez kataloński rząd dekret, który precyzuje warunki, na jakich w tym regionie Hiszpanii mogą funkcjonować tanie platformy taksówkarskie.

Nowe przepisy przewidują m.in., że okres pomiędzy zamówieniem przez klienta taniej usługi a rozpoczęciem kursu nie może być krótszy niż 15 minut. Katalońscy taksówkarze domagają się tymczasem, aby realizacja kursów z tanich platform możliwa było dopiero po 12 godzinach od złożenia zamówienia.

Według Damii Calvet, odpowiedzialnej za sprawy terytorialne w rządzie Katalonii, ukłonem w stronę korporacji taksówkarskich jest zapis dekretu, nakazujący kierowcom tanich platform wracać do swoich baz na obowiązkowy postój po każdym kursie.

Wieczorem władze przedstawicielstwa spółki Cabify w Hiszpanii uznały, że dekret katalońskiego rządu “grozi ograniczeniem decyzji obywateli” co do swobodnego wyboru formy podróżowania, a także zagraża bezpieczeństwu komunikacyjnemu w Barcelonie.

Zdaniem organizatorów protestu akcja ta jest niejako kontynuacją sześciodniowego strajku taksówkarzy, który sparaliżował Hiszpanię na przełomie lipca i sierpnia 2018 r. Żądając ograniczenia nieuczciwej ich zdaniem konkurencji, zablokowali oni wówczas swoimi pojazdami główne ulice hiszpańskich miast.

Ostatecznie, pod presją strajkujących, rząd Pedro Sancheza zgodził się 2 sierpnia na wprowadzenie od września zasady, że na każdą licencję na usługi przewożenia osób dla tanich platform przypadnie 30 licencji dla tradycyjnych taksówkarzy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Premier Morawiecki: "Akcja ratunkowa wciąż trwa. Poszkodowanych zostało ponad sto osób"

premier Mateusz Morawiecki / TVP Info/printscreen

  

Chciałem wyrazić najgłębsze wyrazy współczucia dla rodzin zmarłych osób, z tego co wiemy dzisiaj, cztery osoby nie przeżyły tych gwałtownych i nietypowych wyładowań burzowych - powiedział premier Mateusz Morawiecki podczas briefingu prasowego po posiedzeniu sztabu kryzysowego w Zakopanem. Szef rządu dodał, że akcja ratunkowa nie została zakończona.

Po posiedzeniu sztabu kryzysowego w Zakopanem premier Mateusz Morawiecki spotkał się z dziennikarzami na krótkim briefingu.

"Chciałem wyrazić najgłębsze wyrazy współczucia dla rodzin zmarłych osób. Z tego co wiemy dzisiaj cztery osoby nie przeżyły tych bardzo gwałtownych, bardzo nietypowych, bardzo rzadkich wyładowań burzowych, bardzo zmiennej pogody, która nastąpiła i doszło do zgonu czterech osób, dwójka dzieci i dwie osoby dorosłe"

- powiedział szef rządu.

Zaznaczył, że służby "w bardzo sprawny sposób przeprowadziły akcję ściągania wszystkich osób, które zostały poszkodowane". "I w szybkim tempie wszystkie te osoby zostały przetransportowane do szpitali" - podkreślił Morawiecki.

"Niestety niektóre osoby są w bardzo ciężkim stanie, więc wszystko w rękach lekarzy"

- dodał. 

Szef rządu przekazał, że hospitalizowanych było ponad sto osób. Wśród poszkodowanych są osoby z poparzeniami i urazami czaszki.

Jak podkreślił premier, akcja ratunkowa nie została jeszcze zakończona. Służby chcą sprawdzić, czy gdzieś w Tatrach nie utknęli ludzie.

Podczas dzisiejszej burzy w Tatrach od rażenia pioruna zginęły cztery osoby w tym dwoje dzieci. Kolejna osoba zginęła po stronie słowackiej Tatr. Do zakopiańskiego szpitala trafiło 89 osób. Kolejni ranni zostali przetransportowani do szpitali m.in. w Suchej Beskidzkiej, Nowym Targu, Myślenicach Krakowie.

Burza w Tatrach nadeszła bardzo szybko. Giewont należy do szczególnie niebezpiecznych miejsc podczas burzy. To miejsce wyjątkowo narażone na uderzenia piorunów z uwagi na metalowy krzyż oraz łańcuchy ubezpieczające wejście na kopule szczytową.

W akcję jest zaangażowanych wiele służb ratowniczych. Podczas akcji wykorzystano wszelkie środki transportu, aby przewieźć rannych do szpitali. Oprócz pięciu śmigłowców, użyto samochodów terenowych TOPR i GOPR, pojazdów straży pożarnej, a także pojazdy schronisk górskich.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl