Drakula straszy w Brukseli!

  

Takie można odnieść wrażenie, obserwując reakcje przywódców ze „starej” UE na objęcie przez Rumunię półrocznej prezydencji. Jeszcze zanim to nastąpiło, przewodniczący Komisji Europejskiej Juncker zdążył już ostrzec światłe europejskie salony, że „rządzący w Rumunii nie do końca zrozumieli”, na czym polega rola kraju przewodniczącego pracom Unii.

Eurokraci musieli przełknąć bezczelną odpowiedź spadkobierców Włada Palownika, pierwowzoru Drakuli: – Zapewniam pana, panie przewodniczący, że władze i większość partii politycznych w Rumunii rozumieją bardzo dobrze swoją rolę – zareplikował natychmiast wiceprzewodniczący Izby Deputowanych Florin Iordache. Także pani premier Viorica Dăncilă reprezentująca postkomunistyczną rumuńską partię socjaldemokratyczną, mimo że jest euroentuzjastką, zdecydowanie zaprzeczyła innym niemiłym sugestiom ze strony Komisji Europejskiej. Stwierdziła stanowczo, że nie można jej kraju porównywać z Polską czy Węgrami pod względem „zagrożenia praworządności”.

Euroentuzjaści z korupcyjną skazą

Dowcip polega na tym, że jej skompromitowana korupcją partia próbuje wprowadzić swoistą „reformę sądowniczą”, sprowadzającą się do ustawowej amnestii dla wszystkich polityków skazanych za złodziejstwo, np. dla szefa partii socjaldemokratycznej Liviu Dragnea, oskarżonego właśnie o korupcję. Polityk ten w przeddzień objęcia prezydencji przez Rumunię podał Komisję Europejską do unijnego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu z powodu sprawozdania antykorupcyjnej unijnej agendy OLAF z 2016 r. o udziale Dragnei w sprzeniewierzeniu 21 mln euro (m.in. z funduszy UE). Prezydent Rumunii Klaus Iohannis, poprzednio szef centroprawicowej Partii Narodowo-Liberalnej, dziś opozycyjnej, już po inauguracji stwierdził: – Myślę, że politycy wreszcie zrozumieli, jak ustawa o amnestii uderzyłaby w unijną prezydencję Rumunii. I jak uderzałaby w wizerunek naszego kraju także później. Mam już teraz nadzieję, że tej ustawy w ogóle nie będzie.

Prezydent biorący osobiście udział w demonstracjach trwających nieustannie od 2017 r., z których największa liczyła pół miliona ludzi, wystąpił też w parlamencie, gdzie potępił polityków dążących do złagodzenia przepisów antykorupcyjnych. W odwecie socjaliści usiłowali usunąć go w drodze impeachmentu, a gdy to się nie udało, podjeli próbę pozbawienia go możliwości nominowania sędziów – w tym do Sądu Najwyższego – oraz prokuratorów.

Rewizja dyrektywy gazowej

Prezydent Iohannis był w przeszłości przez 4 kadencje burmistrzem Sibiu, gdzie w maju ma się odbyć pierwszy pobrexitowy szczyt UE poświęcony przyszłości Unii. Unijne konsultacje ma prowadzić właśnie Iohannis i może tam się zdarzyć coś ciekawego. Z dwóch powodów – będzie to bowiem także pierwsze spotkanie po nowym rozdaniu w wyborach do Parlamentu Europejskiego, które zapewne wzmocni partie eurosceptyczne, a w dodatku tuż po objęciu prezydencji Rumunia niespodziewanie zgłosiła wniosek, który może mocno uderzyć w interesy starej Unii, zwłaszcza Niemiec. Rozpatrzenie tego wniosku może nastąpić w kwietniu, w przeddzień szczytu w Sibiu.
W kontekście wspomnianego euroentuzjazmu rumuńskiej socjaldemokracji wniosek ten jest istotnie zaskakujący, bowiem blokowany podczas prezydencji austriackiej projekt rewizji dyrektywy gazowej odmrożono i skierowano do prac ekspertów Rady Unii Europejskiej. Zawarte we wniosku o rewizję dyrektywy propozycje mają doprowadzić do podporządkowania prawu europejskiemu spornego projektu gazociągu Nord Stream 2, a co za tym idzie, mogą znacząco opóźnić lub wręcz zablokować jego budowę!

Rumuni wprowadzili także nowy artykuł 49a, wymagający od państw członkowskich zwrócenia się do Komisji Europejskiej o zgodę na rozpoczęcie negocjacji z krajem trzecim w sprawach objętych regulacjami dyrektywy. Zatem ewentualne rozmowy Niemiec i Rosji o Nord Streamie 2 musiałyby zostać autoryzowane przez Komisję, która mogłaby odmówić zgody w razie, gdyby negocjacje lub proponowane porozumienie „stało w sprzeczności z prawem unijnym, szkodziłoby działaniu rynku wewnętrznego gazu, konkurencji lub bezpieczeństwu dostaw, albo też podważało cele trwających negocjacji międzyrządowych z udziałem Unii Europejskiej i kraju trzeciego”. Oznacza to ni mniej ni więcej, że Niemcy nie mogłyby przyjąć ustaleń sprzecznych z interesami Unii Europejskiej.

Co gorsza, dla gazowych interesów rosyjsko-niemieckich projekt rumuński zmienia też definicję interkonektora. Pojecie to oznacza obecnie połączenie między państwami członkowskimi w celu połączenia systemów przesyłowych tych państw albo połączenie państwa członkowskiego z krajem trzecim do granicy terytorium Unii Europejskiej. Tłumacząc na prostszy jezyk, oznacza to, że prawo obejmowałoby całą trasę Nord Streamu 2 po dnie Bałtyku, a nie wyłącznie jego odcinek lądowy!

Czarne chmury nad Nord Streamem 2

Ponadto zgodnie z wysunieta przez Rumunię propozycją operatorzy systemów przesyłowych z krajów UE mogliby zawierać porozumienia z operatorami z krajów trzecich o użytkowaniu połączeń gazowych tylko w zgodzie z prawem unijnym. Utrudniłoby to działania Gazpromu, które już uprzednio wywołały obawy Komisji Europejskiej o możliwe nadużywanie infrastruktury europejskiej przez Nord Stream.

Nowa wersja dyrektywy gazowej jest już przedmiotem dyskusji. Do porozumienia powinno dojść w lutym. Wtedy Parlament miałby czas na zatwierdzenie projektu przed finalną sesją zaplanowaną na 18 kwietnia 2019 r.

Rewizja dyrektywy gazowej w odniesieniu do Nord Streamu 2 mogłaby zdecydowanie opóźnić projekt w przypadku porozumienia i konieczności dostosowania go do przepisów unijnych albo wręcz doprowadzić do jego całkowitego zablokowania w razie odrzucenia efektów dotychczasowych negocjacji Komisji Europejskiej z Federacją Rosyjską. Wygląda na to, że niezależnie od losów rewizji dyrektywy, która z całą pewnością będzie zaciekle zwalczana na forum unijnym przez Niemcy i ich wasali, samo jej wysunięcie przez Rumunię stało się niemiłą niespodzianką dla głównych rozgrywających w UE.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl