W poniedziałek stołeczna policja zatrzymała 72-letniego mieszkańca Warszawy, który zadzwonił do Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie i groził prezydentowi Dudzie. Dera był pytany w Polsat News, czy wiele takich gróźb pojawia się pod adresem prezydenta.

Zdarzają się, ale to pokazuje, że mamy też poważny problem z zaburzeniami ludzi, bo powiedzmy sobie szczerze - nikt nie ma osobistych powodów, by grozić. Często to wiąże się z zaburzeniami ludzi, którym zdarzyło się jakieś nieszczęście.
- powiedział.

Dodał, że takie groźby są zgłaszane odpowiednim organom.

Nie możemy lekceważyć, kiedy ktoś w sposób oficjalny pisze i grozi. Musi być reakcja władz i my zgłaszamy każdy taki przypadek do odpowiednich służb i jest reakcja służb.
- tłumaczy prezydencki minister.

Pytany, czy w związku z atakiem na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza prezydent Duda ma wzmocnioną ochronę, Dera zaznaczył, że prezydent RP jest w grupie polityków, którzy są chronieni na mocy ustawy.

Jest to ochrona profesjonalna. Tam do takich zdarzeń nie może dojść i nie dochodzi na szczęście, ale jest cała grupa polityków, która takiej ochrony nie ma, jak w przypadku prezydentów miast, ministrów.
- mówił.

Dodał, że trudno jednak wyobrazić sobie sytuację, że każdy, kto pełni funkcję publiczną, będzie miał ochronę, bo „byłoby to zaprzeczeniem wolności, demokracji”.

Minister pytany, czy pojawi się prezydencka inicjatywa dotycząca walki z mową nienawiści zaznaczył, że „już w zeszłym roku trwały bardzo poważne prace analityczne na temat ustawy, która uregulowałaby to, co dzieje się szczególnie w internecie”.

Według Dery kwestią, „która pobudza hejtowanie” w internecie jest „wyobrażenie ludzi, że jest anonimowość, że w sieci są nieidentyfikowalni”.

Policja pokazuje, że takie osoby są wyłapywane i że za swoje czyny będą odpowiadać karnie.
- mówił prezydencki minister.