Piłkarze Wisły nie otrzymywali pensji od kilku miesięcy. Wszyscy poza Pawłem Brożkiem i Marcinem Wasilewskim złożyli wezwania do zapłaty i klub miał 14 dni, aby zaległości uregulować. W większości przypadków termin mijał 16 stycznia i ten warunek udało się spełnić dzięki pożyczce w wysokości czterech milionów złotych udzielonej klubowi przez Błaszczykowskiego, Królewskiego i Jażdżyńskiego.

Nie wszyscy piłkarze otrzymali całość zaległych pensji, cześć z nich zgodziła się wypłatę teraz mniejszych kwot, a inni – jak Brożek – dali jeszcze klubowi czas.

"Akurat na moim koncie nie pojawiły się pieniądze, ale mnie to nie martwi. Mam nadzieję, że Wisła wybrnie z kłopotów, a wtedy i ja otrzymam to, co mi się należy. Jestem cierpliwy i mogę jeszcze poczekać"

– powiedział Brożek.

Dla przeżywającej ogromne problemy finansowe Wisły kluczowe jest odzyskanie zawieszonej 3 stycznia licencji na grę w ekstraklasie. W piątek prezes klubu Rafał Wisłocki ma spotkać się z Komisją ds. Licencji Klubowych PZPN. Będzie musiał przedstawić wiarygodny plan finansowania zespołu w drugiej części sezonu, ponadto wyjaśnieniu muszą uleć sprawy właścicielskie.