Starszy mężczyzna wjechał do rzeki

/ policja.pl

  

Policjanci ze Szczyrku, dzięki natychmiastowemu zgłoszeniu od jednej z mieszkanek, uratowali starszego mężczyznę z Zabrza. Nocą z wtorku na środę wjechał on samochodem do rzeki, wysiadł z auta i odszedł. Temperatura wynosiła minus dwa stopnie – podała bielska policja.

"Ze zgłoszenia wynikało, że starszy mężczyzna wjechał samochodem osobowym do rzeki i oddalił się w nieznanym kierunku. Policjanci w rejonie wypadku zauważyli mężczyznę, który był zupełnie zdezorientowany. Miał na sobie przemokniętą odzież i trząsł się z zimna. Kontakt z nim był utrudniony ze względu na demencję. Nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć, jak z Zabrza dotarł samochodem na Podbeskidzie"

– relacjonowała rzecznik bielskiej policji Elwira Jurasz.

Podkreśliła, że dzięki szybkiej reakcji osoby zgłaszającej oraz funkcjonariuszy ze Szczyrku mężczyznę udało się uratować przed skutkami groźnego dla życia wychłodzenia organizmu.

"Policjanci udzielili 73-latkowi pierwszej pomocy przedmedycznej i wezwali na miejsce pogotowie ratunkowe. Do czasu przyjazdu karetki schronili się razem z poszkodowanym w domu zgłaszającej, gdzie okryli zziębniętego mężczyznę kocem"

– powiedziała.

Jurasz podkreśliła, że każdy sygnał dotyczący miejsc przebywania bezdomnych, samotnych, niezaradnych życiowo lub znajdujących się pod wpływem alkoholu, którzy narażeni są na wyziębienie organizmu, może uratować im życie.

"Nie bądźmy obojętni. Wystarczy powiadomić odpowiednie służby pod numerem 112 lub 997, by uratować czyjeś życie" – powiedziała Elwira Jurasz. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Upadła na chodniku. Po 17 latach zapadł wyrok

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Włoski Sąd Najwyższy orzekł, że kobiecie, która przewróciła się na nierównym chodniku w Rzymie, nie przysługuje odszkodowanie, o jakie wystąpiła. Kobieta powinna była bardziej uważać - uznał sąd zamykając sprawę po 17 latach od jej upadku na Placu Weneckim.

Mieszkanka Wiecznego Miasta domagała się odszkodowania od jego władz.

W lutym 2002 roku rzymianka potknęła się i przewróciła. Jak twierdziła - z powodu wyrwy między nierówno ułożonymi płytami trotuaru.

Sąd pierwszej instancji przyznał jej rację w sprawie, którą wytoczyła zarządowi włoskiej stolicy, domagając się odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu.

Następnie jednak wyrok nakazujący władzom miejskim wypłatę odszkodowania uchylił sąd apelacyjny, bo na podstawie fotografii i zeznań świadka zdarzenia stwierdził, że w chodniku nie było żadnej dziury, ale zwykłe, dobrze widoczne pęknięcia płyty. Ponieważ zaś plac był dobrze oświetlony, kobieta nie upadłaby, gdyby bardziej uważała i patrzyła pod nogi - orzekł sąd.

Ten wyrok kobieta zaskarżyła w Sądzie Najwyższym wskazując, że zarząd miasta ma ustawowy obowiązek zagwarantować dobry stan i konserwację ulic oraz chodników. Sędziowie odrzucili jednak jej odwołanie i uznali za przekonujące konkluzje sądu apelacyjnego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl