Chcieli stworzyć piramidę finansową?

/ Arcaion

  

Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce postawiła małżeństwu przedsiębiorców – Michałowi C. i Monice Dorocie C. – zarzuty wielokrotnego oszustwa na szkodę ponad 1,1 mln zł. Próbowali oni stworzyć piramidę finansową. Sąd zastosował wobec nich areszt tymczasowy.

W toku wciąż trwającego śledztwa ustalono, że podejrzany Michał C. od połowy 2016 r. nakłonił wiele osób do przekazywania mu pieniędzy. Miał inwestować je w różne przedsięwzięcia finansowe.

W komunikacie ostrołęcka prokuratura okręgowa poinformowała, że "Michał C. nie precyzował, jakiego rodzaju są to inwestycje, jednak miały być one związane z obrotem paletami, handlem biżuterią oraz udzielaniem pożyczek na wysoki procent. Twierdził, że potrafi osiągnąć zysk w wysokości 100 proc. zainwestowanych środków.

Osobom, które przekazały mu środki płatnicze, obiecywał zyski do 15 proc. miesięcznie od zainwestowanej kwoty".

Prokuratura ustaliła również, że w celu wzbudzenia zaufania wywiązywał się początkowo z przyjętych zobowiązań, "wypłacając stosowną dywidendę, lub proponował ponowne zainwestowanie tych środków".

Jedną z osób, które Michał C. miał nakłonić do przekazania pieniędzy, był Jarosław K. Jak ustalono, "Michał C. obiecał mu zysk od 10 do 15 proc. miesięcznie". Od sierpnia 2017 r. podejrzany założył działalność gospodarczą pod nazwą Cybergold i wspólnie z żoną otworzyli sklep jubilerski w Myszyńcu.

"Michał C. nakłonił Jarosława K., aby ten poszukiwał innych inwestorów, obiecując mu zysk w wysokości 3-4 proc. od zainwestowanych przez te osoby środków pieniężnych"

– poinformowała prokuratura. Zastrzegł jednocześnie, aby nie ujawniał jego danych osobowych, dlatego Jarosław K. zawierał umowy z poszczególnymi osobami na swoje nazwisko.

Podejrzany obiecał Jarosławowi K. zasiadanie w radzie nadzorczej spółki jubilerskiej i w przekształconym z niej w przyszłości funduszu inwestycyjnym, a także udział w zyskach.

Jak ustaliła prokuratura, "Jarosław K. miał prawo za zgodą Michała C. dokonywać potrąceń z wpłacanych przez osoby trzecie środków. Środki własne oraz uzyskane od osób trzecich Jarosław K. zazwyczaj wpłacał na konto swojej żony, które następnie były przelewane na konto bankowe Moniki Doroty C.. Ta zaś następnie przekazywała je swojemu mężowi".

Monika Dorota C. również odbierała od Jarosława K. środki pieniężne w formie gotówkowej lub była obecna przy przekazaniu ich mężowi. W pozostałych przypadkach Michał C. osobiście szukał przyszłych inwestorów.

Łączna kwota wyrządzonych szkód wynosi ponad 1,1 mln zł., dlatego Michałowi C. i Monice Dorocie C. przedstawiono zarzuty wielokrotnego oszustwa, obejmującego mienie znacznych rozmiarów. Podejrzani nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Na wniosek prokuratury sąd zastosował wobec nich środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Upadła na chodniku. Po 17 latach zapadł wyrok

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Włoski Sąd Najwyższy orzekł, że kobiecie, która przewróciła się na nierównym chodniku w Rzymie, nie przysługuje odszkodowanie, o jakie wystąpiła. Kobieta powinna była bardziej uważać - uznał sąd zamykając sprawę po 17 latach od jej upadku na Placu Weneckim.

Mieszkanka Wiecznego Miasta domagała się odszkodowania od jego władz.

W lutym 2002 roku rzymianka potknęła się i przewróciła. Jak twierdziła - z powodu wyrwy między nierówno ułożonymi płytami trotuaru.

Sąd pierwszej instancji przyznał jej rację w sprawie, którą wytoczyła zarządowi włoskiej stolicy, domagając się odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu.

Następnie jednak wyrok nakazujący władzom miejskim wypłatę odszkodowania uchylił sąd apelacyjny, bo na podstawie fotografii i zeznań świadka zdarzenia stwierdził, że w chodniku nie było żadnej dziury, ale zwykłe, dobrze widoczne pęknięcia płyty. Ponieważ zaś plac był dobrze oświetlony, kobieta nie upadłaby, gdyby bardziej uważała i patrzyła pod nogi - orzekł sąd.

Ten wyrok kobieta zaskarżyła w Sądzie Najwyższym wskazując, że zarząd miasta ma ustawowy obowiązek zagwarantować dobry stan i konserwację ulic oraz chodników. Sędziowie odrzucili jednak jej odwołanie i uznali za przekonujące konkluzje sądu apelacyjnego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl