Śmierć Ireny Dziedzic. Prokuratura bada wątek opieki nad zmarłą

/ pixabay.com/CC0/jessica45

  

Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie śmierci Ireny Dziedzic, prezenterki telewizyjnej okresu PRL. Zmarła ona w szpitalu 5 listopada 2018 roku. Kilka miesięcy wcześniej doszło do wypadku, w którym - jak ustaliła PAP - dziennikarka złamała kość udową. - Badamy wątek opieki - mówi prokurator.

Irena Dziedzic zmarła w szpitalu na warszawskiej Pradze-Południe. Prokuratura bada wątek opieki nad zmarłą. Latem 2018 r. dziennikarka uległa wypadkowi, w którym złamała kość udową. Miała być wtedy pod nadzorem opiekunki. Prokuratura sprawdza m.in., czy nie doszło do zaniedbania przy udzieleniu pomocy lub braku odpowiedniej opieki.

- Wątek opieki jest badany w ramach śledztwa. Pani Irena miała ją zapewnioną. Niemiej jednak w okresie poprzedzającym wizytę w szpitalu doszło do urazu

- poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Marcin Saduś.

Śledztwo jest prowadzone w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Prokuratura zdecydowała o przeprowadzeniu sekcji zwłok, która wykazała cechy niewydolności krążeniowo-oddechowej oraz zmiany chorobowe u zmarłej. Zlecono również dalsze badania toksykologiczne. Na tym etapie wykluczono udział osób trzecich w śmierci dziennikarki.

W śledztwie pojawiły się też inne wątki, m.in. przestępstwa przeciwko mieniu na szkodę pokrzywdzonej. Irena Dziedzic kilka lat przed śmiercią zmagała się z kłopotami finansowymi. Zdecydowała się na tzw. odwróconą hipotekę - comiesięczną dożywotnią "pensję" w zamian za przepisanie mieszkania na Saskiej Kępie w Warszawie. Znalazła osobę, z którą zawarła taką umowę. To właśnie ta osoba złożyła zawiadomienie do prokuratury.

- Wpłynęło zawiadomienie złożone przez osobę fizyczną, która miała z panią Sylwią Ireną Dziedzic umowę tzw. dożywocia. W ramach tego zawiadomienia wnioskujący wskazywał, że mogło dojść do przestępstwa utraty życia, niewłaściwej opieki, jak również przestępstw związanych z umowami cywilno-prawnymi

 - powiedział Saduś.


Irena Dziedzic urodziła się 20 czerwca 1925 r. w Kołomyi (dziś Ukraina). Pracę zawodową rozpoczęła w 1946 r. w "Echu Krakowa" (najpierw jako maszynistka, potem reporterka), później pracowała krótko we wrocławskim "Słowie Polskim". Od 1948 r. pracowała w Warszawie, początkowo jako depeszowiec w "Głosie Ludu", a następnie w "Expressie Wieczornym". Od 1952 r. pracowała w Polskim Radiu.

W 1956 r. pojawiła się w TVP, gdzie przez 25 lat (do kwietnia 1981 r.) tworzyła i prowadziła program publicystyczno-rozrywkowy "Tele-Echo". W latach 1965-1968 była także jedną z trojga prowadzących Dziennik TV. W latach 1977-1981 była też twórcą i kierownikiem redakcji kulturalnej w Dzienniku TV. Po trwającej od października 1983 r. do września 1991 r. przerwie prowadziła program "Wywiady Ireny Dziedzic".

Wystąpiła w kilku filmach (najczęściej grała samą siebie). Była autorką książki "Teraz Ja. 99 pytań do mistrzyni telewizyjnego wywiadu" (Warszawa, 1992). Przez cztery lata (2002-2006) co tydzień wygłaszała felietony pt. "Punkt widzenia" w Programie I Polskiego Radia. Po felietonie, w którym mówiła o lustracji, ze współpracy zrezygnowano.

W 2006 r., gdy media wymieniły jej nazwisko wśród dziennikarzy, którzy w PRL mieli być tajnymi współpracownikami SB, wystąpiła o autolustrację. W 2013 r. Sąd Apelacyjny prawomocnie uznał, że nie była kłamcą lustracyjnym. W 2014 r. Sąd Najwyższy potwierdził wyrok SA, oddalając kasację prokuratora generalnego.

Według IPN w latach 1958-66 Dziedzic była agentką kontrwywiadu MSW jako TW "Marlena".

Irena Dziedzic zmarła 5 listopada 2018 r., ale informacja o jej śmierci dotarła do mediów dopiero w ubiegłą sobotę. Podano ją na stronie internetowej kwartalnika "Więź".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ostrzeżenie przed zamachem na Poroszenkę

Zdjęcie ilustracyjne / flickr.com/Ministry of Defense of Ukraine/CC BY-SA 2.0

  

Ostrzeżenie przed zamachem ogłoszono podczas występu prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki w publicznej stacji telewizyjnej, dokąd przybył na przewidzianą ordynacją wyborczą debatę przed II turą wyborów prezydenckich, w której ubiega się o reelekcję.

„Poinformowano mnie właśnie, że w studiu znajduje się człowiek, który może dokonać aktu terrorystycznego” – oświadczyła prowadząca program dziennikarka Myrosława Barczuk, mówiąc, że uczestnicy programu mogą opuścić pomieszczenie. Poroszenko powiedział, że w nim pozostanie.

„Poproszono mnie, bym poinformowała, że akt terrorystyczny, o którym mówiłam, związany był z telefonem na linię alarmową 102 i mógł to być atak na prezydenta”

– wyjaśniła następnie prowadząca. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl