Franciszek Pieczka kończy dziś 91 lat! "Film to esencja mojego bytu"

Franciszek Pieczka / fot. YouTube

  

„Jańcio Wodnik”, „Konopielka”, „Ziemia obiecana”, „Quo vadis” oraz seriale „Czterej pancerni i pies” czy „Ranczo” – to tylko kilka tytułów, dzięki którym każdy polski widz zna jego nazwisko. W piątek 18 stycznia Franciszek Pieczka obchodzi 91. urodziny. Z tej okazji w TVP Kultura będzie można zobaczyć dokument „Aktor Pana Boga”, w którym jubilat opowiada o swoich największych rolach.

Franciszek Pieczka zagrał w ponad 100 filmach, zarówno polskich, jak i zagranicznych. Jak przyznał podczas promocji dokumentu „Aktor Pana Boga” w siedzibie Telewizji Polskiej, w naszych filmach grał zawsze role pozytywne, w niemieckich produkcjach zaś obsadzano go za każdym razem jako bohatera negatywnego. Urodził się 18 stycznia 1928 r. w rodzinie górniczej w Godowie na Śląsku. W 1954 r. ukończył warszawską PWST i debiutował w teatrze w Jeleniej Górze. W latach 1955–1964 występował w Teatrze Ludowym w Nowej Hucie, a następnie w Starym w Krakowie.

W Nowej Hucie grałem jedną główną postać po drugiej, m.in. w „Myszach i ludziach” grałem Lenniego u boku nieżyjącego już mojego dobrego przyjaciela Witka Pyrkosza. Może jak kiedyś trafię na tamten świat, to będę miał u niego protekcję

– mówi w dokumencie „Aktor Pana Boga” Franciszek Pieczka.

Film w reżyserii Mariusza Malca pokazuje, w jakim stopniu duchowość i życiowe doświadczenia Franciszka Pieczki wpłynęły na jego kreacje aktorskie. Pieczka grał księdza, biskupa, Świętego Piotra, a nawet Pana Boga. Aktor barwnie opowiada o swoich kreacjach w takich filmach jak: „Rękopis znaleziony w Saragossie”, „Żywot Mateusza”, „Jańcio Wodnik”, „Austeria” czy „Quo vadis”. W dokumencie nie brak historii o reżyserach, z którymi współpracował. Słyszymy opowieści o Konradzie Swinarskim, Andrzeju Wajdzie, Jerzym Kawalerowiczu, Wojciechu Jerzym Hasie czy Kazimierzu Kutzu.

Film to esencja mojego bytu

– twierdzi Pieczka w dokumencie Malca.

Aktor prowadzi dialog ze sobą i z granymi przez siebie bohaterami. Opowiada też o swoim marzeniu, jakim jest rola w słuchowisku „Król Lear”. Jak się okazuje, to marzenie udało się zrealizować i wkrótce na antenie Polskiego Radia będzie można posłuchać dramatu Szekspira z kreacją znakomitego jubilata. Tymczasem polecamy dokument „Aktor Pana Boga”, który zostanie pokazany na antenie TVP Kultura w dniu urodzin Franciszka Pieczki, 18 stycznia, o godz. 19.25.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie, gpcodziennie.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Opowieść wielkanocna o najlepszych z nas. „Stasiu Suchowolec, Sylwek Zych... Oni się ich bali”. WIDEO

  

Ginęli jeszcze w okolicach „okrągłego stołu”. - Przyjechał po mnie biskup z kanclerzem, pokazali dekret i powiedzieli, że mam półtorej godziny na spakowanie rzeczy. I mnie wywieźli – tak usunięcie z parafii na Łazarzu wspomina ks. Leszek Marciniak. Pośpiech wynikał z obaw, że robotnicy siłą zatrzymają księdza. Być może wtedy ocalił życie, bo wkrótce zaczęli ginąć jego przyjaciele, mówiący podobne kazania. – Ks. Stefan Niedzielak zginał za swoją ideę, próbował pokazać, jak wielu ludzi zginęło na Wschodzie, nie tylko w Katyniu, ale wszyscy, którzy byli tam wywiezieni, przecież to miliony – mówi ks. Leszek Marciniak.  Obejrzyj poniżej rozmowę z legendarnym księdzem w „Wywiadzie z chuliganem”.

Stasiu Suchowolec, cudowny człowiek, wspaniały, przyjaciel księdza Jerzego, opiekun jego rodziców, był bardzo niepokorny. I bardzo niewygodny dla wielu tam, w tym Białostockiem, dlatego zginął

– mówi w rozmowie z Piotrem Lisiewiczem ks. Leszek Marciniak.Ks. Stefan Niedzielak zginął na dwa tygodnie przed „okrągłym stołem”, ks. Stanisław Suchowolec tydzień później, a ks. Sylwester Zych pięć tygodni po wyborach z 4 czerwca 1989.

Tym, co łączyło mordowanych w czasie historycznej zmiany ustrojowej księży, było to, że mówili o historii, o Katyniu, o tym, o czym nawet duża część opozycji nie chciała mówić. Zdaniem księdza Leszka Marciniaka, można było to zrozumieć jako demonstrację, że wykuwająca się „nowa” Polska ma być pokracznym tworem oderwanym od korzeni.

Jesteśmy odcinani od historii, nie przypadkiem historię wyrzucano ze szkół. Jeśli do niej nie powrócimy, będzie tragedia. Bo naród tracąc pamięć, traci życie

– mówi ks. Leszek Marciniak. Wobec tych zbrodni na najodważniejszych polski księżach w tamtych dniach panować miała obojętność.

Sylwka Zycha spotkałem jeszcze na pogrzebie księdza prałata Teofila Boguckiego, proboszcza księdza Jerzego. Wyszedł z tego więzienia, trochę opowiadał o tym. Nie wiedziałem, że za chwilę przeczytam, że nie żyje.

Ks. Leszek Marciniak podkreśla, że nie ma pretensji do śp. arcybiskupa Jerzego Stroby, że go usunął z parafii.

Też miałem pogróżki. Nie wiadomo, jakby się to skończyło. Myślę, że arcybiskup podejmując tą decyzję, wyrzucając mnie z Poznania, uratował mi życie.Ślubowałem biskupowi i posłuszeństwo i uważam, że ono jest w kościele bardzo ważne, mimo wszystko, mimo bólu

– stwierdza.

Obejrzyj rozmowę z niezwykle odważnym polskim księdzem:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl