"Od zawsze miał nierówno pod sufitem". Znajomi Stefana W. opowiadają o jego bandyckiej przeszłości

Stefan W. 8 grudnia 2018 roku wyszedł z więzienia po odsiedzeniu 5 lat i 6 miesięcy za napady na placówki bankowe. 13 stycznia 2019 roku z zimną krwią na oczach tysięcy gdańszczan zamordował prezydenta tego miasta Pawła Adamowicza. Osoby, które znają mordercę od lat mówią jasno: "To jest chłopak, który od zawsze miał nierówno pod sufitem, był niezrównoważony i trzeba było na niego uważać". Okazuje się, że bandyta od dawna odgrażał się, że z chęcią zamordowałby wszystkich, którzy "wpakowali go do pierdla".

Stefan W.
twitter.com/@PomorskaPolicja

53-letni prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zmarł w szpitalu w poniedziałek po południu. W niedzielę wieczorem został zaatakowany nożem w Gdańsku przez 27-letniego Stefana W., który wtargnął na scenę podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Sprawca kilka tygodni wcześniej wyszedł z więzienia. Jak ustalił portal wp.pl Stefan W. cierpi na schizofrenię paranoidalną, a niedawno miał przerwać leczenie.

O przeszłości mężczyzny "Dziennikowi Bałtyckiemu" opowiedzieli znajomi i osoby z otoczenia kryminalisty.

To jest chłopak, który od zawsze miał nierówno pod sufitem, był niezrównoważony i trzeba było na niego uważać. Już jako nastolatek zdarzyło się, że bez powodu rozbił koledze na głowie szklaną butelkę. Nigdy nie ukrywał, że lubił bić ludzi i chętnie się tym chwalił, mówił o tym, jak fajnie jest spuścić komuś wp..dol

- opowiedział mężczyzna z Oliwy, który twierdzi, że Stefana W. zna od ponad 10 lat.

Lubił tzw. dziesiony: potrafił, idąc ulicą, zobaczyć kobietę odchodzącą od bankomatu albo wychodzącą z banku i wyrwać jej torebkę czy na ulicy wyrwać komuś z ręki telefon komórkowy. Nie ukrywał, czym się zajmuje. Na forach w internecie chwalił się nawet, że obrobił bank i wyjeżdża na wakacje. Śmieszy mnie, że policja przy napadach na banki tak długo go rozpracowywała, kiedy wszyscy wokół wiedzieli. Wiem, że dostał łomot przy zatrzymaniu za tę sprawę. Później niejednokrotnie mówił: „pozabijałbym wszystkich, którzy mnie wpakowali do pierdla”. On tego nie mówił „dla jaj”, tylko na poważnie

- dodał.

Jak ustalił dziennikbaltycki.pl - Stefan W. był fanatykiem broni, poza tym nadużywał sterydów i narkotyków - głównie amfetaminy. Rozmówca portalu przekonuje, że rodzina kryminalisty nie jest patologiczna. Za to Stefana W. często można było spotkać pijanego bądź pod wpływem narkotyków.

Widziałem go jeszcze przed świętami w Oliwie. Na pewno zmieniło go więzienie czy raczej siedzący tam ludzie. Zachowywał się dziwnie, nienaturalnie, tak jakby nie był do końca obecny. Wyglądał, jakby był świeżo naćpany. Nie panował nad swoimi ruchami, wzrok mu uciekał

- powiedział mężczyzna.

Sąsiadka W. opowiada, że jest to wielodzietna rodzina, ale tylko jeden - Stefan W. - sprawiał jakieś problemy.

Dopiero teraz do mnie dochodzi, że W. mogli zawdzięczać przydzielenie lokalu prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi

- powiedziała kobieta.

To była bardzo spokojna kamienica. Dopiero, kiedy W. się wprowadzili, zaczęły się kradzieże w piwnicach. Ale od kilku lat jest już spokój. Kiedyś nawet rozmawiałam o tym z ojcem chłopców, a ten stwierdził, że teraz zastanawia się, czy go synowie cudzym winem z piwnicy nie częstowali... 

- dodała.

 



Źródło: dziennikbaltycki.pl, niezalezna.pl

 

#Stefan W. #morderca #Paweł Adamowicz

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo