Dyrektor Wydziału Zdrowia Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku lek. med. Jerzy Karpiński zaznaczył, że stan zdrowia prezydenta Gdańska nadal jest bardzo poważny.

Stan pana prezydenta jest nadal bardzo ciężki, rokowania niepewne. Nadal potrzebujemy czasu, żeby móc Państwu coś konkretnie powiedzieć. Walczymy. Aktualnie jest to ośmioosobowy zespół złożony z profesorów dziedzin, które są kluczowe w tej sytuacji, czyli począwszy od intensywnej terapii, specjaliści chirurgii ogólnej, kardiochirurgii, kardioanestezjologii, chirurgii klatki piersiowej – cały szereg osób, które poświęcają swój czas, żeby wspomóc tę batalię

- mówił. Jak dodał, prezydent Adamowicz "nie oddycha samodzielnie, jest także wspomagany poprzez aparaturę, która zastępuje jego serce i płuca".

Jak podkreślił minister zdrowia Łukasz Szumowski, "zespół niezwykle profesjonalnie planuje wszystkie czynności, wszystkie możliwe zabezpieczenia, wszystkie możliwe metody terapeutyczne są – szpital zapewnia maksimum tego, co współczesna medycyna może panu prezydentowi dać". "Musimy czekać" - dodał.

Adamowicz był operowany, po tym, jak został zaatakowany nożem przez 27-letniego mężczyznę podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W poniedziałek w nocy doktor Tomasz Stefaniak, dyrektor ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku poinformował - po pięciogodzinnej operacji Adamowicza - że pacjent żyje, ale jest w bardzo ciężkim stanie.

"Urazy były bardzo ciężkie, poważna rana serca, rana przepony, rany narządów wewnątrz jamy brzusznej" - powiedział lekarz.

"Bardzo prosimy, żebyście państwo wspierali pacjenta i żebyście modlili się za niego"

- zaznaczył. "O wszystkim zdecydują najbliższe godziny" - dodał chirurg. W trakcie operacji prezydentowi przetoczono 41 jednostek krwi.