Zalewska odda krew Adamowiczowi. Zachęca młodych do tego samego

/ P. Tracz/KPRM; Domena Publiczna

  

To, co się wczoraj zdarzyło, to niewyobrażalne zło. W geście solidarności z prezydentem Pawłem Adamowiczem oddam dziś krew i zachęcam do tego samego, szczególnie młodych ludzi – powiedziała w Polskim Radiu 24 minister edukacji narodowej Anna Zalewska.

W niedzielę wieczorem podczas finału WOŚP w Gdańsku prezydent tego miasta Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem przez mężczyznę, który wtargnął na scenę. Adamowicz trafił do szpitala. Napastnika zatrzymano.

Adamowicz jest w stanie ciężkim. W trakcie operacji prezydentowi przetoczono 41 jednostek krwi. Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Gdańsku zaapelowało w niedzielę wieczorem o oddawanie krwi. Jak podało Centrum, chodzi zwłaszcza o krew 0RhD minus.

"To zło, to niewyobrażalne zło, z jakim mieliśmy wczoraj do czynienia. Tak naprawdę nie ma słów, żeby nazwać, wyrazić żal, że do takiego zdarzenia doszło. Ja mogę powiedzieć, że wspieram prezydenta modlitwą, wspieram jego rodzinę"

– powiedziała w poniedziałek minister edukacji o ataku na prezydenta Gdańska.

"Ponieważ jestem honorowym dawcą krwi – dzisiaj oddaję krew. Zachęcam, szczególnie młodych ludzi, żeby to samo dzisiaj zrobili. Potrzebna jest grupa 0RhD minus. Ja taką mam, więc to, co na już mogę w geście solidarności z prezydentem zrobić, zrobię" – zadeklarowała Zalewska.

Krew to jeden z najbardziej pożądanych "leków", jakimi dysponuje medycyna. Mimo znaczącego postępu w nauce, krwi nie można pozyskać z innego źródła niż drugi człowiek.

Mogą ją oddawać osoby od 18. do 65. roku życia, które ważą co najmniej 50 kg. Krwiodawca powinien być zdrowy i w dobrej formie, za każdym razem musi wypełnić ankietę na temat swojego stanu zdrowia i przejść badania – do oddania krwi kwalifikuje lekarz. Na stałe dyskwalifikują przede wszystkim poważne choroby, czasowa dyskwalifikacja może być spowodowana np. przeziębieniem, miesiączką, wyrwaniem zęba, a także zrobieniem tatuażu.

Od krwiodawców pobiera się tzw. krew pełną albo określone składniki krwi. Krew pełna może być pobierana nie częściej niż 6 razy w roku od mężczyzn i nie częściej niż 4 razy w roku od kobiet. Przerwa między pobraniami nie może być krótsza niż 8 tygodni w przypadku mężczyzn i 12 tygodni w przypadku kobiet. Jednorazowo pobiera się 450 ml pełnej krwi. Jest to tylko około 8 proc. krwi krążącej w organizmie dawcy.

Najczęściej spotykanymi grupami krwi są ARh plus i 0Rh plus – takie grupy ma odpowiednio 32 proc. i 30 proc. Polaków. Rzadziej występuje BRh plus (15 proc.), znacznie rzadziej: 0Rh minus (7 proc), ABRh plus (6 proc.), ARh minus (6 proc.). Najrzadszymi grupami są BRh minus (3 proc.) i ABRh minus (1 proc.).

Każda grupa krwi jest potrzebna, ale najbardziej oczekiwana jest krew grupy 0Rh minus, ponieważ w nagłych wypadkach, przy braku krwi właściwej grupy, może być przetoczona każdemu biorcy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wiceminister kultury: Dzięki Polsce udało się zablokować niekorzystną dyrektywę

/ pixabay.com/CC0/Capri23auto

  

Prezydencja rumuńska odwołała dzisiaj wieczorem zaplanowane na poniedziałek negocjacje krajów UE z Parlamentem Europejskim ws. kontrowersyjnych regulacji dot. prawa autorskiego po tym, gdy państwa członkowskie nie potrafiły znaleźć kompromisu ws. mandatu do negocjacji.

Informacje te potwierdziła rzeczniczka rumuńskiej prezydencji Raluca Anghel. Jak zaznaczyła, krajom członkowskim nie udało się wypracować mandatu do negocjacji z PE i prezydencja musi teraz rozważyć, jakie podjąć dalsze kroki w tej sprawie.

- Propozycja dotycząca dyrektywy w sprawie praw autorskich jest bardzo złożona (…). Mogłaby przynieść wiele korzyści jednolitemu rynkowi cyfrowemu, ale niesie ze sobą również wiele konsekwencji i Rada UE potrzebuje więcej czasu na to, aby osiągnąć mocne stanowisko

 – powiedziała Anghel. Nie chciała jednak podać szczegółów piątkowych rozmów.

- Nie było wystarczającej zbieżności stanowisk w kluczowych kwestiach, negocjacje odwołano i nie jest to niespodzianką. Prezydencja ma wypracować nową propozycję mandatu na podstawie przedstawionych stanowisk i zaproponować tryb działania

 – powiedział PAP unijny dyplomata.

Polska jest zadowolona z tego, co się stało w piątek w Brukseli.

- Dzięki Polsce udało się zablokować niekorzystną dyrektywę o prawie autorskim. Nie ma mandatu do trilogu. Czekamy na kolejną propozycję prezydencji

 – napisał na Twitterze wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Paweł Lewandowski.


Parlament Europejski poparł we wrześniu projekt dyrektywy o prawie autorskim dotyczącym internetu. Za propozycją opowiedziało się wtedy 438 europosłów, przeciw było 226, a 39 wstrzymało się od głosu.

Było to drugie podejście do projektu dyrektywy o prawie autorskim. Na początku lipca europosłowie odrzucili stanowisko komisji prawnej PE, we wrześniu propozycja projektu uzyskała większość.

Nowa dyrektywa ma zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. Przepisy wzbudzają sporo kontrowersji. Przeciwnicy tych regulacji ostrzegają przed cenzurą w internecie i końcem wolności w sieci, zwolennicy wskazują natomiast, że zmiana prawa jest konieczna, by chronić twórców i dostosować przepisy do rzeczywistości.

Eurodeputowani utrzymali budzący zastrzeżenia art. 13 projektu dyrektywy, który wprowadza obowiązek filtrowania treści pod kątem praw autorskich, oraz art. 11, dotyczący tzw. praw pokrewnych dla wydawców prasowych.

Proponowane przez eurodeputowanych przepisy przewidują, że giganci internetowi, np. platformy takie jak Facebook, będą musieli płacić, jeśli korzystają z pracy artystów i dziennikarzy.

PE podkreśla, że wiele wprowadzonych przez niego zmian ma na celu zagwarantowanie, że artyści, zwłaszcza muzycy, wykonawcy i autorzy scenariuszy, a także wydawcy wiadomości i dziennikarze, otrzymają wynagrodzenie za swoją pracę gdy inni korzystają z niej za pośrednictwem takich platform, jak YouTube lub Facebook, oraz agregatorów wiadomości, takich jak Google News.

Stanowisko europarlamentu zaostrza proponowane przez Komisję Europejską rozwiązania w sprawie odpowiedzialności platform internetowych i agregatorów za naruszenia praw autorskich. Dotyczyć ma to również fragmentów, gdzie wyświetlana jest tylko niewielka część tekstu wydawcy wiadomości.

W tekście uściślono również, że niekomercyjne encyklopedie online, takie jak Wikipedia, oraz platformy oprogramowania open source, takie jak GitHub, będą automatycznie wyłączone z wymogu przestrzegania praw autorskich.

Europosłowie opowiedzieli się też za wzmocnieniem pozycji autorów i wykonawców, umożliwiając im żądanie dodatkowego wynagrodzenia od strony wykorzystującej ich prawa, jeśli początkowo uzgodnione wynagrodzenie stało się "nieproporcjonalnie" niskie w stosunku do generowanych wpływów.

W tekście dodano również, że korzyści powinny obejmować "przychody pośrednie". Umożliwiłoby to również autorom i wykonawcom cofnięcie lub wypowiedzenie wyłączności licencji na eksploatację ich utworów, jeżeli uznaje się, że strona posiadająca prawa do eksploatacji nie respektuje ich praw.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl