Funkcjonariusze współpracowali z przemytnikami

Zdjęcie ilustracyjne / strazgraniczna.pl

  

Lubelski wydział Prokuratury Krajowej oskarżył dwóch byłych funkcjonariuszy Straży Granicznej o współpracę z przemytnikami wyrobów tytoniowych. Strażnicy mieli przyjmować korzyści majątkowe i ułatwić przemyt przez Bug ponad miliona paczek papierosów.

"Dwaj byli funkcjonariusze Straży Granicznej są oskarżeni o przyjmowanie korzyści majątkowych od członków zorganizowanej grupy przestępczej, zajmującej się przemytem papierosów przez rzekę graniczną Bug, na olbrzymią skalę"

– poinformował w poniedziałek prok. Karol Borchólski z Działu Prasowego Prokuratury Krajowej. Śledztwo w tej sprawie prowadził wydział PK w Lublinie wspólnie z funkcjonariuszami Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej w Chełmie i z Biurem Spraw Wewnętrznych SG w Warszawie.

"W toku śledztwa ustalono, że część przemytów zrealizowanych przez zorganizowaną grupę przestępczą została dokonana na tzw. układzie. Miejsce dokonania przemytu i godzina jego realizacji wskazywana była przez funkcjonariusza Straży Granicznej"

– podał prok. Borchólski.

Chodziło o to, że w czasie przemytu straż nie wysyłała w ten rejon żadnego patrolu. Takie przemyty odbywały się w rejonie działania Placówki Straży Granicznej w Skryhiczynie i Placówki Straży Granicznej we Włodawie.

Jednemu z oskarżonych funkcjonariuszy prokuratura zarzuciła dwunastokrotne przekazanie takich informacji, za co miał przyjąć korzyść lub "obietnicę korzyści majątkowej" w kwotach po 10 tys. zł. Jego działanie ułatwiło przemyt 1,1 mln paczek papierosów produkcji ukraińskiej bez polskich znaków skarbowych akcyzy, wartych ponad 14 mln zł.

"To spowodowało uszczuplenie należności celnej w wysokości nie mniejszej niż 920 tys. zł, uszczuplenie podatku VAT w kwocie co najmniej 4,7 mln zł i należnego podatku akcyzowego w kwocie nie mniejszej niż 17,9 mln zł"

– podał prokurator.

Byłego strażnika oskarżono także o niedopełnienie obowiązków służbowych i ukrywanie na swojej posesji "dokumentacji procesowej".

Drugiemu funkcjonariuszowi przedstawiono zarzuty dziewięciokrotnego udzielenia pomocy przestępcom, za co miał dostać od 5 do 8 tys. zł łapówki lub zgodzić się na przyjęcie takiej kwoty. Według ustaleń prokuratury papierosy produkcji białoruskiej zostały przemycone trzy razy. "W sumie było to 28 tys. paczek o wartości ponad 371 tys. zł" – powiedział prokurator Borchólski.

W wyniku tych działań doszło do uszczuplenia podatku VAT na 123 tys. zł i podatku akcyzowego na kolejne 466 tys. zł.

Aktem oskarżenia objęto także mężczyznę, który pośredniczył między przestępcami i strażnikami. Oprócz zarzutów wręczania lub obiecywania łapówek ma także zarzut posiadania środków odurzających, bo podczas zatrzymania miał przy sobie marihuanę.

"Każdemu z oskarżonych przedstawiono ponadto zarzuty pomocnictwa do przestępstw karnoskarbowych"

– doprecyzował prokurator.

Strażnik, który ułatwił przemyt ponad miliona papierosów i pośrednik przebywają w aresztach śledczych. Drugi ze strażników przed sądem będzie odpowiadał z tzw. wolnej stopy. Jest wobec niego zastosowane poręczenie majątkowe. Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Berlin i Bruksela uderzą się w pierś? Niemiecki dziennik apeluje o zmianę podejścia do Polski

/ Twitter/@pisorgpl

  

Historyczny wynik Prawa i Sprawiedliwości odbił się dziś szerokim echem w światowych mediach. Niemiecki „Taggesspiegel” apeluje o zmianę podejścia Berlina i Brukseli wobec Polski. Jak wskazuje lewicowo-liberlalny dziennik, „wyczerpała się strategia polegająca na taktycznym wyczekiwaniu, że ugrupowanie rządowe osłabnie”.

Relacje między Polską a Niemcami w ostatnich czterech latach nie były łatwe. Teraz mogą skomplikować się jeszcze bardziej, chyba że rządy obu krajów potraktują polskie wybory jako cezurę, sporządzą trzeźwy bilans i na jego podstawie zbudują nowy sposób obchodzenia się ze sobą nawzajem

- pisze w poniedziałek czołowy publicysta "Tagesspiegla" Christoph von Marschall na stronie internetowej dziennika. 

Przekonuje, że wszyscy z Berlina i Brukseli, którzy wcześniej obrali strategię taktycznego wyczekiwania na osłabienie rządu PiS, muszą obecnie uderzyć się w pierś. Dalsze dystansowanie się wobec Warszawy nic nie da - konstatuje von Marschall.

Gorzej, wzajemne robienie sobie na złość wyrządzi poważne szkody, ponieważ ograniczy zdolność UE do działania w fatalnej sytuacji międzynarodowej, w której Unia musi stać się bardziej skuteczna. Należy więc mieć nadzieję, że wszystkie strony będą teraz dążyć do zbliżenia i równowagi

- pisze berliński dziennik, stawiając jednocześnie tezę, że wysoka wygrana Prawa i Sprawiedliwości pozwoli polskiemu rządowi na mniej drażliwe podejście do kwestii spornych. 

"Władza ugrupowania nie jest zagrożona. Presja na mobilizowanie bazy wyborczej za pomocą antyniemieckiej retoryki jest mniejsza (...). Ze strony Berlina i Brukseli należałoby tak czy owak spodziewać się gotowości do umiarkowania" - postuluje von Marschall.


 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl