Piotr Gliński dla "GPC"

/ Piotr Drabik from Poland [CC BY 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Jan Przemyłski

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portali Niezależna.pl, gdzie prowadzi program „Rozmowa niezależna”.

Kontakt z autorem

  

- Jako minister kultury nie mogę pozwolić na to, aby ktokolwiek był wykluczany z obchodów rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, tym bardziej jeśli rodzinne historie są mocno związane z tym miejscem. Z drugiej jednak strony nie możemy pozwolić na to, aby naruszane były ogólnie przyjęte zasady zachowania się podczas tak szczególnych uroczystości - mówi "Gazecie Polskiej Codziennie" prof. Piotr Gliński, wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego.

Kilka dni temu uczestniczył Pan w rozmowach między dyrekcją Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu a przedstawicielami Stowarzyszeniem Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych. Miało ono problemy, aby uzyskać zaproszenie na obchody 74. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Z jakiego powodu potrzebne były te mediacje?

Potrzebne były dlatego, że w zeszłym roku mieliśmy do czynienia z incydentem, który przez obie strony jest przedstawiany w odmienny sposób. Chodzi o sytuację z rozwinięciem polskiej flagi. Według relacji członków stowarzyszenia zostali oni w niekulturalny sposób poproszeni o jej przeniesienie lub zwinięcie. Z kolei dyrekcja muzeum tłumaczy, że to przedstawiciele tej grupy odnosili się do innych gości w sposób niegodny. Minister kultury nie jest od ferowania wyroków w takich sprawach. Moim obowiązkiem jako ministra kultury jest zapewnienie godnego i spokojnego przebiegu uroczystości. Mam nadzieję, że mediacje rozwiązały ten konflikt.

Czy może nam Pan zdradzić szczegóły rozmów?

Na początku zaznaczę, że obchody wyzwolenia obozu Auschwitz są dużym międzynarodowym przedsięwzięciem. Co roku biorą w nich udział tysiące uczestników. Jest tam strefa specjalna dla najważniejszych gości, m. in. byłych więźniów obozu, która liczy 230 miejsc. Członkowie Stowarzyszenia Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych poprosili muzeum o 30 zaproszeń do tej strefy na tegoroczne obchody. Z kolei dyrekcja muzeum odmówiła wydania jakiegokolwiek zaproszenia ze względu na incydent z zeszłego roku. Moim zdaniem obie strony podjęły pochopne działania.

Czy 30 zaproszeń dla przedstawicieli tego środowiska na 230 miejsc w strefie specjalnej to wygórowana liczba?

Samych byłych więźniów na liście muzeum jest 361. Oczywiście, wszyscy nie przyjadą, jednak to oni mają pierwszeństwo do miejsc w strefie specjalnej. Jest jeszcze korpus dyplomatyczny, są duchowni, przedstawiciele Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej, władz lokalnych i innych stowarzyszeń o podobnym charakterze. Wszystkim tym ludziom trzeba zapewnić odpowiednie warunki. Oprócz Stowarzyszenia Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych na liście instytucji, które też chcą wziąć udział w tych obchodach, są jeszcze m.in.: Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, Stowarzyszenie Rodzina Więźniarek Niemieckiego Obozu Koncentracyjnego Ravensbrück, Związek Narodowych Sił Zbrojnych. Aby nie pominąć żadnej z tych instytucji, niestety, oficjalne delegacje nie mogą być większe niż dwie, trzy osoby.

Czyli możemy powiedzieć, że konflikt między Stowarzyszeniem Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych a Muzeum Auschwitz-Birkenau został zażegnany?

Mam taką nadzieję. Jako minister kultury interweniowałem w tej sytuacji i starałem się znaleźć porozumienie między dwiema stronami. Nie mogę pozwolić na to, aby ktokolwiek był wykluczany z obchodów rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz, tym bardziej jeśli rodzinne historie są mocno związane z tym miejscem. Z drugiej jednak strony w tym szczególnym miejscu należy się zachowywać z należytym szacunkiem – przede wszystkim wobec pamięci ofiar. Muzeum Auschwitz-Birkenau jest bardzo ważnym miejscem zarówno dla Polaków, jak i wielu ludzi na całym świecie, więc apeluję, aby zbliżające się obchody świętować godnie i bez kłótni.

Całość wywiadu w "Gazecie Polskiej Codziennie"
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie


Wczytuję komentarze...

Dzieci terrorystów wrócą do domu

Zdjęcie ilustracyjne / By Zdjęcie to zostało zrobione przez użytkownika Radosław Drożdżewski (Zwiadowca21) - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=43196962

  

Ośmioro dzieci i wnuków pochodzących z Australii bojowników dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS), którzy zginęli w Syrii, zostało wywiezionych z tego kraju i trafi do Australii - poinformował dzisiaj premier Scott Morrison.

Szef rządu przekazał, że dzieci są pod opieką przedstawicieli rządu. Nie podał ich nazwisk ani kiedy należy spodziewać się ich przyjazdu do Australii.

Według doniesień mediów wśród repatriowanej ósemki jest pięcioro dzieci i wnuków urodzonego w Sydney terrorysty Khaleda Sharroufa oraz troje dzieci bojownika IS Yasina Rizvica z Melbourne. Obaj mężczyźni i ich żony zginęli w konflikcie.

Dziennik "The Australian" podał, że dzieci zostały przewiezione przez organizację pomocową z Syrii do Iraku.

"Te dzieci wracające do Australii mają teraz szanse. Nie można obwiniać ich za zbrodnie ich rodziców" - powiedział Morrison dziennikarzom.

Zapewnił, że zostanie im zapewniona opieka, dzięki której "będą mogły prowadzić szczęśliwe życie w Australii".

"Mieli straszny start w życiu z powodu szokujących decyzji podjętych przez ich rodziców. W Australii znajdą swój dom i jestem pewny, że zostaną dobrze przyjęci przez Australijczyków i w rezultacie będą wiedli dobre i szczęśliwe życie"

- dodał premier.

Teściowa Sharroufa kilkakrotnie wszczynała akcje mające sprowadzić dzieci jej zięcia do kraju i prowadziła kampanię na rzecz rządowej interwencji w tej sprawie.

Według krajowego nadawcy ABC najstarsza z ósemki dzieci, 18-letnia Zaynab Sharrouf, jest w ciąży i spodziewa się swojego trzeciego dziecka. Do kraju ma powrócić wraz z dwójką swoich dzieci w wieku 3 i 2 lat, a także z 16-letnią siostrą i 8-letnim bratem. Pozostała trójka repatriowanych to dwaj synowie i córka Rizvica w wieku od 6 do 12 lat.

Cytowany przez agencję AP ekspert Clarke Jones wskazał, że dzieci będą potrzebowały opieki psychologicznej po przebytej traumie, a z racji możliwej radykalizacji mogą być w Australii celem ataków.

Khaled Sharrouf zaszokował świat w 2014 roku, zamieszczając w internecie zdjęcie swojego młodego syna, trzymającego w rękach oderwaną od ciała głowę syryjskiego żołnierza.

Mat Tinkler z organizacji dobroczynnej Save the Children Fund twierdzi, że w obozach dla uchodźców w Syrii przebywa co najmniej 50 australijskich kobiet i dzieci. Jego zdaniem wszystkie te osoby powinny zostać sprowadzone do kraju.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl