Wzrosło zagrożenie lawinowe w Beskidach

/ flickr.com/Ministry of Foreign Affairs of the Republic of Poland/ creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/

  

Po nocnych opadach śniegu, którego przybyło kilkanaście centymetrów, ratownicy GOPR podwyższyli dziś stopień zagrożenia lawinowego na Babiej Górze w Beskidach z drugiego do trzeciego. Wyśmienite są natomiast warunki narciarskie. Na drogach do kurortów jest tłoczno.

Na Babiej Górze niebezpieczeństwo zejścia lawin dotyczy głównie żlebów, kociołków, zagłębień terenowych i miejsc za przełamaniami terenu, przede wszystkim po północnej stronie masywu.

Beskidzcy goprowcy podali, że przy schronisku na Markowych Szczawinach leży około 130 cm śniegu. W miejscach odkładania przez silny wiatr jest go znacznie więcej.

Trzeci stopień oznacza, że wyzwolenie lawiny jest możliwe już przy małym obciążeniu dodatkowym na wskazanych stromych stokach. W niektórych przypadkach możliwe jest samorzutne schodzenie średnich, a sporadycznie także dużych lawin. Poruszanie się w takich warunkach po górach wymaga bardzo dużego doświadczenia. Należy unikać stromych stoków.

Bardzo trudne warunki turystyczne panują również w rejonie Pilska. Goprowcy podali w sobotę, że możliwe są tam zejścia zsuwów i małych lawin przy bardzo niestabilnej pokrywie śnieżnej w stromych wklęsłych formacjach terenowych o nachyleniu powyżej 30 st., które znajdują się w kopule szczytowej masywu. Głównie dotyczy to małych kociołków po północnej i południowej stronie grzbietu.

Wyśmienite są natomiast warunki narciarskie, które przyciągają rzesze miłośników szusowania. Policjanci poinformowali, że na drogach dojazdowych do Szczyrku i Wisły jest tłoczno, ale na razie nie ma większych zatorów. Skierowano tam dodatkowe patrole, by funkcjonariusze kierowali ruchem.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Tego jeszcze nie było! Niemiecka dysydentka broni dekomunizacji przed... Michnikiem

Adam Michnik / Fotomag/Gazeta Polska

  

To jednak rzadki widok, by była wschodnioniemiecka dysydentka musiała bronić dekomunizacji przed… naczelnym „Gazety Wyborczej”. – Nie chcieliśmy, żeby byli agenci uczyli nasze dzieci – argumentowała Marianne Birthler. Co na to Adam Michnik? Brat byłego stalinowskiego sędziego oskarżył Jarosława Kaczyńskiego o (sic!) stalinowski język. 

Jak relacjonuje portal dw.com, Michnik i Birthler uczestniczyli dziś w Lipsku w dyskusji otwierającej zorganizowany przez niemiecką Federalną Centralę Kształcenia Politycznego cykl spotkań o zmianach politycznych w Europie Środkowo-Wschodniej w latach 1989-1991.

Podczas dyskusji, prowadząca ją Katharina Raabe zwróciła uwagę na „podnoszony przez środowiska prawicowe w Polsce brak lustracji po 1989 roku”.

Najpierw głos zabrał Michnik, brat Stefana Michnika, członka komunistycznego aparatu władzy, sędziego, który w czasach stalinizmu skazywał polskich bohaterów podziemia niepodległościowego. To co powiedział naczelny „Wyborczej” zdumiewa.

[polecam:https://niezalezna.pl/260313-sady-powinny-byc-niezalezne-sciganie-mnie-to-zemsta-mowi-nam-stefan-michnik]

– [Jarosław] Kaczyński posługuje się językiem stalinowskim. Kaczyński powiada jak Stalin: wraz z budownictwem socjalizmu zaostrza się walka klasowa. Opowiadanie, że w Polsce dzisiaj nieszczęścia się biorą z braku dekomunizacji, to kompletny idiotyzm. To nie komuniści dziś zagrażają

 – mówił.

Zdaniem Michnika dekomunizacja we Wschodnich Niemczech „skrzywdziła bardzo wielu ludzi”.

– Niemcy nie stały się w wyniku dekomunizacji ani lepsze, ani uczciwsze.
– stwierdził.

Michnik zakwestionował wiarygodność informacji zawartych w teczkach.

– Niemcy traktują archiwa Stasi jak Biblię.
– krytykował.

Dekomunizacji przed Michnikiem musiała bronić była wschodnioniemiecka dysydentka!

– Nie chcieliśmy, żeby byli agenci uczyli nasze dzieci
– protestowała Birthler.

– Teczki Stasi nie były piramidalnym kłamstwem, lecz były najważniejszych narzędziem pracy służb bezpieczeństwa. W ich interesie było rzetelne gromadzenie informacji. Są ważnym źródłem informacji, jeżeli podchodzi się do nich krytycznie

wyjaśniła.

Podkreśliła, że dzięki dokumentom wielu niesłusznie podejrzewanych o współpracę mogło oczyścić się z zarzutów. Birthler kierowała w latach 2000-2011 tzw. Urzędem Gaucka przechowującym archiwa byłej służby bezpieczeństwa NRD – Stasi.

Co na to Michnik? Przeszedł do zastanawiania się „nad przyczynami sukcesów ruchów populistycznych”. Stwierdził, że rządy po 1989 roku popełniły błąd polegający na „zapatrzeniu się w potrzebę modernizacji”, co doprowadziło do „zgubienia ludzi, którzy nie znaleźli sobie miejsca w tym autobusie”.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, dw.com,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl