Proces lustracyjny fizyka z UMK. Jest orzeczenie sądu

Siedziba Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UMK / By Mateuszgdynia - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=40040707

  

Sąd Okręgowy w Toruniu orzekł dzisiaj, że profesor fizyki z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika Andrzej Kowalczyk złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. IPN zarzucał mu, że był tajnym współpracownikiem o pseudonimie "Andrzej".

Zdaniem sądu nie ma przekonującego dowodu na to, że Kowalczyk został zarejestrowany jako TW. Sędzia Grzegorz Waloch wskazał w uzasadnieniu orzeczenia sądu, że notatki z rzekomych spotkań naukowca z funkcjonariuszami SB były nieprawdziwe.

Jednym z ważniejszych w ocenie sądu faktów było to, że przy podpisach przełożonych funkcjonariusza SB na dokumentach, które miały świadczyć o werbunku Kowalczyka nie ma dat.

- Zostały one wytworzone w dacie późniejszej niż data, która została wskazana na tych dokumentach, a treść ich nie odpowiada prawdzie. Sąd nie miał zatem podstaw, ażeby uznać, że Andrzej Kowalczyk zobowiązał się do współpracy, nie mógł posiadać świadomości, że jest tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa i jakiekolwiek jego spotkanie z funkcjonariuszem SB miałoby być spotkaniem w charakterze tajnego współpracownika, to zaś powoduje, że odpadła podstawowa przesłanka do uznania go za taką osobę przez sąd

 – podkreślił w uzasadnieniu sędzia Grzegorz Waloch.

Sam fizyk odmówił komentarza w tej sprawie. Jego pełnomocnik Marek Poksiński stwierdził, że od początku on i jego klient utrzymywali, że Kowalczyk nie jest kłamcą lustracyjnym.

- Ja jestem w ogóle przeciwnikiem tejże ustawy. Wyraźnie wyrażam się, że ściganie ludzi po 28 latach od przemian, kiedy są już emerytami, jest po prostu wręcz karygodne i nie powinno mieć w ogóle miejsca. Pan Andrzej nie współpracował, to zdolny fizyk i takie rzeczy jak jakieś donoszenie go kompletnie nie interesowały

 – wskazał Poksiński.

Orzeczenie sądu nie jest prawomocne. Prof. Kowalczyk przeszedł na emeryturę we wrześniu.

Sprawa dotyczyła oświadczenia lustracyjnego złożonego w 2008 r., gdy naukowiec obejmował funkcję prodziekana ds. kształcenia i badań naukowych Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UMK.

- Mamy teczkę personalną i teczkę pracy. W teczce są informacje operacyjne, które były według twórcy tych informacji przekazane przez TW "Andrzeja". Jest również oświadczenie o zachowaniu w tajemnicy kontaktów. Z całości dokumentów wynika, że pan Kowalczyk wiedział, co to jest kontrwywiad i co to jest SB. Współpraca miała miejsce w latach 1982-1987. On mówi, że po jego drugim wyjeździe do Wielkiej Brytanii już nic nie było, ale gdyby była to prawda, to nie byłoby dalszych notatek. Podejrzewam, że tak jak w wielu innych sytuacjach, gdy zaczynały się strajki studenckie, w stoczni czy hucie Lenina, a system zaczynał się sypać, stwierdził on, że już nie będzie współpracował. Gdy wiatr się zmienił, to niektórzy ludzie zachowywali się jak chorągiewki

 – podkreślał we wcześniejszych rozmowach z dziennikarzami o tej sprawie prokurator z IPN Krzysztof Grodziewicz.

Strony mogą złożyć apelację od piątkowego orzeczenia. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Czesi chcą międzynarodowych patroli

Zdjęcie ilustracyjne / flickr.com/włodi/CC BY-SA 2.0

  

Minister spraw wewnętrznych Czech Jan Hamaczek zapowiedział dzisiaj podjęcie starań o to, by w miastach, gdzie pracuje dużo zagranicznych robotników, czeską policję wspierali policjanci z Polski, Słowacji, Rumunii i Bułgarii.

Wskazał na dobre doświadczenia takich wspólnych patroli z policjantami z Polski i Słowacji w mieście Mlada Boleslav jesienią zeszłego roku. Tamtejsza fabryka samochodów Skoda oraz jej podwykonawcy zatrudniają wielu cudzoziemców. Hamaczek podkreślił, że projekt się sprawdził. Teraz czeska policja postanowiła zwrócić się do partnerów z zagranicy i pozyskać na dłuższe pobyty policjantów z innych krajów.

Szef resortu spraw wewnętrznych chce, aby wspólne patrole były częścią polityki kierownictwa całej policji, a nie tylko regionalnych komend.

„Jeżeli udałoby się nam sprowadzić tych policjantów, to byliby kierowani do straży granicznej, a jeżeli będzie taka potrzeba, to i do innych formacji w miejscowościach, gdzie znajdują się strefy przemysłowe i gdzie jest wielu zagranicznych robotników”

– oświadczył szef MSW i zapowiedział rozmowy ze związkiem miast i gmin Republiki Czeskiej.

„Pobyty zagranicznych policjantów trwałyby kilka miesięcy. Jesteśmy przygotowani do pokrycia związanych z tym wydatków”

– powiedział.

Jego zdaniem do realizacji tych planów nie są potrzebne żadne dodatkowe regulacje prawne. Dodał, że chodzi raczej o kilkudziesięciu funkcjonariuszy, a nie o setki.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl